czwartek, 12 listopada 2015

Jej Pomarańczowość Dynia!


Trudno wyobrazić sobie jesień bez dyni, prawda? Dla mnie, od wielu, wielu sezonów - to jej nieodzowny symbol, który cieszy oko na każdym kroku. Tak pięknie i zachęcająco prezentują się wystawy mojego miasta, zapraszające dyniowym uśmiechem do środka sklepów, kawiarni czy restauracji. Nie zawsze mam potrzebę wejścia do środka, ale często przystaję na krótką chwilę, aby nasycić się miłym dla oka widokiem jesiennej kompozycji.
Na moich domowych parapetach również pysznią się kolorowe, malutkie ozdobne sztuki. Dzięki nim w domu zrobiło się jakby cieplej, a w duszy powiewa nostalgia... :)

Wypada jednak zejść z chmur na twardą, chłodną o tej porze roku ziemię. Wchodzimy w ten czas, gdy nasz organizm po prostu będzie potrzebował sycących i ciepłych potraw. Trzeba go rozgrzewać od środka, a nasza zdrowa, jesienna bohaterka dynia - świetnie się ku temu nadaje. Ba! Jest tym owocem, który w sprzyjających warunkach (np. sucha i chłodna piwnica, strych, spiżarka, a nawet parapet w nieprzegrzewanym pokoju) świetnie przechowuje się nawet do końca zimy. To oznacza, że przez najbliższe miesiące nie może zabraknąć jej na naszych talerzach.


Na blogu znajdziecie całą listę dyniowych propozycji. Są i kremowe zupy, i treściwsze sałaty, makarony i tarty. Oczywiście nie brakuje też pysznych słodkości.
Tym razem przygotowałam coś fajnego, lekko pikantnego, co świetnie nadaje się zarówno na obiad, jak i na kolację. Mam słabość do dań jednogarnkowych, a potrawy typu „curry to już mój prawdziwy kulinarny konik.
Curry dyniowe jest niezwykle popularne, a do garnka, w zasadzie można wrzucić cokolwiek mamy pod ręką. Idealne są wszelkie ziarenka: ciecierzyca, dowolna odmiana soczewicy, drobnej fasolki, zielony groszek (teraz mrożony), orzechy nerkowca, strąki papryki, kalafiora, rzepy i innych jesiennych i zimowych warzyw. Można dodać kawałki mięsa (najlepiej białego, a więc drób, ryby), albo z niego zrezygnować. Kto nie lubi mleka kokosowego, niech spróbuje wersji z pomidorami (mogą być z puszki, koniecznie dobrej jakości). Jednym słowem pełna dowolność twórcza. W mojej dzisiejszej wersji znalazło się miejsce na ciecierzycę, odrobinę szpinaku, maleńkie klopsiki i oczywiście cudowną dynię o pomarańczowym miąższu i lekko orzechowym smaku.
Czego nie powinno w potrawie zabraknąć? Pikantnych przypraw. To dzięki nim zrobi się nam przyjemnie gorąco. :) Ale uwaga, dozujcie przyprawy do smaku, lepiej rozpocząć od minimalnych ilości i dodawać więcej w razie potrzeby. Ogniste curry może zabrać całą przyjemność jedzenia...
Mam nadzieję, że skusisz się na dynię tej jesieni? :)


Curry z dynią, ciecierzycą i klopsikami drobiowymi
(4-6 porcji)

ok. 700g obranej dyni o suchym miąższu (np. Hokkaido)
250g ugotowanej ciecierzycy
1 szalotka
2 ząbki czosnku
ok. ½ - 1 łyżeczka czerwonej pasty curry (ilość najlepiej do smaku)
1 mała papryczka chili (bez pestek)
3 listki limonki kaffir
ok. 600 ml gorącego wywaru / bulionu (np. warzywnego)
100g mleczka kokosowego
3-5 łyżek oleju do smażenia
garść (ok. 100g) świeżego szpinaku
300g mielonego mięsa drobiowego
¼ świeżej bułki pszennej (np. kajzerki)
1 łyżka posiekanej świeżej kolendry
sól, pieprz do smaku

