poniedziałek, 16 maja 2016

Drożdżowe z kokosem i rabarbarem


Smak mojego dzieciństwa to smak ciasta drożdżowego. Takiego zwykłego, najprostszego. I najlepszego, bo zapach gorącej drożdżówki rozchodzącej się po domu pamiętam do dzisiaj. Zawsze z tradycyjną kruszonką, słodką, chrupiącą, pyszną...
Drożdżowe ciasta należały do obu babć, to one zanurzały swoje dłonie w ciężkie ciasto i długo, cierpliwie wyrabiały. Tak długo, że czasem wydawało mi się, że wyrabianie nie ma końca.
Pamiętam, gdy pierwszy raz – już jako nastolatka – na prośbę babci, sama zanurzyłam dłonie w lepkim cieście. To nie była łatwa praca, już po kilku chwilach niewprawne dłonie bolały niemiłosiernie. Wtedy wydawało mi się, że w moim własnym domu nigdy nie zapachnie drożdżówką, że sama nigdy nie dam rady.
Cieszę się, że moja czarna przepowiednia nigdy się nie sprawdziła. :)


poniedziałek, 9 maja 2016

Soba. Szparagi. Sezam.


Skoro kilka dni temu wspomniałam o szparagach, a nawet przyznałam się, że to mój sezonowy „maj – raj”, nie mogę rzucać słów na wiatr i znienacka przeskoczyć na inny kwiatek. Czuję się zobowiązana pokazać cóż tam szparagowego pojawiło się ostatnio na naszych talerzach.
Pomysł nie jest ani nowy, ani szczególnie nowatorski. Prawdę mówiąc jest banalnie prosty i sama potrawa wygląda dość niepozornie. Ale skoro nam tak bardzo smakuje, może i Tobie się spodoba? :)


czwartek, 5 maja 2016

W szparagowym maju – raju :)


W maju moi najbliżsi mogą się spodziewać, jak co roku zresztą, sporej inwazji szparagowej. I choć staram się zachować jako taki umiar i nie przesadzać z intensywnością, cóż..., dla mnie – szparagowej fanki – nie jest to prosta sprawa. A wszystko przez to, że sezon na nie jest tak krótki! Chciałabym wykorzystać go maksymalnie i nie tylko przynajmniej raz nacieszyć się wszystkimi starymi, sprawdzonymi i ulubionymi potrawami, ale jeszcze przygotować coś nowego. Co to będzie? Jeszcze nie wiem, na pewno jak zawsze coś pysznego, prostego i szybkiego. :)


niedziela, 1 maja 2016

Sernik cytrynowy z malinami


Zabawnym wydaje mi się fakt, że ja, średnia fanka serników (zdecydowanie wolę konsumować szarlotkę :)) - właśnie to ciasto przygotowuję najczęściej. W tej kwestii uchodzę wśród rodziny (o ironio!) za mistrza nad mistrzami i żadne spotkanie bez sernika obejść się nie może. Bez szarlotki za to – i owszem... ;-)
Ciasto znika zawsze w mgnieniu oka, a ja cieszę się, że stosunkowo małym wysiłkiem sprawiłam najbliższym przyjemność. :D