niedziela, 20 marca 2011

Pomidory suszone na słońcu


To jeden z tych oczywistych i niekwestionowanych (jak dla mnie rzecz jasna) przysmaków, które nie omieszkałam przywieźć ze sobą z niedawnej podróży.
Nie potrafię wyobrazić sobie włoskiego targu, na którym zabrakłoby pomidorów. Pomidorów suszonych na słońcu. Nie przymierzając, to jakby pójść na polski rynek i nie uświadczyć ziemniaków. :D No przecież są zawsze!


Tak więc mogłam wybierać i przebierać. Wybrałam sycylijskie. Najpiękniejsze. Mocno czerwone. Bardzo pachnące. Suszone, ale nie suche.
A w domu wyjęłam najlepszą oliwę z oliwek jaką mam i zalałam nią pomidory. Za kilka, może kilkanaście dni będą mięciutkie i idealne do jedzenia. Najlepsze do sałaty. I na kanapkę. I do makaronów. I ryżu. I wszędzie gdzie się da. Pomidorowa delicja. Prosto z Włoch.



Suszone pomidory w zalewie oliwnej

suszone na słońcu pomidory
odrobina octu winnego
oliwa z oliwek extra vergine
ulubione suszone przyprawy (np. tymianek, oregano, bazylia, etc.)*

* użyłam gotowej mieszanki przypraw, którą również przywiozłam z Włoch (zawiera ona najbardziej popularne suszone zioła i przyprawy, m.in. oregano, bazylię, natkę pietruszki, papryczki peperoncino)


Przygotować gorący roztwór wodny z octem winnym w ilości takiej, by zakryły w całości suszone pomidory (proporcje octu do zagotowanej, gorącej wody mniej więcej jak 1:10).
Pomidory włożyć do miski i zalać roztworem. Pozostawić na ok. 30 min, aby pomidory zmiękły. Odcedzić. Pomidory rozłożyć pojedynczą warstwą na papierowych ręcznikach. Na wierzch ułożyć kolejną warstwę ręczników. Delikatnie uciskać dłońmi, aby papier wchłonął wilgoć. Proces „odwilgacania” można powtórzyć.
Przygotować wysterylizowane słoiczki. Na dno wlać warstwę oliwy. Wyłożyć pierwszą warstwę pomidorów (powinna być pojedyncza). Oprószyć ziołami. Ponownie zalać oliwą. Powtarzać warstwy: pomidory, przyprawy, oliwa. Aż do wyczerpania wszystkich pomidorów.
Ostatnią warstwą powinna być oliwa i w całości zakrywać pomidory (ze względu na właściwości konserwujące oliwy).
Na koniec można bardzo delikatnie postukać słoiczkiem, tak by oliwa rozeszła się równomiernie i wypełniła wszystkie ewentualne pęcherzyki powietrza.
Zamknąć słoiczek czystym wieczkiem. Przechowywać w suchym, ciemnym miejscu nawet przez kilka miesięcy. **

** nie jestem fanką przetrzymywania pomidorów w zalewie w lodówce, ponieważ oliwa w niższych temperaturach tężeje. Zdecydowanie wolę pomidory przechowywane w temperaturze pokojowej, jednak wtedy należy bardzo dbać o to, by pomidory zawsze były przykryte oliwą (w razie potrzeby poziom oliwy uzupełniać). Jeśli oliwy będzie zbyt mało, pomidory mogą spleśnieć.

36 komentarzy:

  1. uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! mam szczęście że teściowa co jakiś czas wyjeżdża do Włoch i przywozi mi te pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Robię tak z naszymi polskimi typu lima i powiem szczerze co zaświadczą ci, którzy jedli nie ustępują nic tym włoskim.
    Oto link:
    http://slowfoodzik.blogspot.com/2010/08/suszone-pomidory.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Suszone pomidory odkryłam niedawno...po prostu.. wcześniej w ogóle dla mnie nie istniały :) za to teraz uwielbiam..dlatego..z zainteresowaniem przeczytałam u Ciebie na ich temat..U nas na rynku ciągle w cenie..ale ile przyjemności w konsumpcji :))) Ale Ci zazdroszczę tych włoskich inspiracji..Serdecznie pozdrawiam.A.

    OdpowiedzUsuń
  4. Są cudowne Malgosiu! Piękne, pachnące, idelanie włoskie pomidory:)
    Ja też sobie przywiozłam mieszankę przypraw, moze własnie taką samą?;)
    Śliczny słoiczek, ciągle mam w planie zakupić.
    Zdjecia cudowne, jak zawsze !:)
    Sciskam:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie wygladają napewno są pyszne
    www.kobiecepasje.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie pomidory... to taka esencja słonecznych Włoch zamknięta w słoiczku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Małgosiu podejrzewam, że te kupowane u nas są nijakie w smaku w porównaniu z tamtymi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie do mnie przyjechały z Włoch ;) Suszone na słońcu, mocno czerwone pomidory :)
    Jeszcze nie wiem, co z nich zrobię, ale już wiem, że zaleję je oliwą i poczekam.

