Kruchy placek z truskawkami jest moim tegorocznym odkryciem pochodzącym prosto z Pinteresta. Już od pierwszego zdjęcia, które pojawiło się na mojej tablicy, wpadł mi w oko. Miało to miejsce sporo jeszcze przed sezonem truskawkowym, a im bardziej ten się zbliżał, tym podobne propozycje wciąż i wciąż dochodziły. Z każdym kolejnym zdjęciem moje zainteresowanie rosło coraz bardziej i zapewne nie bez znaczenia miał tu fakt, że na fotach grubą warstwą ścieliła się kruszonka.😋😍
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 6 lipca 2017
Kruchy placek razowy. Z truskawkami.
Kruchy placek z truskawkami jest moim tegorocznym odkryciem pochodzącym prosto z Pinteresta. Już od pierwszego zdjęcia, które pojawiło się na mojej tablicy, wpadł mi w oko. Miało to miejsce sporo jeszcze przed sezonem truskawkowym, a im bardziej ten się zbliżał, tym podobne propozycje wciąż i wciąż dochodziły. Z każdym kolejnym zdjęciem moje zainteresowanie rosło coraz bardziej i zapewne nie bez znaczenia miał tu fakt, że na fotach grubą warstwą ścieliła się kruszonka.😋😍
sobota, 1 lipca 2017
Lato, truskawki i zimny sernik
W oczekiwaniu jest coś intrygującego. Świadomość, że to za czym tęsknię jest ciągle przede mną - przynosi radość.
Lubię ten czas. Skreślać kolejne dni, marzyć, snuć plany. Po prostu czekać.
I co zabawne, trochę mnie smuci gdy już przychodzi. Bo skoro przyszło, to i odejdzie. Ot, nieuchronność czasu. Dawniej niemal go nie zauważałam, z wiekiem widzę go coraz wyraźniej. ;-)
czwartek, 6 kwietnia 2017
Słodkie inspiracje wielkanocne (MSŻ 4/2017)
Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami, a ja właściwie od dłuższego czasu czuję się trochę tak jakbym była już „po”. Przynajmniej w ich słodkim wymiarze. ;-) Bo to już tak się plecie, że niektórzy świętują na długo przed świętami. ;-) Tak więc, gdy większość z Was sięgała po kolejnego pączka, faworka lub inną karnawałową słodkość – ja stylizowałam i fotografowałam, a potem nie bez dzikiej przyjemności podjadałam - baby, mazurki, paschy i serniki. A sporo tego było i ilość kalorii przyjęłam na swe barki całkiem niemałą. ;-)
piątek, 2 grudnia 2016
Cynamonowe zawijańce wg Clausa Meyera („Wszystkie smaki Skandynawii”)
W ostatniej, ciepłej jeszcze notce blogowej, opowiadałam o nowościach książkowych z mojej domowej biblioteczki. Każda z nich w zasadzie prezentowała odmienny gatunek, ale łączył je wspólny mianownik: we wszystkich przewijał się motyw skandynawski. Dla tych, którzy przeoczyli - TUTAJ (klik) polecam lekturę. Może się przyda przy wyborach mikołajkowych lub świątecznych prezentów? 😘
Obiecałam szybki powrót z konkretnym przepisem Clausa Meyera z jego pięknej książki „Wszystkie smaki Skandynawii”. Z pewnością rozczaruję tych, którzy mieli nadzieję na jakąś wytrawną propozycję. Cóż, jestem łasuchem, więc moje myśli o tej porze roku coraz częściej krążą wokół słodkości… 😊
niedziela, 30 października 2016
Na szarlotkę zawsze jest dobry czas.
Lepiej nie pytać mnie czy może przypadkiem mam ochotę na szarlotkę. Bo to jedyne ciasto, na które mam ochotę ZAWSZE. Po prostu zawsze. Czy to lato, czy zima (jesień i wiosna też). Zdrowa, czy chora. Zapracowana, czy nie. W domu, czy na wakacjach. Okoliczności czasu, przyrody i wszelkie inne są zupełnie bez znaczenia. Bo szarlotki i jabłeczniki wszelkiej maści to moje słodkie uzależnienie.
niedziela, 25 września 2016
Jesienne nostalgie wiszą w powietrzu. I placek ze śliwkami.
