Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na wynos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na wynos. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 stycznia 2016

Batonik na zdrowie. :)


Jak internet długi i szeroki - gdzie nie spojrzę - z wszech stron atakują mnie alternatywne słodkości. Bez cukru, bez mąki, bez jajek. Nie wierzę..., czy to w ogóle może smakować...?
Ze sporą rezerwą podchodziłam do „batonikowego” tematu. Być może trend na wege – batoniki przeminie, dokładnie tak, jak przeminęła zeszłoroczna moda na owsiankę... Notabene, w temacie owsianki byłam wyjątkowo twarda i do dzisiaj nie zjadłam ani łyżeczki. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały, że i tym razem dziarsko ominę ten cały boom. Do czasu, gdy gotowy wyrób przypadkiem trafił w moje ręce. Był słodziutki, pożywny i naprawdę smaczny. Prawdziwa energetyczna bomba i to bez wyrzutów sumienia. :) Idealny dla aktywnych, dla ćwiczących, biegających. Idealny dla zabieganych, bo pracy przy nich tyle co nic. Więcej czekania.
Cóż, złapałam bakcyla. I Wam też polecam. :)

wtorek, 15 lipca 2014

W kaszubskich klimatach. Jagody z lasu. I placek.


Zwykłe codzienne obowiązki (nie ma się nad czym rozwodzić) i nie takie zwykłe sesje fotograficzne (lubię!). Dzień za dniem biegnie szybko. Normalne lato w mieście.
Przez ostatnie dni mało wyściubiałam nos poza mury. Ale tydzień wcześniej fajnie się działo. :)


Siostra moja, jest jak wiatr, w pięć minut podejmuje decyzje, zbiera ekipę i wyrusza za miasto. „Siostra! Zbierajcie dzieciaki, bierzcie koc i za godzinę spotykamy się nad jeziorem! Aha! Będzie grillowanie!”.
I już jej nie ma. :) 

piątek, 23 maja 2014

Małe przyjemności. Sałatka na zielono.



Żar, który w ostatnich dniach wylał się z nieba, sprawił, że w kuchni spędzam nieco mniej czasu. I wcale nie narzekam, kucharzenie mam przez cały rok, a na upragnione gorąco cały rok czekam! W odróżnieniu od większości moich znajomych, wolę trzydziestostopniowe upały, niż trzystopniowe mrozy. :)



Weekend zamierzam spędzić lajtowo i jak najwięcej poza domem. Koniecznie w ruchu, bo po ostatnich rodzinnych, sutych uroczystościach czuję się z lekka zasiedziała. :D
Jeść mogę nawet w biegu. O choćby taką sałatkę, jak na dołączonych zdjęciach. Garść szparagów, trochę cukinii, świeża bazylia, orzeszki piniowe i pyszny dressing. :)
Wy też sobie taką sprawcie! :)
Acha! i trzymamy kciuki, żeby załamania pogody nie było! 

wtorek, 29 kwietnia 2014

Szparagi z topinamburem


Gdy na straganach pojawiają się pierwsze szparagi, nareszcie czuję, że właściwa wiosna, ta z rozbujałą zielenią i kwiatami, w końcu dotarła na miejsce. Że przyszła tu, gdzie czekam na nią cały długi rok. Buzia sama się śmieje, a ręce rwą do każdego mijanego pęczka.



piątek, 27 września 2013

Marzenia, tudzież mrzonki z figami w roli głównej


Poranne pobudki z dnia na dzień coraz bardziej mnie bolą. Na krótką chwilę otwieram oczy (chociaż tak naprawdę zwykle starcza mi siły tylko na podniesienie jednej powieki), a zaraz potem niekontrolowanie zapadam znów w drzemkę. Bez dużej porcji gorącej kawy trudno mi rozpocząć dzień. Podana przez męża prosto do łóżka, to zdecydowanie najprzyjemniejszy akcent zaczynającego się dnia. 

niedziela, 22 kwietnia 2012

Zielona sałatka z kuskus

Za mną kilka bardzo pracowitych dni i duże nerwy. Przede mną - mam nadzieję - same miłe chwile. Wiosna w końcu chyba się obudziła na dobre. Dzisiejsze słońce zdejmowało spacerowiczom kurtki. Ale nie zabrakło też ciepłych kropel deszczu. Drzewa w końcu (!) ukwieciły się na biało. :) Zawsze z utęsknieniem czekam na ten moment. To najpiękniejsza odsłona wiosny.

Na targu już pojawiła się pierwsza botwinka. Na razie jest droga, ale zapewne z każdym następnym dniem będzie już coraz przystępniej. Czekam na szparagi... Codziennie zaklinam: „żeby już, żeby już...”. A tymczasem ciągle nic. W takich okolicznościach przyrody – ciężko o cierpliwość. :D

W ramach oczekiwania – proponuję szybką, prostą sałatkę. Trochę na wiosenną nutę.
Przesyłam wszystkim uśmiechy i uściski, i szybko uciekam do swoich pilnych prac!
Miłego nowego tygodnia życzę! :)

Ps. A tutaj (klik) ciągle można pozostawiać komentarze, biorące udział w konkursie Edukator Stylu – z nagrodami od Duki.


