środa, 1 czerwca 2011

W oczekiwaniu na wakacyjny podmuch


Wczoraj był upał prawie nie do wytrzymania... Jak w środku gorącego lata.
W pracy zakończyliśmy pewien bardzo długi etap. Tak długi, że gdy opasłe tomiska dokumentacji w końcu zostały zamknięte i pożegnane – wszyscy poczuliśmy się jak za szkolnych lat... Zupełnie jak dzień, w którym odbiera się cenzurkę, zamyka pewien okres życia pracowitego, a otwiera czas wakacji, zabawy i odpoczynku. Uczucie dość surrealistyczne, zważywszy na to, że nikogo z nas nie czeka dwumiesięczna przerwa od obowiązków.


I już nic mi się nie chciało. Tylko leniuchować. I zajadać lodami. :) Obiad po najniższej linii oporu. Ale w wiosenno – letnim tonie.
A dzisiaj, znów nastał dzień jak co dzień. Zwykła droga do pracy, zwykłe obowiązki, nowe tematy, chłodny wiatr, brak upału i niechciany bąbel na stopie. Wakacyjny podmuch po nocy gdzieś odpłynął. To bez znaczenia, bo ten prawdziwy dopiero przede mną. :)



Sałata wiosenna mocno zielona
2-3 porcje

2-3 garści rukoli
pęczek zielonych szparag
nieduży brokuł
garść świeżo ukrojonych płatków parmezanu lub pecorino
garść orzeszków piniowych
ok. 2 łyżeczki gęstego octu balsamicznego
ok. 2 łyżeczki oliwy z oliwek extra vergine
sól do smaku (najlepiej gruboziarnistą – użyłam „maldon”)

Szparagi i brokuła umyć. Szparagom odciąć zdrewniałe łodyżki, a z brokuła powycinać różyczki.
W dużym garnku zagotować osoloną wodę. Różyczki brokuła i szparagi wrzucić na wrzątek i gotować ok. 3-5 min. (nie dłużej, warzywa powinny być lekko twarde, a nie rozgotowane). Odcedzić i zahartować zimną wodą. Odłożyć warzywa na papierowy ręcznik, aby wchłonął wodę.
Orzeszki piniowe uprażyć na suchej patelni.
Rukolę, szparagi i brokuła rozłożyć na talerze. Posypać płatkami parmezanu, orzeszkami, i solą, oraz skropić odrobiną oliwy, i octem balsamicznym.
Podawać od razu.
Smacznego!

23 komentarze:

  1. u Ciebie zawsze wszystko wygląda bosko!

    OdpowiedzUsuń
  2. mocno zielona i ja mocno mam ochotę na taka sałatkę Małgosiu
    a zdjęcie takie mega apetyczne , mniam
    i fajnie piszesz o tych wakacjach , milo się to czyta

    OdpowiedzUsuń
  3. Idealna sałatka na drugie śniadanie do pudełka! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten zielony, to taki symboliczny i smaczny powiew nadziei na szybki powiew lata ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj zjadłabym taką sałatkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest taka piękna! Zielona, wiosenna, tak optymistyczna!:)
    To prawda, mieliśmy tak gorący dzień, dziś juz było inaczej, ale wczoraj upał:)
    Lubię tak:)
    Uściski Małgoś:*

    OdpowiedzUsuń
  7. A do wakacji zostało jeszcze 21 dni. Pomyśl sobie, że cenzurki nie odbierzesz, ale za to odbierze ją kto inny i też się będziesz cieszyć :) Takie obiady uwielbiam, szkoda tylko, że mój mąż kręciłby nosem i narzekał, że jest głodny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Małgoś sałatka wygląda rewelacyjnie! Wiosennie i zielono:) A popatrz jak miałaś fajnie - cenzurkę w maju dostałaś ;) Szkoda, że za to nie dali trzech miesięcy wakacji;))) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Przecudny letni obiad - w sam raz na te dni, kiedy nawet jesc sie nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja uwielbiam taką pogodę.Ze wszystkimi warzywami,słońcem.Może dla mnie trwać i trwać...
    U Ciebie na talerzu lubię wszystko.Cudowne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  11. Hura! ..znalazłam coś na niedzielną imprezkę..gdzie nie ma ogórków :) i pomidorów :).. nie jest to jednak wcale takie śmieszne..pustki na straganach..nawet przy truskawkach..mało..może cena odstrasza..Pozdrowienia zza miedzy..A.

    OdpowiedzUsuń
  12. No to jednak szparagi górą... z zielskiem ale szparagi! To rozumiem! Również częstuję się z apetytem i pozdrawiam :)
    A lustro? Miało dość i się urwało ;) (wada fabryczna usunięta na koszt Canona)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja także już nie mam siły do nauki w szkole.
    Okropność.
    Wczoraj było przeraźliwie gorąca.
    A ja trzy godziny siedziałam na pełnym słońcu w dzień sportu. ; /

    OdpowiedzUsuń
  14. Gosia oby takich dni było więcej, satysfakcja z dobrze złożonego projektu, ciepły dzień ( choć u mnie wiało tragicznie) i pyszności na talerzu

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas - po kilku chlodniejszych dniach - na szczescie znow robi sie na powrot upalnie. I choc wysokie temperatury mnie mecza, to zdecydowanie wole 30 stopni niz 12 + ziiimny wiatr ;)
    I na obiad znow mozna robic takie wspaniale salatki! Tak, kocham lato :)

    Usciski Malgosiu!

    PS. Wakacje, ferie czy urlopy zawsze za krotko trwaja niestety... :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiesz, ja tak mam, że w zimie marzę o ciepłych krajach a kiedy w Polsce mamy ich namiastkę, to zastanawiam się, jak mogłam wogóle mieć takie marzenia np. o gorących, dusznych Indiach?:) Widzę że u Ciebie szparagi, muszę dorwać jeszcze z pęczek i spróbować przed końcem sezonu.. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Małgosiu, wakacyjny powiew szybko nadejdzie!
    Zielona sałatka musi być pyszna :)
    A wiesz, że zrobiłam Twoją tartę ze szparagami? Była świetna! Dziękuję za przepis:)))
    Pozdrowienia Małgoś:)

    OdpowiedzUsuń
  18. zielono...uwielbiam...a wygląda jeszcze bardziej kusząco

    OdpowiedzUsuń
  19. Pyszne jedzenie, piękne zdjęcia. Pogratulować.


    Pozdrawiam
    http://alkitchen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz. :) Jestem winna Ci informację: blog jest moderowany, spamowi i pyskówkom mówimy stop. We wszystkich innych sprawach zapraszam. :)