Gdy dekadę temu
kończyłam pełne urodziny – wydawało mi się, że
„czterdziestka” pojawi się za jakieś milion lat.
Nadeszła znacznie
szybciej. :)
Nie czuję potrzeby
wielkiego świętowania, może nawet odrobinę żal, że czas tak
niemiłosiernie szybko biegnie. Z drugiej strony jestem o kolejną
dekadę mądrzejsza. I co dla mnie szczególnie ważne – to
właśnie w tym czasie rozpoczęłam blogowanie, i co jeszcze
ważniejsze – miałam możliwość pielęgnowania (i rozwijania!)
fotograficznej pasji. :)
Torty nie są moją mocną
stroną i raczej od nich stronię. Zamiast tego poczęstuję moich
najbliższych domowym sernikiem z sosem z marakui.
Wirtualnie częstuję i
Was. :)
Ps. Przepis za czas
jakiś - czyli wkrótce (jak już ochłonę ;-)).











