piątek, 19 grudnia 2014

Wilgotny piernik, najeżony orzechami


Zafiksowałam się ostatnio na piernikowe smaki. A że w domu wszyscy je lubią i niecierpliwie czekają cały długi rok, to nie żałuję ani sobie, ani bliskim. :)
Ciasteczek na razie dość, ale ze słodkościami ciągle jeszcze nie skończyłam.
Tym razem mam dla Was przepis na piernik. To kolejna szybka i prosta receptura. Ciasto nie musi dojrzewać - można je przygotować choćby w dzień Wigilii. Ale jeśli upieczemy 2-3 dni wcześniej i zapakujemy w papier – będzie się dobrze przechowywać.

wtorek, 16 grudnia 2014

Ciasteczka piernikowe w cukrowej posypce


Dzisiejszy przepis dedykowany jest wszystkim zapracowanym, którzy świąteczne przygotowania słodkości zaczynają „na 5 minut przed”. U mnie w zasadzie jest to nagminne zjawisko, więc tym chętniej sięgam po receptury ekspresowe i nieskomplikowane.
Przy tych pierniczkach nie da rady się napracować. Odpada chłodzenie ciasta, uciążliwe wałkowanie i wycinanie. Tutaj w pięć minut wyrabiacie ciasto, a kolejne dziesięć, zabiera formowanie w palcach kuleczek. A jeśli tak jak ja, korzystacie z małej gałkownicy, to czas jeszcze bardziej się kurczy. 
 


niedziela, 14 grudnia 2014

Chutney żurawinowy o zapachu świąt


Przygotowanie chutney'a nie zabiera wiele czasu, a jest fajnym dodatkiem smakowym do świątecznych pieczystych.
Moje ulubione to: figowe i śliwkowe, ale te przyrządza się wczesną jesienią. Teraz, gdy z owocami krucho – najlepiej sprawdzi się konfitura żurawinowa. Zwłaszcza, że ta po prostu bardzo się lubi z mięsem. 

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Przedświąteczne pierniczenie


Świąteczne pierniczki dzielę na takie do podjadania i takie, które mają cieszyć oko. Te pierwsze lubię, gdy są miękkie i w miarę pulchne (jak np. lebkuchen) , ewentualnie cieniutkie, kruche i rozpadające się (jak np. pepparkory).
Do drugiej grupy najlepiej - moim zdaniem – nadaje się ciasto piernikowe na bazie melasy. To dzięki niej finalnie uzyskujemy pierniczki dość twarde i płaskie jak stół – idealne, aby namalować na nich lukrem drobne, fantazyjne wzory.



czwartek, 4 grudnia 2014

Czekolada. Banany. Masło orzechowe.


Dziwiło mnie dawniej połączenie bananów i masła orzechowego. Gdy oglądałam seriale, w których amerykańska młodzież objadała się tostowym chlebem suto potraktowanym „peanutbutter” i obłożonym kawałkami bananów – mocno się krzywiłam.
Działo się tak do czasu, gdy kilka lat wstecz, postanowiłam zaryzykować i pełna obaw sprawdzić o co tyle hałasu... Pamiętam dokładnie, smażyłam nasze ulubione naleśniki z masłem orzechowym. Jednego z nich, na próbę zasiliłam bananem. Królikiem doświadczalnym w kwestii konsumpcji byłam ja sama. Ten moment, gdy smaki na języku mi się połączyły był objawieniem! Prawdziwe odkrycie! I choć kanapek, jak z amerykańskiego filmu – nie jadam, to już nie boję się tego „dziwacznego” połączenia.



wtorek, 25 listopada 2014

Pleśniak z orzechami włoskimi


Jak dobrze, że już się kończy... Najgorszy miesiąc roku. Wiem, że z listopadem nigdy, przenigdy się nie zaprzyjaźnię. Choćby nie wiem co. To miesiąc, w którym głównie śpię. A jak nie śpię, to narzekam. Utyskuję na brak światła, ciężkie poranki i zakopaną wenę.
Taka późnojesienna przypadłość. Słabo, nie? ;-) Robię wszystko co w mojej mocy, by pożegnać ją wraz z ostatnim dniem listopadowej szarugi.



czwartek, 13 listopada 2014

Anatomia farmy


Mamy z Pszczółką takie swoje, babskie chwile. Czasem zaszywamy się razem w kuchni, albo w kąciku z nieprzyzwoicie wielką bandą uroczych, małych zwierzaczków (każdy ma swoje imię i musimy je wszystkie pamiętać) i wymyślamy historyjki, w których one uczestniczą. Innym razem zasiadamy z książką w ręku.
Te ostatnie zajmują szczególne miejsce w naszym domu, bo obie – mama i córka – uwielbiamy książki. Takie, które można poczytać (bo czytanie jest super!), ale i takie, które choćby nie znało się ani jednej literki – są tak fajne, że trudno się od nich oderwać.
Właśnie taka super książka, z przepiękną szatą graficzną, w ostatnich dniach zasiliła naszą biblioteczkę.
Anatomia Farmy. Ciekawostki z życia wsi” Julii Rothman przenosi czytelnika do świata wsi. Wsi takiej, jaką my dorośli pamiętamy z własnego dzieciństwa, a której nasze dzieci (zwłaszcza te mieszkające w miastach) już coraz rzadziej mają okazję poznać "doświadczalnie".


poniedziałek, 10 listopada 2014

Rogale z białym makiem na 11 listopada


Gdybym mieszkała w Poznaniu (lub najbliższych okolicach), z pewnością 11 listopada zajadałabym się najprawdziwszymii rogalami świętomarcińskimi.
Ale nie mieszkam, dlatego zaraz po przebytej barwnej Paradzie Niepodległości, wstępuję do cukierni po rogaliki „Marcjanki”...
Aaa! Marcjanki?!



poniedziałek, 3 listopada 2014

Podjadając sobie sobę. Z łososiem i brokułem.


Październik minął w zasadzie gdzieś w międzyczasie. Przez ostatni miesiąc prawie nie odrywałam się od aparatu. Sesja tu, sesja tam. Trochę marzy mi się maleńki urlop, najchętniej gdzieś, gdzie nie brakuje słońca i temperatur powyżej 20 stopni. :) To niestety póki co pozostaje jedynie w sferze marzeń - taki lajf... ;-)


sobota, 1 listopada 2014

Dyniowate (listopadowe Moje Smaki Życia)


Nowy miesiąc i nowe wyzwania kulinarne. W listopadzie w wielu kuchniach nadal króluje dynia. U mnie zagościła już dobre dwa miesiące temu, ale nie było okazji, aby pojawiła się na blogu. Mam nadzieję nadrobić, nim to jednak nastąpi - gorąco zapraszam Czytelników Moich Smaków Życia do listopadowego wydania, w którym zagościły dyniowate widziane moim obiektywem. 
Może znajdziecie jakąś pyszną inspirację i dla siebie? :)