Dobra dusza o rajskim imieniu :) zaopatrzyła mnie ostatnio w anglojęzyczne magazyny kulinarne. Prawdę powiedziawszy chętnie wzięłabym miesięczny urlop w pracy, by oddać się uciechom kucharzenia. Z przyjemnościom przerobiłabym wszystko od deski do deski, strona po stronie, bo każde danie krzyczy do mnie z pięknych zdjęć: „ widzisz jakie jestem smaczne?!”. :D Dość powiedzieć, że niemal co wieczór przeglądam czasopisma i planuję co i kiedy przyrządzę. Ekhmmm..., w planowaniu „na wyrost” jestem bardzo dobra. Rewelacyjna wręcz! :D Niestety gorzej z realizacją tychże planów. :D Gdy przychodzi co do czego, zamiast pieczonego kurczaka z fasolką ze strony 44 – przyrządzam szybką sałatę z dodatkiem warzyw i grzankami. Przecudnej urody lazania z krewetkami, łososiem i szpinakiem – zostaje zamieniona na zwykły makaron z serem pleśniowym... Mogłabym wymieniać dalej (a lista jest długa...) ale zaniecham, z nadzieją, że wszystkie te pyszności, które skrupulatnie zaznaczyłam samoprzylepnymi, żółtymi karteczkami (rety, uwielbiam je! zaznaczam namiętnie gdzie tylko się da! :D) znajdą swój czas. :) Tak jak dzisiejsze ciasto bananowe.
Banana bread oczywiście odkrywcze nie jest. To chyba jedno z bardziej popularnych ciast. Ja sama piekłam już niejedno z różnych receptur. Tym razem ponownie zaistniały wielce sprzyjające warunki. Były w domu banany mocno już dochodzące, był przepis, była ochota... :)
Jak zwykle przepis potraktowałam jako bazę, zmieniając co nieco: głównie zmniejszyłam ilość cukru, oraz zamieniłam przepisową czekoladę na suszone daktyle (to śladem Ewy, która właśnie takim daktylowym banana bread niedawno wirtualnie częstowała).
Teraz ja Was częstuję i zachęcam do upieczenia. :) To jedno z tych ciast, które nawet po kilku dniach wciąż jest wilgotne i ciągle tak samo dobrze smakuje.
Ps. Ewo, wielki buziak dla Ciebie! :*
Ciasto bananowe z daktylami i orzechami laskowymi
inspirowane przepisem na Banana bread - „Delicious” march 2010
150g masła w temp. pokojowej
300g mąki
150g cukru muscovado
2 duże jaja lekko rozkłócone – najlepiej w temp. pokojowej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
150 ml mleka
3 mocno dojrzałe banany
100g suszonych daktyli – pokrojonych na kawałeczki
50g orzechów laskowych – lekko podprażonych na suchej patelni i pozbawionych łupinek
odrobina masła i mąki do przygotowania foremki
Piekarnik nagrzać do temp. 180st.C. Kwadratową foremkę 25x25cm (lub keksówkę o pojemności 1,2l) – wysmarować masłem i osypać lekko mąką.
Do osobnej miski przesiać mąkę, szczyptę soli i sodę oczyszczoną.
Masło utrzeć z cukrem mikserem aż masa stanie się jasna i puszysta. Wlewać stopniowo jajka, ciągle ubijając.
Stopniowo dodawać po trochę mąki i mleka (na przemian, aż do wykończenia składników).
Mocno dojrzałe banany rozgnieść dokładnie widelcem. Wraz z daktylami i orzechami wrzucić do surowego ciasta i delikatnie wymieszać.
Wylać ciasto do foremki. Piec ok. 45 min. (lub ok. 1 godz. jeśli pieczemy w keksówce). Patyczek wetknięty w środek ciasta powinien być suchy. W razie, gdyby wierzch ciasta zbyt szybko się brązowił – przykryć wierzch folią aluminiową.
Gorące ciasto studzić przez 15 min. w foremce. Następnie wyjąć i pozostawić do całkowitego wystygnięcia.
Smacznego!
Malgosiu :)
OdpowiedzUsuńI ja mam zapalu wiele a w wykonaniu jestem slaba. Nawet jesli juz dokupie wszystkie skldniki to albo czasu braknie albo cos mnie wyrwie z kuchni. Ale gromadze magazyny poki mam mozliwosc ;)
Swietny pomysl z tymi daktylami. I ja bede ich czesciej uzywac.
Pozdrawiam jeszcze z Irlandii :)
Bananowe ciasta to jedne z najsmaczniejszych, przynajmniej dla mnie...ja je uwielbiam!
OdpowiedzUsuńA metodę zamienników stosuję juz od dawna, i w planowaniu tez jestem dobra...tak bywa jak czas przecieka między palcami a my gonimy w piętkę..
bardzo chciałabym się poczęstowac. ale równie mocno czuję się zachęcona :-)
OdpowiedzUsuńwidze że w planowaniu i realizacji tych planów jesteśmy równie dobre ;)
OdpowiedzUsuńHehe ja się mogę podłączyć do tego kółka wzajemnej adoracji :)
OdpowiedzUsuńPlanować to ja se mogę gorzej z wykonawstwem :)
Małgoś kiedyś myślałam, że w Polsce są równie dobre magazyny - przecież kiedyś namiętnie kupowałam Kuchnię i Poradnik Domowy. Ale muszę przyznać, że się pozmieniały te czasopisma i nie dziwę się, że zachwycasz się ang.
Małgoś wiem że to nie to samo, ale wszystkie przepisy z gazety można później znaleźć na stronie internetowej danego czasopisma :)
Miłego tygodnia!
