środa, 4 lutego 2015

Trzy oblicza guacamole


Awokado (zwane smaczliwką) to taki owoc, który nierzadko wywołuje skrajne emocje – albo się je kocha, albo nienawidzi.
Trudno powiedzieć czy przyczyną tego stanu jest jego zielony kolor (nie czarujmy się, wiele z nas ma „alergię” na zielone w kuchni ;-)), czy może ta jego nietypowa - jak na owoc - maślana, tłusta, bardzo delikatna w smaku konsystencja. Niektórzy twierdzą nawet, że awokado smakuje niczym, albo co gorsza – smakuje jak mydło...
Często deklaracja o miłości lub nienawiści zapada od razu już po pierwszej próbie konsumpcji. I o ile przychylna opinia zostaje w człowieku zwykle na całe życie (lepiej być nie może!), o tyle nieprzychylną niełatwo potem w sobie zmienić.




Moja rada dla wszystkich kosztujących awokado – zwłaszcza ten pierwszy raz – aby spróbować owoc miękki i dojrzały (skórka z łatwością poddaje się naciskowi palca). Jeśli trafiło się awokado twarde – lepiej odczekać z konsumpcją – wystarczy włożyć je do papierowej torebki i pozostawić w temperaturze pokojowej na kilka dni. Innym, równie skutecznym sposobem przyspieszającym dojrzewanie jest bliskie sąsiedztwo owoców, takich choćby jak: jabłka, banany czy pomidory. 2-3 dni spędzone we wspólnym koszyczku (albo papierowej torebce) sprawi, że awokado stanie się mięciutkie i nabierze kremowej konsystencji.
Zanim wydacie swój wyrok na awokado (lubić czy nie lubić) spróbujcie dodać do niego kilka mocniejszych dodatków smakowych. Smaczliwka (dzięki swej delikatności) świetnie przyjmuje „cudze” smaki. Jednym z genialniejszych potraw, jakie moim zdaniem, powstało z awokado jest guacamole. Cudowny dip, który można przyrządzić na nieskończoną ilość sposobów.
Guacamole to naprawdę świetny sposób na to, by odnaleźć swój najlepszy sposób na awokado i pokochać je na całe życie. :)

W tym miejscu odsyłam Was do portalu Hello Zdrowie (klik!), dla którego właśnie miałam przyjemność przygotować krótki materiał, a w nim kilka pomysłów na guacamole.
Wypróbujcie wersję, która najbardziej trafia w Wasze podniebienie, a potem szukajcie własnych połączeń. Sami zobaczycie jakie to proste! I pyszne! :)


A już wkrótce pokażę Wam jedną z moich ulubionych sałatek. Oczywiście nie zabraknie w niej awokado.
Zapraszam ponownie wkrótce! :)

7 komentarzy:

  1. Uwielbiam awokado - ale samo ...pokrojone na plasterki, ułożone na kromce pieczywa i posypane solą. Nic więcej mi do szczęścia nie trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  2. W pełni się z Tobą zgadzam - awokado w guacamole jest niezrównane i mogę jeść je bez końca. A na szybko smaruję nim kanapkę, posypuję solą, płatkami chilli i polewam sokiem z cytryny. Też jest dobre dzięki mocnym akcentom.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poproszę wszystkie 3 opcje!

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham awokado! choć moja miłość do niego zaczęła się dopiero trochę ponad rok temu, to teraz nie wyobrażam sobie bez niego życia i wpadam w lekki niepokój jak nie mam go w kuchni ;)

    ostatnio odkryłam zupełnie inne oblicze awokado, a mianowicie w kremie czekoladowym - awokado + kakao (ok. 1,5 łyżki) + coś do posłodzenia (w moim przypadku dwie łyżki miodu). Efekt rewelacyjny! (choć wcale nie czuć smaku awokado). A na co dzień to albo wyjadane łyżeczką prosto z łupinki, albo w sałatce, albo w guacamole, albo na kanapce, albo... Zaraz zacznę wyliczać litanię jak z krewetkami z Forresta Gumpa z poprzedniego Twojego wpisu ;).

    Aha, bardzo podoba mi się pomysł z "ometkowaniem" zdjęć numerkami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To Twoje zdjęcia??
    Jestem nimi zauroczona <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały blog, te fotografie, przepisy wszystko takie żywe i kolorowe aż chce się zjeść :)
    Blog marzenie!
    Zapraszam do mnie
    www.ugotuj-z-marta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz. :) Jestem winna Ci informację: blog jest moderowany, spamowi i pyskówkom mówimy stop. We wszystkich innych sprawach zapraszam. :)