piątek, 31 marca 2017

Kopytka (i gnocchi) idealne.


Z kopytkami jest tak: wszyscy uwielbiamy je jeść i jednocześnie znakomita większość z nas nie lubi robić ich samodzielnie. Dlaczego? A bo za pracochłonne, a bo za trudne, a bo się rozgotują, a bo wyjdą twarde jak podeszwa... A przede wszystkim: a bo tylko Babcia robiła najlepsze. ;-)
Moje uwielbienie do ziemniaczanych kluseczek również sięga w czasie daleko wstecz. Kopytka mojej Babci wcale nie były idealne, a pamiętam dokładnie jak trudno było mnie oderwać od pełnej miski.
I to mi zostało. Do dzisiaj uwielbiam kopytka, a miłością do nich zaraziłam całą swoją rodzinę. A ponieważ trening czyni mistrza, mogę śmiało powiedzieć, że ziemniaczane kluseczki od dawna nie kryją przede mną żadnych tajemnic. :)



Przygotowanie idealnych kopytek jest banalnie proste, a tajemnica sukcesu kryje się w trzech punktach.
Po pierwsze: odpowiednie ziemniaki. A w tym wypadku odpowiednie są odmiany sypkie i mączyste. Czyli takie, które zawierają sporo skrobi, a po ugotowaniu są suche i łatwo się rozpadają (sypią). Są to ziemniaki typu B/C oraz C.
Trudność polega na tym, że na naszych targach czy w sklepach ciągle pokutuje niewiedza w kwestii sprzedawanego produktu. Kupowanie w ciemno nie jest dobrym pomysłem, bo szansa, że przypadkiem trafimy na odpowiednią odmianę bulw jest raczej mała. A zły ziemniak (czyli zbyt mokry), to pierwszy krok do nieudanych i niesmacznych kopytek.



Po drugie: nie przesadzamy z ilością mąki! Im mniej mąki pszennej dodamy do wyrobienia ciasta, tym lepiej. Zbyt duża jej ilość sprawia, że kopytka stają się twarde i gumowate. Bleee!
Formowanie kluseczek staje się dużo łatwiejsze, jeśli blat i dłonie trochę oprószymy mąką. To lepsze, niż nadmierne sypanie mąki do samego ciasta.
Złota zasada do zapamiętania jest taka, że kopytka są przede wszystkim ziemniaczane, mąka jest tylko spoiwem i niewielkim dodatkiem. Ale żeby można była tę zasadę zachować – wracamy do punktu pierwszego – potrzebne są sypkie, mączyste ziemniaki. :)

Po trzecie: ciasto na kopytka należy szybko i sprawnie wyrobić. Im dłużej zagniatamy ziemniaczaną masę, tym staje się ona rzadsza. To oczywiście niepożądany efekt, bo do rzadkiego ciasta będzie trzeba dosypywać kolejne partie mąki. A gdy zbyt dużo mąki: patrz pkt.2.
Tutaj jeszcze dodam, że przygotowane surowe kopytka nie powinny długo czekać na gotowanie (właśnie ze względu na rzednięcie i kleistość ciasta). Dlatego wodę w garnku warto zagotować zawczasu i trzymać na płomieniu w pogotowiu.


Tyle jeśli chodzi o zasady. Sama się do nich stosuję, dzięki czemu cieszymy się idealnymi kluseczkami. Czego i Wam życzę! :)
Od czasu do czasu nachodzi mnie ochota, aby nasze rodzime kopytka zamienić na nieco bardziej fikuśne z wyglądu, na wzór włoskich gnocchi. Potrzebna jest do tego taka specjalna, niewielka frezowana deseczka. Dzięki żłobieniom „przeturlany” kopytek nabiera nowego kształtu. Tym razem podałam je z moim ulubionym sosem pomidorowym, doprawionym czosnkiem, świeżymi ziołami, zielem angielskim i gęstym octem balsamicznym. Do środka wpadł również boczek, ale komu z nim nie po drodze, może zrezygnować. :)