    Małgosiu, dziękuję za inspirację.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam takie pomidory - do sałatek na przykład; niestety jeszcze nie pokusiłam się o ich samodzielne ususzenie, może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne!!! Od razu się robi cieplej!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapachniało latem i wakacjami!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mmmm bardzo kuszący ten słoiczek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moje smaki, u nas w stałym menu, suszone własnoręcznie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Używam do wszystkiego, suszone pomidory są naprawdę wspaniałe!
    Zapachniało latem... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapachniało Toskanią! :-) Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam takie pomidory i to koniecznie domowo zalewane oliwą - wiem jaka jest i doskonale pasuje do sałatek i tak wielu dań :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Małgosiu nie wiedziałam, że masz tyle nowych wpisów! O rany to tylko oznacza jak bardzo się ociągam :)
    Pomidory suszone uwielbiam, a Twoje domowe 'przetwory' pożeram oczami!

    Uściski :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Ah suszone pomidory, aż mi zapachniało ich aromatem. Marzy mi się taka sałatka z nimi, o tak. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam zajadać takie pomidory same, po prostu wyjmować je ze słoika, lekko odsączać i... odlot. Takie wprost z Włoch muszą być jeszcze bardziej wybornymi...

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam suszone pomidory. Zazdroszcze Ci tych cudownych zakupow.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Gosia, śliczne pomidory, a jakie pyszne będą kanapki lub sałatki. Och przyznaję zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja je mogę i bez oliwy, jak suszone owoce pogryzać, kwaskowe pyszne!

    Cudna ta wyprawa musiała być Małogosiu, Rzym to chyba moje drugie ulubione miasto :)))

    Pozdrowień moc :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudowne! Aż żałuje, ze u nas takich nie ma i ja nie mogę sobie poprzebierać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy bylam w Polsce, to latem razem z mamą suszyłyśmy nasze ogrodowe pomidory, zalewałyśmy oliwą i trzymałyśmy na jesienne/zimowe wieczory. Oliwa z tych pomidorów też jest pyszna:).

    OdpowiedzUsuń
  25. Małgoś, ale cuda! :))) Ja też mam suszone pomidory z Włoch, kupione przez moich narciarzy specjalnie dla mnie. Na zamówienie. Jej, jakie są pycha :)

    PS wiosna idzie, jak się ogarnę z parapetówkami dla rodziny i organizaxcją mieszkania, to - mam nadzieję :) - się spotkamy, co? :)

    OdpowiedzUsuń
  26. szczerze mówiąc - nigdy nie jadłam. A wyglądają pyyysznie. Jak z resztą wszystkie Twoje kuchenne dzieła. A propos dzieł... i oleju :) .... To zapraszam na mojego malarskiego bloga, gdzie ostatnio zawitał Twój sernik z jagodami w wersji olejnej. Pozdrawiam. haniasitek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Mmmm, przyłączam się! Też uwielbiam! Niestety nie mam takich- prawdziwie włoskich do przygotowania w domku..

    OdpowiedzUsuń
  28. Małgosiu, wspaniałe zdjęcia... pełnia lata :) takie ciepłe...

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetne zdjęcia, takie letnie :)
    A pomidorki pierwsza klasa, uwielbiam tosty z takimi właśnie :]

    OdpowiedzUsuń
  30. Bosszzz... bylam tu juz pierwszego dnia i 'zapomnialam' o komentarzu :/
    Chcialam napisac, ze przygotowalas niezwykle sloneczny i 'energetyczny' wpis Malgosiu! A przy tym smakowity :) No bo jak sie oprzec takim wspanialym, suszonym pod wloskim niebem pomidorkom?!? Jestem pewna, ze smakuja bosssko! :)

    Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  31. Alez wspanialosci Malgosiu!!!! te pomidory az pachna poprzez te fotki i jeszcze te zalane oliwa....pozazdroscic tylko takiego delektowania sie....
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jedni na kroplówce a inni po Italiach za pomidorami się rozbijają! Nie ma sprawiedliwości na tym świecie! ;)
    P.S.
    f.f.j.z.(fajne fotki jak zwykle)

    OdpowiedzUsuń
  33. Malgosia, wiesz ze na wysokoscii Twego wpisu zalalam suszone pomidory oliwa :)) do slalatki mowisz, a wiesz ze dzisiaj dodalam, czytalam Ci w myslach...

    PS. Migawki z Rzymu przesliczne!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz. :) Jestem winna Ci informację: blog jest moderowany, spamowi i pyskówkom mówimy stop. We wszystkich innych sprawach zapraszam. :)