Czyli jesień?
Nie kocham jej tak, jak wiosny. Nie czekam z utęsknieniem. Nie wyglądam i nie poganiam. Wolałabym odsunąć ten moment. Ale skoro musiała przyjść i taka wrzosowa próbuje się rozgościć, to niech już będzie. Niech zaskoczy ciepłym słońcem, drobną przędzą unoszącą się w powietrzu i złotem nad głowami. Niech pozwoli się lubić, zachwyci poranną mgłą albo wieczornym spektaklem na niebie. Niech sprawi, by kasztan pojawił się na mojej drodze. Niech zaszeleści, zawieje i zawiruje. Niech będzie pięknie.
I niech jesienne nostalgie zawisną w powietrzu. :)
czwartek, 18 sierpnia 2016
Cherry pie. Z migdałami.
Być może to już ostatnia okazja na kupienie świeżych wiśni. Z trójmiejskich targów jeszcze nie zniknęły, ale wystarczy przejść się między straganami, by nabrać pewności, że czas świetności mają za sobą. Może jutro, a może za tydzień na dobre przeminą z tegorocznym latem. Szczęśliwcy Ci, którzy w pełni sezonu postanowili zachować trochę lata i zamrozili kilka woreczków albo zamknęli w słoiczkach wiśniowy skarb. :)
poniedziałek, 6 czerwca 2016
Sernik trójwarstwowy, co przyspiesza bicie serca :)
Nieczęsto jadam bardzo słodkie ciasta. Jeszcze rzadziej przygotowuję takie w domu. A już niemal zupełnie omijam szerokim łukiem ciężkie torty, czy ciasta oparte na półproduktach. Wolę sięgnąć po kawałek domowej szarlotki, albo drożdżowego placka. Cóż..., lubię takie zwykłe, staroświeckie, „babcine” wypieki.
Nie popadam jednak w skrajności i mały grzeszek od czasu do czasu nie spędza mi sen z powiek.
Bywają takie okazje, gdy przymykam oko na miliony pustych kalorii i sama jestem sprawczynią owego grzeszku...
poniedziałek, 16 maja 2016
Drożdżowe z kokosem i rabarbarem
Smak mojego dzieciństwa to smak ciasta drożdżowego. Takiego zwykłego, najprostszego. I najlepszego, bo zapach gorącej drożdżówki rozchodzącej się po domu pamiętam do dzisiaj. Zawsze z tradycyjną kruszonką, słodką, chrupiącą, pyszną...
Drożdżowe ciasta należały do obu babć, to one zanurzały swoje dłonie w ciężkie ciasto i długo, cierpliwie wyrabiały. Tak długo, że czasem wydawało mi się, że wyrabianie nie ma końca.
niedziela, 1 maja 2016
Sernik cytrynowy z malinami
Zabawnym wydaje mi się fakt, że ja, średnia fanka serników (zdecydowanie wolę konsumować szarlotkę :)) - właśnie to ciasto przygotowuję najczęściej. W tej kwestii uchodzę wśród rodziny (o ironio!) za mistrza nad mistrzami i żadne spotkanie bez sernika obejść się nie może. Bez szarlotki za to – i owszem... ;-)
Ciasto znika zawsze w mgnieniu oka, a ja cieszę się, że stosunkowo małym wysiłkiem sprawiłam najbliższym przyjemność. :D
niedziela, 21 lutego 2016
Perskie ciasto z chałwą
Wiesz jak to jest... Wydaje Ci się, że masz silną wolę, że jak powiesz „nie”, to znaczy nie, jak „stop” - to tkwisz na stop, choćby nie wiem co... A jak powiesz sobie: „nie widziałam, nie piekę, nie zjem ani kawałka... ” - wymazujesz z pamięci i już nigdy nie wracasz do tematu...?