Świeżą bułkę zmiksować w malakserze na drobniutkie okruszki. Liście kolendry i papryczkę chili drobno posiekać (pestki wcześniej usunąć). Do mielonego mięsa dodać zmiksowaną bułkę, całą kolendrę, szczyptę soli i pieprzu, oraz ok. ¼ posiekanej papryczki chili (resztę pozostawić na później). Całość wymieszać i odstawić na kilka minut. Następnie uformować z masy kuleczki wielkości małego orzecha włoskiego.
Dynię obrać ze skórki i pokroić w grubą kostkę.
Do garnka o grubym dnie wlać olej i wrzucić szalotkę – smażyć na jak najmniejszym płomieniu ok. 5 min., aż stanie się szklista. Dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i pozostałą część papryczki chili – przemieszać, a po chwili dodać pastę curry i dynię. Całość krótko przesmażyć (nadal na małym płomieniu). Zalać gorącym wywarem, włożyć listki limonki kaffir - przykryć garnek pokrywką i gotować na średnim ogniu ok. 15 min.
Następnie na gotujący się wywar wrzucać mięsne kulki. Gdy mięso się zetnie z wszystkich stron, dodać ugotowaną ciecierzycę i umyty szpinak – gotować ok. 5 min. Na koniec wmieszać mleczko kokosowe – zagotować i doprawić do smaku pieprzem i w razie potrzeby solą.
Podawać z ugotowanym makaronem ryżowym lub ryżem basmati, albo z pieczywem.
Smacznego!

Przepis przygotowany został w ramach cyklu Kulinarna Potęga Kolorów we współpracy z marką Tikkurila Potęga Kolorów

9 komentarzy:

  1. Pyszności i piękności! Brakowało mi takich smaków, więc wielkie dzięki. No i za dowolność! Musi jednak być ogień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W opisie przygotowania zabrakło samej dyni :)

      Usuń
  2. Hmm... Mam mieszane uczucia, w moim wykonaniu curry nie wyszło kremowe a trzymałam się przepisu... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę napisać co konkretnie nie wyszło? Bo curry to nie to samo co zupa - krem, aby miało być kremowe. Tutaj trudno cokolwiek popsuć, to bardzo łatwa potrawa. Dynia w czasie gotowania troszkę się rozpada, zagęszczając potrawę (przy zbyt długim gotowaniu rozpadnie się zupełnie i wtedy będziemy mieć gęstą pulpę). Jedyne co przychodzi mi do głowy, co mogłoby pójść nie tak i popsuć smak lub wygląd potrawy, to zważenie się mleczka kokosowego. Tyle, że to już nie jest wina przepisu, ale złej jakości mleczka lub nieumiejętnego prawidłowego zabielania.
      W każdym razie proszę dać znać, w czym był problem? Może uda się wspólnie odnaleźć błąd?

      Usuń
  3. Czym mozna by bylo zastapic cieciezyce? Moze socaewica? Albo ziemniakami?;)
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, można dać soczewicę (pamiętaj jednak aby dostosować czas gotowania i w odpowiednim momencie wrzucić do garnka; czerwona soczewica już po kilku minutach zupełnie się rozpada; zielona natomiast potrzebuje więcej czasu, aby stała się miękka). Możesz też spróbować dodać ugotowaną białą fasolę.

      Usuń
    2. Dziekuje za szybką odpowiedz, zieloną soczewice mam wiec sprobuje, o fasoli nie pomyslałam,
      Pozdrawiam
      Marta

      Usuń
  4. Jak tak przeglądam te Twoje przepisy, to stwierdzam, że na najbliższe kilka tygodni nie zabraknie mi pomysłów na obiady, śniadania i kolacje

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz. :) Jestem winna Ci informację: blog jest moderowany, spamowi i pyskówkom mówimy stop. We wszystkich innych sprawach zapraszam. :)