poniedziałek, 7 kwietnia 2014

A jak już ukisisz cytrynę – uduś kurczaka! :)


Wspomniałam ostatnio, że kiszone cytryny smakują zaskakująco. Zdaje się, że te słowa stały się wabikiem, bo raz po raz padało pytanie: ale jak? jak? jak smakują?
Mówiąc krótko: jak słone cytryny. A rozwijając wypowiedź: jak zaskakująco smaczne, słone cytryny. :D
Próbowałam ich sauté i to co w pierwszej kolejności dało się zauważyć, to fakt, że straciły ze swej naturalnej kwasowości. Są zdecydowanie łagodniejsze w smaku. Oczywiście delikatnie słone. Skórka stała się miększa, jeszcze bardziej gąbczasta, aromatyczna, trochę szklista. Można zjeść ją w całości, nawet z albedo (wewnętrzną, białą częścią skórki) i nie wykrzywia buzi, jak przy świeżym owocu...
Dla mnie to zupełnie nowe doznanie smakowe. :) 
 


Na pierwszy ognień wybrałam tażine z kurczaka wg przepisu Jamie Oliver'a.
Nie posiadam specjalnego naczynia z kominkiem do tradycyjnego wykonania tażinu, więc swoją wersję dusiłam w głębokiej żeliwnej patelni i na wszelki wypadek rezygnuję z tradycyjnej nazwy na rzecz duszonego kurczaka (żeby mnie kulinarni konserwatyści ze skóry nie obdarli). :)
Podałam z bulgurem. Wyszedł naprawdę pyszny, aromatyczny obiad. I od razu podpowiadam – bez kiszonych cytryn nie będzie smakowało tak samo!


Duszony kurczak z oliwkami, fenkułem i kiszonymi cytrynami
* na podstawie przepisu na tażin z kurczaka Jamie Olivera' w „Kulinarne wyprawy Jamiego” - robiłam z połowy porcji

kilka kawałków kurczaka (ok. 600-700g)
1 bulwa kopru włoskiego (fenkuł)
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 kiszona cytryna (bez pestek)
garść zielonych i czarnych oliwek (bez pestek)
ok. 250-300 ml gorącego bulionu drobiowego
olej do smażenia (3-4 łyżki)
garść świeżej kolendry
szczypta szafranu

Marynata do kurczaka (przygotować dzień wcześniej):
2 łyżki oliwy
1 łyżeczka kuminu (kmin rzymski)
1 łyżeczka utartych ziaren kolendry
1 łyżeczka imbiru w proszku
½ łyżeczka soli
szczypta pieprzu
Wszystkie składniki marynaty wymieszać w misce, a następnie dokładnie natrzeć nimi kawałki kurczaka. Zostawić na całą noc w lodówce do zamarynowania.
Cebulę pokroić w plasterki, koper włoski – na osiem części, a czosnek w plasterki. Kiszoną cytrynę drobno posiekaj.
Rozgrzać olej w głębokiej patelni (w oryginale: w naczyniu z kominkiem do tażinu). Obsmażyć na złocisto, z obu stron zamarynowane wcześniej kawałki kurczaka – w pierwszej kolejności układając je skórą do dołu. Następnie dodać cebulę i koper włoski – smażyć kilka minut, aż cebula się zeszkli. Dodać czosnek, a po chwili kiszone cytryny, oliwki i szafran. Zalać gorącym bulionem. Dusić pod przykryciem, na wolnym ogniu, aż do miękkości mięsa (ok. 60 min.). W trakcie gotowania przemieszać od czasu do czasu (w razie potrzeby uzupełnić płynem).
Na sam koniec odparować płyn, tak by powstały sos nie był zbyt wodnisty. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Posypać listkami kolendry.
Podawać z ugotowanym bulgurem * lub kuskusem.
Smacznego! 

7 komentarzy:

  1. Jak ukiszę sobie cytrynę to zdecydowanie uduszę sobie takiego kurczaka!: )

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio się natknełam na kiszone cytryny jak przeglądałam książke Jamiego Oliviera .

    OdpowiedzUsuń
  3. Padłem na kolana!!! Kisiłem cytryny... Robiłem ( co prawda pieczonego;) ) kurczaka z nimi i wiem o co kaman.... ale Twój opis ( że o zdjęciach nie wspomnę... ) kiszonych cytryn powalił mnie... ! To jednak tylko kobiety powinny prowadzić blogi kulinarne!
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie kiszą mi się cytryny już od miesiąca, taki przepis to w sam raz dla mnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda i brzmi nieziemsko!
    To będzie mój najbliższy obiad!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uuu pycha! Kocham jedzonko takie :D Skąd bierzesz pomysły? Ja sobie ostatnio podglądam stronę wylistuj.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz. :) Jestem winna Ci informację: blog jest moderowany, spamowi i pyskówkom mówimy stop. We wszystkich innych sprawach zapraszam. :)