sobota, 16 lutego 2008

Maślano - karmelowe ciasteczka dla słodkich łasuchów


Od pewnego czasu mam tzw. fazę na wyroby cukiernicze Sowy. To jedyna chyba sieć cukierni, w której chętnie pozostawiam pieniądze. Nie wszystkie wyroby wprawiają mnie w zachwyt, ale kilka swoich „perełek” mam. ;-) Jedną z nich są maślane ciasteczka, okraszone masą kajmakową i laskowymi orzechami. Naprawdę mi smakują, jednak uważam, że cenę mają co najmniej zdzierską.
Postanowiłam spróbować w domu odnaleźć ten maślany smak. Może nie identyczny, ale wykorzystując przynajmniej kajmak i orzechy, jako clue programu. :)
Efekt moich eksperymentów przeszedł moje oczekiwania. Co tam ciasteczka Sowy! Moje są o niebo fajniejsze! ;-))
Wyszły mega maślane, a dzięki użyciu golden syroup’u i ciemnego muscovado, zamiast zwykłego cukru – nabrały lekko karmelowego smaku i pięknego, złocistego koloru.
Wystarczy jeszcze rzec, że ciasteczka są niezwykle kruchutkie, a z wierzchu nabrały cieniutkiej, bardzo chrupiącej skorupki, – by wydać z siebie głośne: „Mniam!!!”.
Oczywiście są dość słodkie, głównie za sprawą kajmaku, zatem użycie jego lub nie – pozostaje sprawą indywidualnego wyboru. Mnie taka słodka rozpusta bardzo posmakowała. :)

Gorąco polecam !



Maślano - karmelowe ciasteczka

250g masła w temperaturze pokojowej
½ szkl. ciemnego muscovado
2 łyżki złocistego syropu (golden syroup)
2 szkl. mąki
½ łyżeczki proszku do pieczenia

Ok. 300g kajmaku (użyłam kupnego gotowca)
100g orzechów laskowych

Masło utrzeć z ciemnym cukrem. Dodawać kolejno złocisty syrop, oraz przesiana mąkę z proszkiem do pieczenia i dalej ucierać.
Ciasto wychodzi dość miękkie, więc przed dalszym formowaniem ciasteczek – warto wstawić je do lodówki na min. 1 godzinę.

Orzechy laskowe podpiec kilka minut w piekarniku, lub podprażyć na suchej patelni. Jeszcze z ciepłych usunąć skórki. Obrane orzechy posiekać niezbyt drobno.

Piekarnik rozgrzać do temp. 180 st.C.
Z ciasta formować kulki wielkości sporego orzecha włoskiego, lub tak ja, użyć małej gałkownicy (moja ma pojemność 1,5 łyżki).
Kulki układać na dużej blasze, wyłożonej papierem do pieczenia. Pozostawić odstępy min. 5 cm, bo ciasto podczas pieczenia dość mocno się rozlewa.
W każdej kulce zrobić wgłębienie i palcami spłaszczyć kulkę, ale tak by wokół pozostawić niewielki rant.
W środek powstałych placuszków wkładać po 1 łyżeczce kajmaku, starając się, by pokrywały mniej więcej całe wyprofilowane wgłębienie. Po wierzchu posypać obficie orzechami laskowymi. Dobrze jest lekko wcisnąć orzechy w masę, by potem lepiej trzymały się ciasteczek.
Piec ok. 15 – 16 minut, do momentu, gdy brzegi ciasteczek zaczną ładnie brązowieć.
Podczas wyjmowania z pieca – ciasteczka są w środku jeszcze dość mięciutkie i kruche. Nie zdejmować od razu z blachy, bo łatwo się rozpadają, ale pozostawić na ok. 3 minuty. W tym czasie ciasteczka ładnie stwardnieją i z łatwością będzie można je zdjąć z blachy na kratkę, do dalszego studzenia.

Smacznego!