Teoretycznie właśnie tak powinno to działać, ale w praktyce teorie się nie sprawdzają. Nie w moim wypadku. Kto wie, może w Twoim też nie, jeśli lubisz mocno słodkie? Chociaż to już na szczęście nie moje zmartwienie... W końcu każdy sam odpowiada za swoje grzeszki, prawda? ;-)
Chodziłam wokół tego przepisu jak kwoka. Zaglądałam, myślałam, odrzucałam, wracałam, próbowałam sobie obrzydzić, próbowałam liczyć kalorie (milion! a może i dwa :D), zarzekałam się, że nie, nie i nie... Zestawiałam za i przeciw. Potem znów wracałam, tylko żeby zerknąć, choćby przez chwilkę.
I doskonale wiedziałam dokąd ta cała przepychanka z samą sobą prowadzi. To była tylko kwestia czasu. :)
wtorek, 9 lutego 2016
Pleśniak z jabłkami i orzechami włoskimi
Pleśniak to jedno z tych ciast, do którego żywię niemały sentyment. Piekła go babcia i mama, oczywiście od czasu do czasu wracam do niego i ja. W archiwum bloga znajdują się już dwie receptury na ten popularny wypiek: wersja letnia i zimowa. Do pierwszej używam świeżych owoców czarnej porzeczki, druga bazuje tylko na porzeczkowej konfiturze. Zarówno porzeczkowe, jak i z dodatkiem agrestu – to klasyczne pleśniaki.
czwartek, 22 października 2015
Czas na jesień. Jabłka i orzechy.
Tak to się plecie... Wiosną zwykle wracam ze spacerów z zielonymi gałązkami. Latem nie potrafię się oprzeć polnym kwiatom, a teraz, gdy za oknem sypnęło złotem - zachwyca mnie każdy opadający z drzewa liść. Nawet jeśli nie tęsknię za chłodem i krótszymi dniami, to lubię te wszystkie odcienie żółci, czerwieni, brązów i fioletów, którymi obdarza nas teraz natura. W domu więc zrobiło się kolorowo od bukietów liści, jarzębiny, dzikiego winogrona, ozdobnych dyń i dużej ilości owoców. To najprzyjemniejsza strona tej pory roku... :)
czwartek, 17 września 2015
Kruszonka kontra pozostała reszta świata. Serowiec z jeżynami.
Historia ciasta, z którym dzisiaj tutaj przychodzę zaczęła się od kruszonki. :)
Nie od kupionych owoców, twarogu, czy czego tam jeszcze... W zasadzie to dość nietypowa kolejność, trochę jakby wypiek powstał od końca.
A wszystko przez to, że zachciało mi się fajnej kruszonki. Tak po prostu. A w zasadzie nie po prostu, ale szaleńczo. Tak szaleńczo, jak wielkie jest moje uwielbienie do tej niepozornej, sypiącej się, często zbyt słodkiej części ciasta.
środa, 16 września 2015
Małe co nieco z batata
Z wyglądu przypomina swojskiego kartofla, w smaku – kojarzy mi się z dynią.
Nie przypuszczam, aby słodki batat kiedykolwiek zastąpił ziemniaka w tradycyjnej kuchni polskiej, ale osobiście nie mam nic przeciwko temu, by na inne sposoby urozmaicał nasze talerze.
Ot, choćby takie pieczone frytki... Te mogłabym jeść nawet codziennie. :)
Ale frytki to dopiero początek pysznej batatowej góry lodowej. Moja lista ulubionych potraw na bazie wilca ziemniaczanego (innymi słowy: batata) sukcesywnie rośnie. Są tam i pikantne, rozgrzewające curry, i delikatne zupy, i treściwe gulasze, i zapiekanki, i deserów również nie brakuje.