A ja jeszcze nie robiłam nigdy banana bread. A przecież wypieki z bananami są tak cudnie aromatyczne... Ech, ale mi narobiłaś smaka :)
OdpowiedzUsuńP.S. Przeniosłam się na blogspot. Zapraszam w odwiedziny :)
"Delicious" mówimy zdecydowane TAK. Szkoda, że u nas niedostępne. Z samoprzylepnymi karteczkami mam podobnie, tyle tylko, że ja używam kilku kolorów i ciemne oznaczają: do zrobienia natychmiast ;) Powinnam chyba mieć większą rodzinę, żeby dali radę wszystko zjeść ;)
OdpowiedzUsuńSerdeczności Małgosiu.
A ja w ogole pierwszy raz slysze, zeby z bananami mozna cos upiec. Znam tylko banany opiekane z czekolada i likierem jajecznym! Niespodzianka to dla mnie! I z pewnoscia smaczna :)
OdpowiedzUsuńPOzdrawiam :)
Małgosiu, cudowny chlebek upiekłaś! UWielbiam bananowe wypieki, pięknie pachną, sa wilgotne i pyszne!:))
OdpowiedzUsuńCHętnie bym wpadła na kawałeczek:)
Pozdrawiam cieplutko:**
Majana
Śmieszne, bo choć banana bread robi furorę na blogach kulinarnych i kolejne przepisy można znaleźć w książkach, nigdy nie próbowałem.
OdpowiedzUsuńMałgosiu, zwracam się do Ciebie jako ekspertki od cyfrowej fotografii, już wysyłam e-mail. aiuti?:)
Piękny chlebek Małgosiu! Miałam niedawno podobny, więc wiem jak pyszny może być.
OdpowiedzUsuńA z czasopism kulinarnych kupuję teraz tylko jedno(Magazyn Sainsbury's), bo reszta, jak Polka powiedziała, jest w internecie:))
Oł jesss. Banana bread lubię w każdej formie. Jego niesamowity aromat i lepka wilgotność do mnie przemawiają. Dodatki też mile widziane.
OdpowiedzUsuńNi mniej ni więcej tylko zapisuję sobie przepis do rychłego wykorzystania.
natychmiast zabrałabym się do pałaszowania, kawałek po kawałku :)
OdpowiedzUsuńNapiszę tak - Cię rozumiem doskonale, podobnie mam, żółte karteczki też kocham, planuję, co innego realizuję. Jakbym o sobie czytała :)
OdpowiedzUsuńI banana bread też mam w planach :)
banany dochodzące też... w coraz bardziej odpowiednim odcieniu ;)
Ja też namiętnie naklejam karteczki, tylko u mnie w przeróżnych kolorach.
OdpowiedzUsuńA banaba bread przepiękny.
wspanialy Malgosiu, znowu nasza mnie ja niego ochota:) narobilas mi smaka, jak nie wiem!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplo
Za to wlasnie lubie banana bread - zawsze jest swieze :)
OdpowiedzUsuńWiem, ze nawet jak nie mam z kim sie podzielic to ciasto mi nie wyschnie :)
Tak , jak pisze Polka kiedys mielismy w Polsce fajne gazety z przepisami a teraz sie pozmienialo i musimy zachwycac sie zagranicznymi :)
Jestem wielbicielka Food Everyday :)) a Delicious jeszcze nie znam :)
U mnie chyba bananowe wypieki beda teraz czesciej goscic, w przepisach dla alergikow bowiem zaleca sie zastepowanie jajek bananami wlasnie :)
OdpowiedzUsuńA z przepisami z ksiazek czy czasopism mam podobnie jak Ty ;) Ale to nic nie szkodzi, lubie je wertowac dla samej przyjemnosci ogladania ;)
Dzis kupilam sobie wlasnie nowy numer Delicous - uwielbiam ten miesiecznik! Nie da sie obojetnie przejsc obok ich przepisow... Niestety ;)
Pozdrawiam Malgosiu!
Nie zawsze zdążę na czas... ale zawsze podziwiam... :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!!!
pewnie juz nic nie zostalo?
OdpowiedzUsuńehhh... sama bede musila upiec ;)
Wreszcie może coś tutaj napiszę, bo od ok. 1,5 roku zaglądam na Twojego bloga i jakoś nigdy mi to nie wychodzi ;D.
OdpowiedzUsuńCiasto bananowe wyszło pyszne!
Poza tym wczoraj założyłam bloga, który w zamierzeniu ma być czymś w rodzaju książki kucharskiej wypróbowanych przepisów, wiec zapraszam (w przyszłości - kiedy już coś tam opublikujemy ;) )
i pozdrawiam.
Małgosiu...Narozrabiałaś.
OdpowiedzUsuńNajpierw ciasto marchwiowe z toffi, następnie Twoje Ravioli, a teraz CIASTO BANANOWE. Tak , tak to nie pomyłka. To ciasto należy pisać dużą literą.Podpadłem żonie , bo po 34 latach małżeństwa zapytała, cyt.: ...gdzie Ty się stary szlajasz i któraż to Cię nauczyła gotować i czy aby na pewno tylko ...pieczecie i gotujecie.
Pozdrawiam Kazik.
Kazik, ja Ci powiem... Dopuść w końcu żonę do internetu i pokaż Jej gdzie się szlajasz. :D
OdpowiedzUsuńPozdrowienia! :)
Super wpis, banany są genialne dla zdrowia. Też oglądałam ten film o nich. Dzięki za wpis https://www.youtube.com/watch?v=6e8rECys4z0
OdpowiedzUsuń