wtorek, 24 lutego 2009

Solianka

Od słodkości do wytrawności, czyli jednym zgrabnym ruchem przeskakuję z czekoladowego szaleństwa do zupy o rosyjskim rodowodzie.
Rosyjska kuchnia w tym tygodniu zapewne będzie królować na wielu blogach, bo wraz z Joanną – inicjatorką nowej kulinarnej zabawy - spróbujemy podejrzeć co" wschodnie" gospodynie na co dzień serwują na talerzach. :)
Zaczynam od pierwszego dania – zupy. I to nie byle jakiej zupy, bo zupy śmieciowej. ;-)) No dobrze, to żart oczywiście, ale właśnie takie określenie znalazłam na jej temat w pewnym opisie na temat rosyjskich kulinarii. ;-)





Solianka to zupa, do której można wrzucić wszystko co jest pod ręką. Podobno jej określenie pochodzi z czasów, gdy na wiejskie imprezy ich uczestnicy przynosili po jednym składniku, które trafiały do ogromnego gara i dla gości warzona była zupa.
Przygotowałam soliankę rybną, ale to nie jedyna jej odmiana. Znane są również mięsne i grzybowe. Zasadą jest, by przyrządzając którykolwiek z rodzai tej zupy – maksymalnie zróżnicować jej główny składnik. Jeśli przyrządzamy np. rybną – to na bazie kilku gatunków ryb. Ja niestety odeszłam od tej zasady, bowiem nie jesteśmy wielkimi smakoszami ryb, a często smak wielu z nich jest dla nas dość ciężki do zaakceptowania. Dlatego uprościłam sprawę i użyłam tylko naszego ulubionego łososia. :)
Do solianki obowiązkowo powinny trafić kwaśne akcenty, takie jak: kiszone ogórki i cytryny. One nadają ten charakterystyczny dla niej słono – kwaśny smak. To gęsta, zawiesista potrawa. Podałam ją z kawałkiem pieczywa i właściwie drugie danie było już zbędne. :) Najedliśmy się do syta.

A zatem zapraszam na zupę! :)



Solianka
przepis z „Kuchni rosyjskiej” wyd. Rzeczpospolita

ok. 500 g kawałków różnych ryb (u mnie tylko łosoś)
2 łyżki oliwy
1 cebula posiekana (pominęłam)
350g mączystych ziemniaków, pokrojonych w kostkę
pęczek włoszczyzny drobno posiekany (dałam marchew, korzeń pietruszki i selera, por)
4 łyżki mąki (dałam 2)
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1 l gorącego bulionu z kurczaka
1 liść laurowy
250g ogórków kiszonych, pokrojonych w kostkę
250g pomidorów pokrojonych na ósemki
4 łyżki kaparów
2 łyżki grzybowego sosu sojowego
1 łyżka soku z cytryny
200 ml kwaśnej śmietany (dałam 100 ml śmietany 18%)
świeży koper drobno posiekany

W dużym garnku rozgrzać oliwę i lekko zeszklić cebulę, ziemniaki oraz włoszczyznę. Wsypać mąkę, dodać koncentrat pomidorowy i wlać gorący bulion. Dołożyć listek laurowy.
Ryby umyć, osuszyć, podzielić na kawałki i dodać do zupy. Gotować na wolnym ogniu pod przykryciem przez 10 min.
Dodać ogórki, pomidory i kapary. Gotować kolejne 10 min.
Wlać sos sojowy, sok z cytryny i zabielić zupę śmietaną. Wrzucić garść świeżego kopru. Zagotować i od razu zdjąć z ognia.
Smacznego!

24 komentarze:

  1. Śmieciowe zupy są the best!
    Twoja w dodatku jest bardzo fotogeniczna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm.. musi być świetna. Swoją drogą,zawsze się zastanawiałam co to jest ta Solianka:P hehe
    Już wiem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No wlasnie, a ja nie mam jeszcze zupelnie pomyslu na jakies danie z kuchni rosyjskiej...
    Twoja zupa sliczna, ale u nas nie przejdzie ;) wiec bede dalej szukac :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Achhhhh Ty! Uprzedziłaś mnie, bo też się na nią szykuję ;))
    Sollianka jest pyszna! Tak samo jak te Twoje zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ pysznie wygląda:) I jaka kolorowa.. mniam:) Zjadłabym taka miseczkę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Anoushko, w sumie nie mogę zaprzeczyć.; -) Zważywszy na to, że całkiem pyszne "śmieci" wpadły do środka, więc niech będzie "the best". ;-))

    Olciaky, ano była smaczna, była... :)

    Bea, Ciebie nawet nie namawiam na soliankę. ;-) Jestem pewna, że przygotujesz coś wyjątkowego. :)

    Oczko, a co tam "uprzedziłaś"! ;-) Wszak wiadomo, że z każdego gara inaczej smakuje i w każdym inaczej wygląda. :))