Gnocchi z sosem pomidorowym

Gnocchi / kopytka:
1kg sypkich ziemniaków (typ C lub B/C)
1 jajko (M)
ok. 100-150g mąki pszennej np. luksusowej (im mniej mąki tym lepiej, ilość będzie zależeć m.in. od sypkości ziemniaków)
opcjonalnie 2-3 łyżki mąki ziemniaczanej – użyć tylko przy mniej sypkich ziemniakach

Ziemniaki ugotować, odcedzić z wody, a gdy wystygną przecisnąć przez praskę do ziemniaków.
W dużym garnku zagotować sporą ilość osolonej wody.
Do ziemniaków dodać całe jajko i mąkę pszenną. Jeśli ziemniaki po ugotowaniu okazały się mało sypkie – można dodać trochę mąki ziemniaczanej (skrobi).
Jak najszybciej wymieszać składniki i sprawnie zagnieść w miarę jednolitą kulę ciasta. Gotowe ciasto może być lekko wilgotne, lepiej nie dodawać więcej mąki.
Odkrawać po kawałku ciasta, układać na oprószonym mąką blacie i również oprószonymi mąką dłońmi – rolować wałeczki o średnicy ok. 1,5-2cm. Następnie pokroić wałeczki na niewielkie kawałki (ok. 2-4cm długości). Można pozostawić w takiej formie jak tradycyjne kopytka lub przy pomocy specjalnej deseczki nadać kształt włoskich kluseczek gnocchi.
Wrzucać partiami na wrzątek i od momentu wypłynięcia kluseczek na wierzch gotować ok. 1 min.
Odcedzić z wody i odparować.

Sos pomidorowy:
200g boczku wędzonego
200g przetartych pomidorów (poza sezonem używam pulpę pomidorową z puszki Mutti)
1 łyżka oliwy
2 ząbki czosnku
3-4 utarte na drobno ziarenka ziela angielskiego
kilka gałązek tymianku i oregano (lub po szczypcie suszonych)
2 łyżeczki octu balsamicznego
sól, pieprz do smaku

Oraz:
garść listków świeżej bazylii
garść świeżo utartego parmezanu

Boczek pokroić w kostkę, następnie wrzucić na rozgrzaną na patelni oliwę – smażyć na średnim płomieniu, często mieszając, aż z boczku wytopi się tłuszcz. Dodać drobno utarty czosnek i króciutko razem przesmażyć. Wlać pulpę pomidorową, dodać utarte ziele angielskie, posiekane oregano i tymianek – całość gotować jeszcze kilka minut. Na koniec doprawić sos octem balsamicznym, szczyptą pieprzu i ewentualnie solą (w razie potrzeby).
Na gorący sos wrzucić kluseczki, wymieszać. Posypać świeżo utartym parmezanem i listkami bazylii. Podawać ciepłe.
Smacznego!

4 komentarze:

  1. A skąd wziąć taką sprytną deseczkę do włoskich gnocchi? Świetne to ! Z Włoch ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja deseczka przyjechała z Włoch, ale widziałam takie również w naszych sklepach internetowych, np. na AleDobre.pl O tutaj: https://www.aledobre.pl/s/deseczka+do+gnocchi?

      Usuń
    2. Dziękuję , a jeszcze pozwolę sobie dopytać, czy we Włoszech to należy szukać w specjalistycznych sklepach czy raczej bedą wszędzie ?

      Usuń
    3. Nie wiem gdzie kupowała osoba, która przywiozła mi ten gadżet (domyślam się, że w jakimś sklepie z drobnym AGD), ale ja przy ostatniej wizycie widziałam takie np. na zwykłym targu ulicznym. :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz. :) Jestem winna Ci informację: blog jest moderowany, spamowi i pyskówkom mówimy stop. We wszystkich innych sprawach zapraszam. :)