22 komentarze:

  1. Wygladaja rewelacyjnie i z pewnoscia jeszcze lepiej smakuja. Piekne zdjecia! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno są pyszniutkie. No i piękne te ciasteczka. Jak dla mnie rewelacja :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnio mam manie na punkcie karmelu,wiec nie kus... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. A kuszę, kuszę. ;-) Właśnie zajadam :) Są cały czas tak samo kruchutkie jak świeżo po upieczeniu. Ani nie wyschły, ani nie rozmiękły. Cały czas idealne. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cuuuudne :)
    zrobie je! musze je zrobic!
    jeszcze nie wiem kiedy, ale zrobie na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio mniej niż zwykle szwędam się po blogach , żeby "pokuszenia uniknąć" , a tu masz... ;-) Aż oczy mi się zaświeciły , jak zobaczyłam te łakocie. I co ja mam teraz z Tobą zrobić :-))

    OdpowiedzUsuń
  7. smaku mi na nie narobiłaś

    OdpowiedzUsuń
  8. Evenko, masło, cukier i mąka, a potem mniam, mniam. ;-))

    Joanno, witam na moim blogu. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uduszę ! ;-))) (do Wielkanocy nie piekę żadnych słodkości) ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Teraz rozumiem evenko, dlaczego ostatnio na Twoim blogu taka cisza.
    Cóż za okrutne postanowienia... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Małgosiu, po takim przemawiającym do wyobraźni opisie i obłędnych zdjęciach nie pozostawiasz karmelowym łasuchom wielkiego wyboru - po prostu muszą upiec te ciasteczka. Jedno pytanie - gdzie ta cukiernia Sowy się znajduje? Przy następnej wizycie w Trójmieście udałabym się tam chętnie na rekonesans..

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyglądają zachwycająco :) Chyba się skuszę i upiekę moim dzieciakom :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko, w Gdańsku jest ich kilka: dwie na Głównym Mieście(m.in. na Długiej), we Wrzeszczu na Grunwaldzkiej (jakoś na wysokości centrum handlowego Manhattan) i w ETC, oraz sporo innych.
    http://www.sowa-cukiernia.com.pl/

    OdpowiedzUsuń
  14. Aniu, jeśli Twoje dzieci to słodkie łasuchy - to koniecznie im upiecz. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No i jak mozna nie piec takich rzeczy?? Na szczescie kajmaku nie mam i nie kupie (nie kupie, nie kupie, nie kupie!!!) bo juz bym w kuchni siedziala :-)

    Malgos bedziesz ofiara mojego 'polowania'? Jak bedziesz miala chwilke zajrzyj prosze do mnie...

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak się skupiłam na pięknych zdjęciach, że nie zauważyłam tytułu. Wynika z niego, że te maślano-karmelowe delicje są specjalnie dla mnie ;-)

    Z pozdrowieniami

    OdpowiedzUsuń
  17. Z pozdrowieniami
    Łasuch w kuchni

    OdpowiedzUsuń
  18. Magosiu, dziękuję za informacje. Dopiero teraz skojarzyłam, ze w tej na Długiej to ja byłam na kawie i szarlotce. Nie wiedziałam nawet, że to słynny Sowa, ale fakt, ze wszystko było pyszniaste. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Agnieszko, ta cukiernia Sowy na Długiej działa dopiero od jakiegoś miesiąca... Więc jeśli w Gdańsku byłaś dawniej - to musiała to być inna cukiernia.

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam,
    początkująca podkuchenna pyta:) co to jest muscovado, ewentualnie gdzie kupujecie takie cuda (podobnie jak złocisty syrop).Zbliżają sie urodziny córeczki i staram się jak mogę przygotować do tego święta.
    pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
  21. Asiu, muscovado to rodzaj ciemnobrązowego cukru, z trzciny cukrowej. Taki cukier, jak i syrop złocisty kupuję w sieci "Kuchnie Świata", ale myślę, że dostaniesz również w innych sklepach podobnego typu.
    Bez problemu kupisz też w sprzedaży wysyłkowej. Np. tutaj:http://www.kuchnieswiata.com.pl/product_info.php/products_id/1321

    OdpowiedzUsuń
  22. Małgosiu! Uwielbiam te ciasteczka! Jak dla mnie są genialne! Delikatne, rozpływające się w ustach a przy tym krucho- chrupiące! No i ten smak! Dzięki Ci za ten przepis! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz. :) Jestem winna Ci informację: blog jest moderowany, spamowi i pyskówkom mówimy stop. We wszystkich innych sprawach zapraszam. :)