    Atinko, zupę! Zupę Ci naleję, ale miseczkę zostaw w całości. ;-) Niestrawna jest! ;-))

    OdpowiedzUsuń
  7. Małgoś skoro mówisz, że jest niestrawna, to zdecyduje sie na zupę;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam soljankę, ale nie chyba zrobię, bo właśnie wykonałam forszmak, który smakuje podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czego tam nie ma w tej zupie! A kolory to takie letnie, od razu mi sie cieplej zrobiło:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam pytanie ... czy lyzka na fotkach nosi na sobie napis "Sdielano w CCCP" Jakos tak mi sie kojarzy ze sposobem z jakim byly sztucce sprowadzane z bratniego kraju.... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobra zupka nie jest zla:) a takie do lubie najbardziej. Wyglada nieslychanie apetycznie Malgosiu:)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ej, jaka ładna, Małgosiu! Wersja rybna chyba mi najbardziej odpowiada.

    A tak swoją droga, to rzeczywiście spory skok, z czekoladowego weekendu na soliankę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach, jaka fajna zupa ! Na pewno pożywna, a jak pieknie ją sfotografowałaś!:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. An-no, widziałam Twój forszmak. :) No jakby się tak uprzeć, to rzeczywiście te dania podobne są. :)

    Kasiu, ja bym się upierała, że kolory całoroczne. :) No i mówiłam, że zupa śmieciowa. ;-))

    Fotocyku, aż poszłam do kuchni przyjrzeć się dokładniej łyżkom. :) I tak... "="Sdielano w CCCP"" nie ma, ale bukwy rosyjskie jak byk widnieją. :) No! :) A sztućce dostałam kiedyś od teściowej i są to moje ulubione, bo mają bardzo "ludzki" wymiar, dobrze w ręku leżą i do tego zawsze się ładnie świecą. ;-))

    Olu, Aniu, Majanko - dziękuję za miłe słowa. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jako ze za godzine mam lunch przylazlam na mala porcyjke zupy :)) Malgosia podzielisz sie??:D Oj tak powtorze za Anoushka jest mega mega fotogeniczna!

    OdpowiedzUsuń
  16. rzeczywiście bardzo bogata zupa :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zostało coś jeszcze ? Bo chętnie bym spróbowała , jak smakuje taka zupka - wygląda apetycznie , mniam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. No podzieliłabym się z Wami, ale już nie ma czym. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. jak bede w poblizu to sie wprosze na taka zupe ;) solianke grzybowa tez chetnie bym ...
    jezeli nie lubisz konkretnych rybnych smakow, a takowe maja raczej ryby morskie moze sprobuj ze slodkowodnych, strasznie mi ich tutaj brakuje :(
    i jeszcze pytanie ? czy Twoje dzieci bez protestu i z checia palaszuja te wszystkie Twoje smakowite dania ? bo jak sobie pomysle, ze wyjechalabym z taka zupa to dopiero u mnie by sie dzialo ;} dlatego nawet nie probuje i zostawiam przepis na pozniej ;)
    pozdrawiam wiosennie

    OdpowiedzUsuń
  20. Leloop, z Mają nie mam żadnego problemu. :) Ona zjada wszystko i chętnie. Gorzej z synkiem, aż chciałoby się rzec "francuski piesek". ;-) Zdarza się niestety, że dla niego muszę osobny obiad przygotowywać (zwłaszcza jeśli ryby idą na stół).

    OdpowiedzUsuń
  21. Małgosiu zupe wyglada swietnie, a smakuje pewnie jeszcze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  22. troche odetchnelam ;) moja corka dopoki nie poszla do przeszkola tez jadla wszystko, nawet rzeczy, o ktore nie podejrzewalabym malego dziecka. niestety "zywienie zbiorowe" robi swoje, nie tyle menu ile postawa kolezanek :( a syna podeszlam ostatnio sposobem, powiedzialam, ze jak bedzie jadl ryby to jego mozgownica bedzie lepiej dzialala i bez problemow pokona Drob Chaosu ;) poki co dziala :)
    ja mam mniej cierpliwosci, jezeli ktores wybrzydza to najwyzej wstaje glodne od stolu

    OdpowiedzUsuń
  23. Zupka wygląda przysznie, a jako fanka zup wszlekiego rodzaju na pewno ją wypróbuję. W ten weekend przymierzam się natomiast do zrobienia bucht z powidłami z Twojego przepisu :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. http://www.kuchasia.blogspot.com27 lutego 2009 09:50

    Anonimowy to ja, czyli Kuchasia coś mi się źle koment zapisał :) raz jeszcze pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz. :) Jestem winna Ci informację: blog jest moderowany, spamowi i pyskówkom mówimy stop. We wszystkich innych sprawach zapraszam. :)