Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogórek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogórek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 lutego 2015

Sałatka poezja. Z sezamową nutą.


O tym, jak wdzięcznym owocem jest awokado, pisałam ostatnim razem, dlatego dzisiaj oszczędzę ponownych kwiecistych opisów. :)
Dość powiedzieć, że odkąd niedawno weszłam w posiadanie kilku dorodnych sztuk przepysznej (delikatnie orzechowej) odmiany Haas – staram się jak najlepiej je spożytkować. Najlepiej oznacza, jak najmniej przetworzyć.
Raz przyrządzam wspomniane już guacamole. Inne ot tak, po prostu kładę w plasterkach na kanapkę, okraszone jedynie maleńką szczyptą soli i dodatkową kapką oliwy (najchętniej tej, w której przetrzymuję suszone pomidory) lub dobrej jakości olejem rzepakowym (koniecznie tłoczonym na zimno).


piątek, 12 kwietnia 2013

Sałatka z kuskusem zamiast czekolady


Podobno dzisiaj jest Dzień Czekolady... Zapewne politycznie poprawne by było, by na - bądź co bądź – kulinarnym blogu pojawił się przepis z czekoladą w roli głównej. Niestety! Nie u mnie. :) I owszem, dwie kostki mlecznej nawet zjadłam w ciągu dnia, ale to by było na tyle.
Mnie myślami i czynami coraz bliżej do lekkich sałatek – nawet jeśli wiosna ciągle gra nam na nosach... A'propos wiosny – dzisiaj odnotowałam na termometrze 11 st.C. I byłoby całkiem miło, gdyby nie brak słońca i niemal nieustający deszcz...

poniedziałek, 26 marca 2012

Sałatka z nowalijek z chrupiącą chałką


Po raz kolejny mam przyjemność zaprosić Was na śniadanie do Lawendowego Domu (klik).
Tym razem rozkwitła w nim wiosna, więc i propozycja porannego posiłku jest już lżejsza, soczystsza i trochę bardziej zielona.
Z ochotą chrupię rzodkiewki w nieprzyzwoitych ilościach. Ale co tam! Kalorii w nich ledwo co!
Krajowe ogórki pachną najpiękniej i orzeźwiająco. W pracy i w domu nie kładę plasterków na kanapkę. Zjadam całe, pyszne słupki. :)
Albo łączę kilka najprostszych składników i szybka sałatka w kilka minut gotowa.
Prawda, że wiosną kuchenne scenariusze piszą się same? :)


Lekka sałatka z nowalijek z chrupiącą chałką obsmażaną w jajku
(proporcje składników dowolne)

rzodkiewki
świeży ogórek
awokado
kawałek fety
kiełki słonecznika (lub inne ulubione)
sól, pieprz
sok z cytryny
oliwa extra vergine z pierwszego tłoczenia

Oraz:
chałka (najlepsza lekko czerstwa)
duże jajka (1 szt. wystarczy na otoczenie ok. 3 kromek pieczywa)
1 łyżka mleka / na 1 jajko
szczypta soli
tłuszcz do smażenia (najlepiej masło klarowane)

Umyte i osuszone nowalijki pokroić w dość duże cząstki. Awokado przekroić wzdłuż na pół, usunąć pestkę. Łyżką wydrążyć miąższ i od razu skropić sporą ilością soku z cytryny (zabieg ten zapobiega utlenianiu i ciemnieniu miąższu). Pokroić w grubą kostkę. Dodać kiełki, oraz wkruszyć fetę. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Całość skropić odrobiną oliwy i wymieszać.

Chałkę pokroić w plastry gr. ok. 2cm.
W głębokim talerzu rozkłócić jajka wraz z mlekiem i szczyptą soli.
Kromki pieczywa zamaczać z obu stron i od razu kłaść na rozgrzaną patelnię (polecam patelnię z nieprzywierającą powłoką i oszczędne używanie tłuszczu, bowiem chałka mocno go chłonie). Obsmażać z obu stron na złocisty kolor.
Ciepłe kromki podawać od razu z sałatką z nowalijek.

