Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarna porzeczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarna porzeczka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lipca 2015

Pleśniak z czarną porzeczką


To było ostatnie ciasto, jakie udało mi się upiec jeszcze przed urlopem. Musiało się pojawić, bo kwaskowy pleśniak to jedno z naszych ulubionych i najchętniej zjadanych wypieków. To głównie z jego powodu, w letnim sezonie smażę sporą porcję dżemu z czarnej porzeczki. Bo to gwarancja, że każdy "zimowy" pleśniak będzie super udany, ze sporą dawką prawdziwych (choć  przetworzonych) owoców, a nie wypełniaczy wszelakich.
Oczywiście wersja, którą przygotowuję o tej porze roku, a więc i ta z załączonych zdjęć - to wersja na wskroś letnia. :)


poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Z cyklu uzależniające. Pani Walewska.


Kruchutki, maślany spód, przesłodka beza, kwaskowy akcent czarnej porzeczki i waniliowy krem budyniowy. Warstwa po warstwie i to AŻ razy dwa. :) Brzmi niesamowicie kusząco, prawda?
Pani Walewska - bo o niej mowa – znana jest również jako Pychotka. Myślę, że zwłaszcza ta druga nazwa jest szczególnie wymowna. Kto lubi słodkości, będzie w niebie. Przy pierwszym, drugim i każdym kolejnym jedzonym kawałku. I chociaż sama preferuję mniej słodkie wypieki, a jeszcze mniej przepadam za ciastami suto potraktowanymi kremem, to Pani Walewskiej... ciężko mi się oprzeć. Jest w niej coś uzależniającego. :) Niestety ilość cukru w nim zawarta jest wprost proporcjonalna do uzależnienia.
To niezbyt dobry znak i chyba główny powód, dla którego nieczęsto gości na moim stole. Tylko przy szczególnych okazjach czy świętach. Ale jak się już pojawi...hulaj dusza! :D


wtorek, 12 sierpnia 2014

Semifreddo z czarną porzeczką. Deser dla twardzieli. :)


Miesiąc temu, zanim spakowałam bagaże i uciekłam z rodziną na wakacyjne wojaże – rzutem na taśmę, zdążyłam jeszcze kilka razy przytargać z targu czarną porzeczkę. Nie powiem, że udało mi się nią porządnie nacieszyć, ale w przeciągu kilku dosłownie dni wycisnęłam tyle, ile tylko możliwości (zwłaszcza te czasowe) pozwoliły. Wystartowałam od wspomnienia PRL-u, czyli popularnego pleśniaka (ha! nawet dwukrotnie!) i ulubionego przez dzieci domowego kisielu. Potem przeszłam do nieco bardziej pracochłonnego wyczynu, angażującego całe mnóstwo naczyń (sic!) i ukręciłam bardzo puszyste, kremowe semifreddo - mrożony deser, który (uogólniając) troszkę przypomina lody, choć jest od nich zdecydowanie tłustszy, kaloryczniejszy i bogatszy w składniki.


sobota, 11 sierpnia 2012

Czarna porzeczka dobra na nudę


Przede mną kubek z gorącą kawą i chrupiący wafelek wypełniony masą toffi.
Sweter w granatowe paski, bo bez niego w domu zimno i nieprzyjemnie.
Za oknem przezroczysty welon płaczu.
I białe, białe niebo...
Dzieci w taki bury dzień nie potrafią znaleźć sobie miejsca.
Pustkę nudy zapełniam domowym  kisielem.
Nie ma lepszego nad przygotowany z czarnej porzeczki.
Prawdziwy, owocowy i jak to porzeczka - wyrazisty w smaku.
Z charakterem. :)
Przepis na niego zna chyba każda mama.
Ja sposób wykonania podpatrzyłam u swojej przyjaciółki jeszcze w (odległych o całe lata świetlne)  czasach studenckich.
Miał nam dodać energii po zarwanej (jak to u studentów bywa) nocy. :)
Trudno powiedzieć, czy spełnił to zadanie, ale jednego jestem pewna: właśnie wtedy znienawidziłam kisiele proszkowe. :)
Ten, który pokazują zdjęcia - robiłam jakiś czas temu, gdy dostępne były jeszcze świeże owoce porzeczki. Teraz można wykorzystać owoce zamrożone, albo sok owocowy (ale domowy, zawiesisty, gęsty - nie rozcieńczone z kartoników pseudo soki).

Zapewniam, że smakuje nieporównywalnie lepiej od proszkowych zamienników.



Domowy kisiel z czarnej porzeczki
na ok. 4 porcje

ok. 500g owoców czarnej porzeczki
ok.  1/2 szkl. zimnej wody
cukier do smaku (u mnie. ok. 1/3 szkl., ale należy próbować i dostosować ilość do własnego smaku)

Wszystkie składniki włożyć do garnka i (od czasu do czasu mieszając) gotować ok. 10 min. na niezbyt dużym ogniu, do momentu, aż owoce częściowo się rozpadną.
Zdjąć z ognia i lekko zmiksować blenderem (nie musi być dokładnie, większe kawałki owoców są mile widziane).
Jeśli sos owocowy będzie bardzo gęsty - rozrzedzić dodatkową porcją wrzącej wody.

