W tym roku chyba po raz pierwszy od wielu lat nie czuję się przejedzona świątecznymi smakołykami. Może dlatego, że tym razem nie było ich tak wiele. Jakoś chore dzieci w domu nie nastrajały do kulinarnych podbojów, a i tak mam wrażenie, że w kuchni spędziłam ogromną ilość czasu. Samo przygotowanie farszy do pierogów, a potem ulepienie prawie 170 małych pierożków było nie lada wyzwaniem. O pieczonym mięsie, pasztecikach i barszczu może opowiem innym razem. Dzisiaj tylko w telegraficznym skrócie pokażę ciasta, bo są tak pyszne, że zasługują na to, by złożyć podziękowania autorom przepisów.
Na wskroś świąteczne Drezden Stollen z przepisu Bajaderki. Bardzo smaczne, bardzo bakaliowe i bardzo kaloryczne. Świetnie smakuje jeszcze ciepłe, świeżo upieczone, ale chyba jeszcze lepsze jest gdy poleżakuje w samotności, zapomniane na tydzień albo i dłużej. W mojej strucli znalazło się mnóstwo migdałów, rodzynek, suszonej żurawiny i moreli, oraz kandyzowanej skórki pomarańczowej.
I na koniec piernik Gigi z ulubionego, wielokrotnie wypróbowanego przepisu, który upiekłam na specjalne życzenie osobistego małżonka. Małżonek jest totalnym piernikożercom i święta bez piernika byłyby niedopuszczalne.
I choć święta minęły, ciast pozostało jeszcze sporo, więc nie pozostaje nic innego jak jeść, jeść, jeść… :-)
Malgosiu, ależ smakołyki!!! Aż ślinka mi cieknie, a ja już myślałam, że mam dość świątecznych słodkości.
OdpowiedzUsuńSzachownica Ci wyszła po prostu klasa!!! Ale najbardziej mnie zaciekawiłaś ta krajanką Dziuni, której ja jakoś nigdy nie wypatrzyłam w natłoku świątecznych ciast na forum.
Małgoś , bardzo smakowite ciasta :-) W tej chwili mam ochotę na tego drożdżowego "keksa" - miałam upiec na święta takiego tradycyjnego , ale jednak zrezygnowałam ;-)
OdpowiedzUsuńAgusiu, tę kostkę naprawdę polecam. To orzechowe mistrzostwo świata. Przynajmniej dla mnie, bo ja uwielbiam orzechy laskowe.
OdpowiedzUsuńEvenko, zaraz Ci tutaj postawię struclę i kawę. Podelektujemy się razem. ;-)
Mmmm... nie kuś ;-))
OdpowiedzUsuń