środa, 23 września 2009

Z widokiem w dół... na ziemniaki po bombajsku. :D


816 schodów... 408 w stronę jedną i tyleż samo w stronę powrotną... 816 schodów o łącznej wysokości blisko 80m... Niby nie tak znowu dużo, ale tam na samej górze – widok imponujący.
Znający Gdańsk, zapewne już wiedzą, gdzie byłam i co robiłam. :)
Otóż właśnie tyle stopni prowadzi na sam szczyt wieży mariackiej. Moja siedmioletnia latorośl liczyła niestrudzenie. Ja stałam na straży ewentualnej pomyłki. :D Wieżę sforsowaliśmy w kilka minut (choć w górę było ciut trudniej niż w dół, zwłaszcza dla mnie :D), a potem... kamery, wywiady... :D :D Hihihihi, ok, ok... trochę się zagalopowałam. :D na górze czekała nagroda w postaci wspaniałej gdańskiej panoramy, która z tej wysokości rozpościerała się naprawdę szeroko, z widokiem na Zatokę włącznie.
Oczywiście, ta atrakcja przeznaczona była głównie dla synka, bo ja na wieży byłam już mnóstwo razy.
Tak było kilka dni temu i zaręczam, że od tamtej pory – widok z góry nic, a nic się nie zmienił. :D


Za ziemniakami jakoś szczególnie nie przepadam. Poza jednym wyjątkiem (no może dwoma ;-))... u w i e l b i a m ziemniaki pieczone (w piekarniku, na grillu czy w ognisku), ale także trudno mi odmówić sobie ziemniaczków smażonych na patelni. Mama i babcia robiły chrrrupiące talarki, pyszne, że palce lizać! Mogłam ich zmieścić naprawdę dużą porcję, choć o kaloryczności wolę nie wspominać. ;-)
A ja tym razem, po powrocie z wyżej wspomnianej wieży – podałam taką właśnie odmianę podsmażanych na chrupko i niezwykle aromatycznych ziemniaczków. Swój smak zawdzięczają orientalnym przyprawom. Uwielbiam ich wspaniały zapach, zwłaszcza ten „świeży”, który wydobywa się podczas ucierania w moździeżu.
Miętowa raita – dopełniła smaku tego prostego obiadu. :)




Ziemniaki po bombajsku
inspirowane przepisem Jamie'go Oliver'a
na 3 porcje

ok. 1 kg ziemniaków
ok. 2cm kawałek świeżego imbiru
1 łyżeczka ziaren kolendry
1 łyżeczka nasion kuminu (kmin rzymski)
1 łyżeczka garam masala
spora szczypta chilli w proszku
sól do smaku

olej do smażenia

Ziemniaki obrać, umyć, pokroić w grubą kostkę (na pół, jeszcze raz na pół i ponownie na pół). Włożyć do osolonej wody i zagotować. Gdy woda zawrze - od razu odcedzić ziemniaki (nie gotować dłużej, bo będą się na patelni rozpadać!). Odstawić do odparowania.
Nasiona kuminu i kolendry utrzeć w moździerzu. Imbir obrać i drobno utrzeć.
Na głębokiej patelni rozgrzać olej (miej więcej tyle by cienką warstwą zakryć dno patelni. Wrzucić utarty imbir i smażyć kilkanaście sekund. Włożyć ziemniaki, wsypać utarty kumin i kolendrę, oraz garam masala i chilli w proszku. Dobrze przemieszać, by ziemniaki oblepiły się przyprawami. Smażyć pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu. Smażyć aż ziemniaki będą miękkie w środku, a na zewnątrz uzyskają złocistą, chrupiącą skórkę. Pod koniec smażenia doprawić do smaku solą.
Podawać ciepłe posypane natką kolendry lub z dodatkiem miętowej raity (przepis poniżej).


Raita miętowa

1 op. jogurtu bałkańskiego (powinien być bardzo gęsty)
1 ząbek czosnku – przeciśnięty przez praskę
sól, pieprz do smaku
ok. 1/3 łyżeczki curry (lubię ostre, ale łagodne też pasuje)
łyżeczka soku z cytryny (ew. octu winnego)
1 średni świeży ogórek - obrany i pokrojony w niezbyt drobną kostę
bardzo duża garść świeżych listków mięty (raczej nie pieprzowej) – drobno porwane lub pokrojone

Wszystkie składniki włożyć do miseczki, wymieszać. Odstawić do lodówki na min. 1 godzinę, aby smaki się „przegryzły”.