niedziela, 19 maja 2013

40



Gdy dekadę temu kończyłam pełne urodziny – wydawało mi się, że „czterdziestka” pojawi się za jakieś milion lat.
Nadeszła znacznie szybciej. :)
Nie czuję potrzeby wielkiego świętowania, może nawet odrobinę żal, że czas tak niemiłosiernie szybko biegnie. Z drugiej strony jestem o kolejną dekadę mądrzejsza. I co dla mnie szczególnie ważne – to właśnie w tym czasie rozpoczęłam blogowanie, i co jeszcze ważniejsze – miałam możliwość pielęgnowania (i rozwijania!) fotograficznej pasji. :)

Torty nie są moją mocną stroną i raczej od nich stronię. Zamiast tego poczęstuję moich najbliższych domowym sernikiem z sosem z marakui.
Wirtualnie częstuję i Was. :)

Ps. Przepis za czas jakiś - czyli wkrótce (jak już ochłonę ;-)). 

czwartek, 16 maja 2013

Tarta z rabarbarem i kruszonką



Dzisiejszy dzień zapisuję pod hasłem „kłód pod nogami”. Czego się nie dotknęłam – koncertowo spaprałam. W końcu nie każdy dzień jest różowy jak rabarbar... Zwykle szukam pozytywów, choćby najmniejszych, ale w tej chwili już tylko czekam, aby dzień się po prostu skończył, by już nic więcej do tego wora nieszczęść nie wpadło. Mam nadzieję, że jutro nie pociągnę złej passy... ;-) Będę pilnować, aby rano to prawa noga jako pierwsza się wysunęła na światło dzienne. :) 

środa, 15 maja 2013

Rabarbar!


I w moje strony w końcu dotarł rabarbar! Ogromnie się cieszę, bo te czerwone, kwaskowe łodygi cieszą się u mnie sporym powodzeniem. :)
Te ze zdjęcia zużyłam do prostej tarty. Przepis już jutro. :)

Tymczasem miłego wieczoru!

czwartek, 9 maja 2013

Kaszotto z botwinką


Wiosenne gotowanie daje tę przyjemność, że w kuchni nie ma potrzeby spędzania zbyt wiele czasu. „Zielsko” robi się niemal samo, a nadwyżki czasowe zaoszczędzone w kuchni – przenoszę na inne przyjemności, które głównie poza domem się odbywają. Poza domem, bo wyznaję zasadę, że co wysiedziałam zimą – wiosną koniecznie trzeba wychodzić. :) Chodzę więc całymi kilometrami, tu i tam, choć finalnie moje drogi i tak zawsze w końcu prowadzą... na piękny o tej porze roku targ. :) 

wtorek, 7 maja 2013

Maj


Cały długi rok czekałam, by znów wykrzyczeć, że uwielbiam m a j !
Wiem, wiem, brzmi tandetnie. W moim wykonaniu - jak slogan ze starej płyty, która zacina się w jednym i tym samym miejscu. ;-)
Ale nie wypowiedzieć słów, że kocham maj i wszystko co ze sobą niesie - to jakby w ogóle nie nadszedł...
Nieważne jaki był kwiecień, nieważne co przyniesie czerwiec, ani nawet czy lato będzie upalne – to maj zawsze cieszy mnie najbardziej.
Wykorzystuję każdą, choćby najmniejszą okazję, by wymknąć się z czterech ścian. Spaceruję przez okwiecone na biało ulice, a z mojego targu przynoszę kolejne pęczki zieleniny.
Chyba nie może być piękniej... :) 
 
Przepis z botwinką w roli głównej już wkrótce. :)

czwartek, 2 maja 2013

Nie planuję majówki, ale upiekłam placek z rabarbarem :)



Ostatnimi czasy cały mój wolny czas wygląda jednakowo: gotuję – fotografuję, gotuję – fotografuję. I jem. :D I zapewne nadmiar tego ostatniego – groziłby koniecznością wymiany całej letniej garderoby, gdyby nie to, że potrawy, które w mojej kuchni powstawały, szczęśliwie były lekkie, wiosenne i bazujące na nowalijkach.
Efekty będzie można zobaczyć już za niecały miesiąc w dwóch magazynach.
A już teraz, tym którzy lubią i zaglądają do magazynu „Moje Smaki Życia” - polecam rubrykę sezonową. Znajdziecie tam kilka moich propozycji na wykorzystanie szparagów.



piątek, 26 kwietnia 2013

Majowy groszek prosto z „Kuchni” :)


Przybiegam dzisiaj tylko na krótką chwilę i głównie po to, żeby się trochę pochwalić. ;-) Nie będzie przepisu, ani nawet garści zdjęć – jak zwykle mam w zwyczaju. Ostatnio jestem cała zabiegana, do tego pracy mnóstwo, ale takiej fajnej, twórczej i przynoszącej dużo satysfakcji. :)


wtorek, 16 kwietnia 2013

Jak na blog przystało... :D



Trochę się wahałam, czy w ogóle warto w nie inwestować. W końcu przecież to tylko blog, więc po co się wygłupiać... (mam milion innych pomysłów jak spożytkować fundusze :)). Ale już tyle razy znalazłam się w niezręcznej, wręcz krępującej sytuacji, gdy proszono mnie o „wizytówkę bloga”, a ja w zamian odręcznie notowałam dane na karteczce...
No to już mam. :) Osobiste – blogowe. :) Jak na blogera przystało. :)
Skorzystałam z okazji, że MOO niedawno przygotowało małą, weekendową promocję. Dzisiaj dotarły i nie mogę się nacieszyć - jakość wykonania na medal. I tylko żałuję, że tak mało...:) 

Ps. Pauli, tak jak mówiłaś - warte swej ceny. :)
 

piątek, 12 kwietnia 2013

Sałatka z kuskusem zamiast czekolady


Podobno dzisiaj jest Dzień Czekolady... Zapewne politycznie poprawne by było, by na - bądź co bądź – kulinarnym blogu pojawił się przepis z czekoladą w roli głównej. Niestety! Nie u mnie. :) I owszem, dwie kostki mlecznej nawet zjadłam w ciągu dnia, ale to by było na tyle.
Mnie myślami i czynami coraz bliżej do lekkich sałatek – nawet jeśli wiosna ciągle gra nam na nosach... A'propos wiosny – dzisiaj odnotowałam na termometrze 11 st.C. I byłoby całkiem miło, gdyby nie brak słońca i niemal nieustający deszcz...

środa, 10 kwietnia 2013

O córce rybaka



Są tacy, którzy z racji mojego zamieszkania - nazywają mnie „córką rybaka” (heh, tylko w przenośni! nie dosłownie :)). Jednak jak na mieszkankę Wybrzeża – zadziwiająco mało ryb jadam. Nigdy też nie byłam ich wielką fanką. Od czasu do czasu – proszę bardzo, nie ma sprawy, ale żeby od razu regularnie z kalendarzem w ręku...? Co to, to nie... Wszelkie statystyki spożycia – zdecydowanie zaniżam.