Zielona sałatka z kuskus

ok. ¾ szkl. kuskus
szczypta soli
sok z ok. ½ cytryny + trochę wrzącej wody
Kuskus z solą wsypać do miseczki. Zalać sokiem z cytryny i dodać wrzącej wody w ilości takiej, by płyn z małym naddatkiem „wystawał” ponad kaszkę. Zakryć miskę (np. talerzem) i odstawić na kilka minut, aby ziarenka wchłonęły płyn.

Oraz:
1 duża pierś z kurczaka
1 dojrzałe awokado (ale niezbyt miękkie)
ok. 5-6 szt. suszonych pomidorów z zalewy oliwnej
kawałek świeżego ogórka
garść drobno posiekanej natki pietruszki
sok z cytryny (ilość do smaku)
sól, pieprz do smaku
ok. 2-3 łyżki oliwy extra vergine z pierwszego tłoczenia na zimno

Pierś z kurczaka ugotować w osolonej wodzie. Ostudzić i pokroić w kostkę.
Awokado przekroić na pół, wydrążyć łyżką stołową miąższ – pokroić w kostkę i skropić dużą ilością soku z cytryny (żeby zapobiec utlenianiu).
Ogórka obrać i wraz z suszonymi pomidorami pokroić w kosteczkę.
Gotowe kuskus wymieszać z kurczakiem, awokado, ogórkiem i suszonymi pomidorami. Dodać natkę pietruszki. Doprawić do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Wymieszać.
Podawać na zimno.

poniedziałek, 26 marca 2012

Sałatka z nowalijek z chrupiącą chałką


Po raz kolejny mam przyjemność zaprosić Was na śniadanie do Lawendowego Domu (klik).
Tym razem rozkwitła w nim wiosna, więc i propozycja porannego posiłku jest już lżejsza, soczystsza i trochę bardziej zielona.
Z ochotą chrupię rzodkiewki w nieprzyzwoitych ilościach. Ale co tam! Kalorii w nich ledwo co!
Krajowe ogórki pachną najpiękniej i orzeźwiająco. W pracy i w domu nie kładę plasterków na kanapkę. Zjadam całe, pyszne słupki. :)
Albo łączę kilka najprostszych składników i szybka sałatka w kilka minut gotowa.
Prawda, że wiosną kuchenne scenariusze piszą się same? :)


Lekka sałatka z nowalijek z chrupiącą chałką obsmażaną w jajku
(proporcje składników dowolne)

rzodkiewki
świeży ogórek
awokado
kawałek fety
kiełki słonecznika (lub inne ulubione)
sól, pieprz
sok z cytryny
oliwa extra vergine z pierwszego tłoczenia

Oraz:
chałka (najlepsza lekko czerstwa)
duże jajka (1 szt. wystarczy na otoczenie ok. 3 kromek pieczywa)
1 łyżka mleka / na 1 jajko
szczypta soli
tłuszcz do smażenia (najlepiej masło klarowane)

Umyte i osuszone nowalijki pokroić w dość duże cząstki. Awokado przekroić wzdłuż na pół, usunąć pestkę. Łyżką wydrążyć miąższ i od razu skropić sporą ilością soku z cytryny (zabieg ten zapobiega utlenianiu i ciemnieniu miąższu). Pokroić w grubą kostkę. Dodać kiełki, oraz wkruszyć fetę. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Całość skropić odrobiną oliwy i wymieszać.

Chałkę pokroić w plastry gr. ok. 2cm.
W głębokim talerzu rozkłócić jajka wraz z mlekiem i szczyptą soli.
Kromki pieczywa zamaczać z obu stron i od razu kłaść na rozgrzaną patelnię (polecam patelnię z nieprzywierającą powłoką i oszczędne używanie tłuszczu, bowiem chałka mocno go chłonie). Obsmażać z obu stron na złocisty kolor.
Ciepłe kromki podawać od razu z sałatką z nowalijek.

sobota, 4 lutego 2012

Skowronki na mrozie, kasza na talerzu


Minus dwadzieścia trzy na termometrze. Wracam z pracy do domu, z promiennym uśmiechem od ucha do ucha. „Wariatka...”. Zapewne niejednej mijanej osobie przemykają te słowa przez myśl...
A mnie tak radośnie, bo mróz przyniósł słońce w kolorze pomarańczy, zastępując płaczliwą szarość nieba. Potupuję energicznie nogami, czekając na peronie i nie mogę oderwać się od słodkiej, ciepłej poświaty padającej na niewzruszone budynki...