Oraz:
ok. 1/3 szkl. zimnej wody
ok. 4 łyżki mąki ziemniaczanej lub mazeiny (skrobia kukurydziana)

Sos owocowy postawić ponownie na ogniu i doprowadzić do wrzenia.
W międzyczasie w kubeczku wymieszać bardzo dokładnie skrobię w zimnej wodzie (tak, aby nie było żadnych grudek). Skrobia bardzo szybko osiada na dnie, więc przed wlaniem do owocowego soku - ponownie przemieszać.
Wlewać do wrzącego soku, jednocześnie go energicznie mieszając - aż do doprowadzenia do ponownego wrzenia.
Uwaga! Wodę ze skrobią wlewać partiami. Ilość mącznej zawiesiny jest orientacyjna i może się zdarzyć, że tylko część będzie wykorzystana - w zależności od tego, czy wolimy kisiel bardziej czy mniej gęsty.
Jeśli sos owocowy początkowo został zbyt mocno rozcieńczony - może się okazać, że zawiesiny mącznej będzie zbyt mało. W takim wypadku należy jej dorobić i ponownie dolewać do gotującego się kisielu, aż do uzyskania odpowiadającej nam konsystencji.
Można dodatkowo dosłodzić do smaku.
Smacznego!


poniedziałek, 30 lipca 2012

Dużo, dużo owoców – pyszna, pyszna tarta :)


Zgodnie z pozostawioną niedawno obietnicą – powracam dzisiaj do książki „A piece of cake” autorstwa Leili Lindholm. Tym razem już nie z teorią, a praktyką. :)
Przyznaję uczciwie, wahałam się w kwestii wyboru wypieku – przepisy zawarte w książce – są proste i zachęcające, ale jednocześnie trudno znaleźć jakieś zupełnie nieznane perełki. Postawiłam zatem podstawowe kryterium – cokolwiek, ale niech będzie mocno owocowo. W końcu kiedy, jak nie teraz? . :)
Tarta nazwana u Leili „berry royal” wydała się być idealna. Dużo owoców zatopionych w pieczonej miksturze na kruchym spodzie... :)


Problem pojawił się podczas pracy... Ja po prostu nie umiem bezkrytycznie podchodzić do przepisów. :D Nawet jeśli jest idealny – zwykle coś od siebie dodaję, albo przeciwnie – odejmuję. :D
Tutaj zaistniało i jedno i drugie. Z czego najważniejszy jest fakt, że podwoiłam w stosunku do oryginalnego przepisu ilość owoców, a zmniejszyłam ilość mikstury, zmieniając jednocześnie trochę jej skład. Być może, zmian bym nie wprowadziła, gdyby udało mi się ze stuprocentową pewnością ustalić polski odpowiednik nabiału zwanego „cheese curd”. Pomysły były różne, niestety wykluczające się. Pozbyłam się kłopotu – usuwając z przepisu tajemniczy składnik. W końcu śmietanka z jajkami, jak wiadomo pysznie się ścina i bez twarożków. Pomniejsze zmiany przemilczę, zwłaszcza, że i tak ujęłam je w zmodyfikowanym przepisie. :)

Tarta oczywiście zniknęła w okamgnieniu i zdecydowanie okazała się godna uwagi wszystkich domowych łasuchów. :)
Wam również polecam. :)



Tarta z owocami jagodowymi
inspirowane przepisem na berry royale wg „A piece of cake” Leili Lindholm - z moimi zmianami

Kruche ciasto:
240g mąki (u mnie krupczatka)
150g bardzo zimnego masła
30g cukru
szczypta soli
1 duże jajko
ok. ½ łyżki zimnej wody

Mąkę przesiać na stolnicę lub do misy robota, dodać zimne masło pokrojone w kostkę. Rozcierać, aż utworzą się małe grudki. Dodać cukier i szczyptę soli – wymieszać, a następnie wbić całe jajko i wodę. Zagnieść szybko ciasto. Gdyby ciasto nadal było zbyt grudkowate i nie zbiło się w kulę – można dodać jeszcze odrobinę wody.
Kulę ciasta spłaszczyć, zawinąć w folię spożywczą i pozostawić na ok. 30 min. w lodówce do schłodzenia.

Śmietanowa mikstura:
3 jajka
ok. 60g cukru
200g śmietany 36% (używam Piątnicy w kubeczku – jest b. gęsta)

Jaja ubić z cukrem. Wmieszać śmietanę.

Oraz:
ok. 60g mielonych migdałów
ok. 40g jasnego cukru trzcinowego
ok. 300g owoców jagodowych (u mnie mieszanka czarnej i czerwonej porzeczki, jagód leśnych, malin)

Nagrzać piekarnik do temp. 180st. C (grzałki góra – dół).
Przygotować dużą formę do tarty (28-30cm) – posmarować masłem. Ciasto rozwałkować do średnicy ok. 5cm większej niż średnica formy. Wyłożyć formę ciastem (również ścianki boczne). Odciąć wystające ponad rant naddatki ciasta. Nakłuć w kilku miejscach widelcem. Podpiekać spód ok. 20 min.
Wyjąć z piekarnika i lekko przestudzić (kilka minut). Mielone migdały wymieszać z cukrem trzcinowym. Mieszanką wysypać równomiernie spód kruchego ciasta. Nałożyć umyte i osuszone owoce i zalać śmietanowo – jajeczną miksturą. Od razu wstawić do piekarnika. Zapiekać kolejne ok. 45min., aż masa jajeczna się zetnie. Ostudzić przed podaniem.
Smacznego!