piątek, 14 sierpnia 2015
Najpiękniejszy fioletowy uśmiech :)
Zaledwie kilka dni minęło, odkąd przemierzałam długie, dłuuugie kilometry tatrzańskich szlaków. Kto lubi nieśpieszne górskie wędrówki, ten wie jak sprawy się mają. Zanim człowiek wdrapie się na te odległe, upragnione szczyty – nie ma lekko, trzeba się nogami porządnie napracować. Dziesięć kroków pod górę. Przystanek. Ponownie kilka kroków wyżej. I znów krótka przerwa. Wędruje się tak najpierw przez las, potem kosodrzewinę, a na prawo i lewo, jak okiem sięgnąć - całe morze jagód. :)
wtorek, 28 lipca 2015
Pleśniak z czarną porzeczką
To było ostatnie ciasto, jakie udało mi się upiec jeszcze przed urlopem. Musiało się pojawić, bo kwaskowy pleśniak to jedno z naszych ulubionych i najchętniej zjadanych wypieków. To głównie z jego powodu, w letnim sezonie smażę sporą porcję dżemu z czarnej porzeczki. Bo to gwarancja, że każdy "zimowy" pleśniak będzie super udany, ze sporą dawką prawdziwych (choć przetworzonych) owoców, a nie wypełniaczy wszelakich.
Oczywiście wersja, którą przygotowuję o tej porze roku, a więc i ta z załączonych zdjęć - to wersja na wskroś letnia. :)
czwartek, 23 lipca 2015
Duet z przypadku. :) Czerwone porzeczki i orzechy laskowe.
Dwa ostatnie tygodnie to była prawdziwa gonitwa. Z czasem, z terminami, z zamykaniem projektów. Ostatnie zdjęcia, przepisy, kropki na końcu zdania. :) Tyle tego było, że gdy nadchodziła północ, albo i później - od nadmiaru emocji i zmęczenia ciężko było zasypiać.
Z poczuciem dobrze spełnionych obowiązków, dotrzymanych terminów i mam nadzieję – nie najgorszych zdjęć – czas powoli pakować bagaże i w końcu uciekać z wielkiego miasta w kierunku natury. Z północy na południe. Znad morza (a uściślając nie morza, tylko Zatoki) – w góry moje ukochane i najpiękniejsze. :)
Znacie to uczucie ekscytacji, gdy zbliża się długo wyczekiwany moment, prawda? :) Właśnie tego doświadczam i znów pewnie nie będę mogła spać, bo w głowie natłok myśli. A wszystkie oscylują wokół pięknych tatrzańskich panoram, tras i szlaków, które chciałabym zrealizować. I żeby tylko pogoda dopisała! :)
środa, 1 lipca 2015
Mini – tarty. Z truskawkami.
Przejedzenie truskawkami – w moim osobistym przypadku – jest po prostu niemożliwe. Nie ma znaczenia, czy zjem ich 10, 20 czy 50kg w sezonie. A choćby i tysiąc byłby możliwy – też krzyczałabym: mało, mało, mało! :D Liczę na to, że i Ty masz jeszcze niedosyt i dasz się zaprosić na deserowe małe co nieco.
Moja dzisiejsza propozycja to urocze mini – tarty, na kruchym cieście, kryjące w sobie duet smaków: kwaskowatego orzeźwienia i owocowej słodyczy.
Nadzienie, którym wypełnione są tartaletki – to klasyczny „lemon curd”, czyli tłumacząc wprost „ścięta (zsiadła) cytryna”. Jego konsystencja przypomina odrobinę lekki budyń i ma cudowny, aksamitny, cytrynowy smak. Wierzch ciasteczek wyłożony został garścią truskawek. Im słodsze owoce uda Ci się kupić – tym lepiej.
środa, 24 czerwca 2015
Tarta serowo – truskawkowa, antidotum na starzenie :D
Niespełna miesiąc temu, u progu czerwca, z utęsknieniem czekałam na czas wakacyjny. Czekałam na świadectwa moich pociech, długie spacery, weekendowe wypady nad kaszubskie jeziora i rodzinne grillowanie. W końcu, czekałam na wytęskniony i upragniony wyjazd w Tatry.
Czekanie ma swój ogromny urok, bo zwykle zapowiada coś sympatycznego...
Cóż..., tegoroczny czerwiec minął mi w okamgnieniu. I chociaż starałam się łapać jak najwięcej miłych (w tym też smacznych) chwil, to odnoszę wrażenie, że zbyt wiele bezpowrotnie umknęło.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