Aby do wiosny..., aby do wiosny... i rozcieram policzki, które wcale aż tak mocno nie pieką, gdy słońce głaszcze swoimi promieniami. Obudziły się skowronki. W duszy. „Oby do wiosny...” - zaklinam, wyliczając w pamięci pozytywne strony mrozu. :)


Na zimowe wzmocnienie i uzupełnianie energii przygotowałam sałatkę. Jej bazę stanowi najzwyklejsza kasza perłowa. I garść pieczonych warzyw. Dynia i marchew dodają słodyczy; fenkuł (koper włoski) – charakteru. Tymianek i czosnek przynoszą aromat. A cytryna stawia kropkę nad „i”.
Gdy robiłam zdjęcia – słońce zazdrośnie próbowało zaglądać do talerza.
Resztki sałatki zabrałam do pracy i zjadłam na zimno.


Sałatka z kaszy perłowej z pieczoną dynią, fenkułem i marchewką
inspirowane przepisem wg „Delicious 11/2011” - z moimi zmianami

ok. ¾ szkl. kaszy perłowej
1 mała dynia piżmowa (albo inna o suchym miąższu)
1 bulwa kopru włoskiego
2 marchewki
kilka gałązek świeżego tymianku
5-6 ząbków czosnku (w łupinkach)
sól, pieprz
oliwa lub olej do pieczenia

Oraz:
sok z 1 cytryny (lub do smaku)
2 łyżki oliwy extra vergine
garść świeżo krojonych płatków parmezanu (u mnie pecorino)
garść świeżych listków bazylii
sól, pieprz do smaku

Dynię piżmową wydrążyć z pestek, obrać ze skórki, pokroić w niezbyt drobną kostkę.
Marchewkę obrać, umyć i pokroić w słupki, a koper włoski – podzielić na ósemki.
Wszystkie warzywa wrzucić na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, lub do większego naczynia żaroodpornego – skropić oliwą, doprawić solą, pieprzem i oraz świeżym tymiankiem. Wymieszać tak, by warzywa z wszystkich stron pokryły się oliwą.
Piec przez ok. 20 min. w piekarniku nagrzanym do temp. 180 st.C.
Dorzucić całe ząbki czosnku (nie zdejmować łupinek!) i piec jeszcze przez 10 min.
W międzyczasie gdy warzywa się pieką - w dużej ilości osolonej wody ugotować (na sypko) kaszę perłową. Odsączyć z wody na sicie.
Do kaszy dodać upieczone warzywa, porwane listki bazylii, płatki parmezanu lub pecorino. Skropić oliwą extra vergine, sokiem z cytryny i doprawić do smaku pieprzem i ewentualnie solą. Wszystko wymieszać.
Podawać na ciepło lub zimno.
Smacznego!

sobota, 28 stycznia 2012

A jak wygląda Twoje drugie śniadanie?

Bułka owinięta w papier śniadaniowy?
Domowa sałatka, ale tylko przy wielkiej okazji, bo częściej to kłopot...?
A może codzienny wyskok do pobliskiego baru szybkiej obsługi na cokolwiek?
A szkolny posiłek naszych dzieci? Czy mamy pewność, że 5 złotych wciśnięte w kieszeń, zostało spożytkowane wystarczająco dobrze? Czy nie zostało wydane na chipsy i najsłodszy ze słodkich napoi?


Czy przygotowywanie i pakowanie drugich śniadań przysparza kłopoty?
Osobiście, nie raz ciężko wzdychałam, przeglądając anglojęzyczne strony internetowe, na których prezentowano bogaty zestaw śniadaniowy, zapakowany w estetyczne pudełka...
Któż z nas nie zna hasła Bentō, czyli posiłku na wynos o japońskich, niezwykle starych korzeniach (jak niosą wieści, sięgające V w n.e.)?

Obecnie i ja stałam się posiadaczką naprawdę fajnych, porządnie wykonanych lunch boxów, które i Wam chciałam gorąco polecić.
Jeśli przypadkiem temat śniadań na wynos nie jest Wam obcy – zachęcam – zajrzyjcie na stronę Twój Lunchbox (klik), do Ali i Joasi. Dwie, sympatyczne mamy, same zmagały się z problemem, by nie było „bułek z masłem” (jak w znanym z mojego dzieciństwa wierszu „O pewnym Grzesiu”). :) A dzisiaj mają do zaoferowania fantastyczne, porządne pudełka śniadaniowe, również (a może przede wszystkim) z niezwykle użytecznymi przegródkami, w których zmieści się nie tylko kanapka.


Ja i moje pudełko już się zaprzyjaźniliśmy (może od czasu do czasu pokażę Wam co zabieram w nim do pracy :)), a teraz powiem Wam, że nowy lunch-box mojego syna (widoczny na zdjęciach) to prawdziwy hit. :) Pojemny, solidnie wykonany i z prostym zamknięciem, które dobrze trzyma, a zawartość poszczególnych przegródek cały czas zostaje w swoim miejscu.
Zdarzyło mi się raz podkraść go i zabrać do pracy. :)

A jak wyglądają Wasze śniadania na wynos? Szykujecie je w domu, czy jednak wolicie zjeść szybki posiłek na mieście?