piątek, 12 grudnia 2008

Wigilijne paszteciki

O te paszteciki niezmiennie co roku domaga się rodzina. Są tak obowiązkowe, jak obowiązkowy jest wigilijny barszcz. Co roku osobiście je przygotowuję i co roku osobiście odbieram od wszystkich biesiadników pochwały. ;-) Więc czy może być przyjemniejszy komplement, jak widok znikających w mgnieniu oka jeden po drugim (rzecz jasna znikające paszteciki, nie biesiadnicy ;-)? I ten ostatni, który pozostaje na talerzu... ach! Do kogo trafi?! Nie zabrzmi to skromnie, ale wszyscy mają na niego ochotę... ;-)
W tym roku postnych pasztecików również nie zabraknie. Piekę je zwykle już na 2 tygodnie przed Wigilią i z powodzeniem zamrażam. Dlaczego tak prędko? Ano, sami wiecie, że przed świętami jest moc pracy, zatem to, co może „poleżakować” w lodówce czy zamrażarce, warto przyrządzić wcześniej. Potem wystarczy wyjąć na kilka godzin przed kolacją do rozmrożenia, a przed samym podaniem na stół – wstawić dosłownie na 5 minut (albo i krócej) do nagrzanego piekarnika. Nic nie tracą na swym smaku. Ciasto jest tak samo świeże, puszyste, jak świeżo upieczone.
Ciasto drożdżowe do tego wypieku już od kilku sezonów niezmiennie wykonuję z jednego przepisu. Tutaj znajdziecie przepis oryginalny. Ja dokonałam jednej tylko, wydawałoby się kosmetycznej zmiany, ale niewątpliwie wpływającej na smak ogólny. A mianowicie przepisową margarynę – zamieniam zawsze na masło (te o zawartości tłuszczu min. 82 %). Nie trudno zauważyć, że tłuszczu w przepisie jest dość sporo, ale właśnie ta ilość powoduje, że ciasto jest niezwykle delikatne i lekko listkujące.
Z nadzieniem można eksperymentować. Najczęściej jednak przygotowuję farsz na bazie pieczarek i kiszonej kapusty. Czasem wrzucę kilka aromatycznych suszonych grzybów. I dużo pieprzu. :)
A potem to już tylko opłatek, życzenia, płynąca kolęda, gorący barszcz i... cała reszta... :)




Drożdżowe paszteciki z grzybami i kapustą
inspirowane przepisem Tillandsji


Farsz (można przygotować dzień wcześniej):

1 kg pieczarek
½ kg kiszonej kapusty
1 średnia cebula
sól, pieprz do smaku
oliwa do smażenia

Kiszoną kapustę włożyć do garnka, zalać zimną wodą i gotować min. 1 godzinę, aż kapusta zmięknie. Odcedzić, a gdy przestygnie porządnie odcisnąć wodę. Drobno posiekać.
Cebulę i pieczarki obrać, i osobno dość drobno posiekać.
Na głębokiej patelni rozgrzać oliwę (ilość tyle, by pokryła całe dno patelni). Zeszklić cebulę, a następnie włożyć pieczarki. Posolić. Dusić, mieszając, aż pieczarki zmiękną, a cały sok, które puszczą – wyparuje. Dorzucić posiekaną kapustę. Doprawić do smaku pieprzem i ewentualnie solą, smażyć razem kilka minut. Zdjąć z ognia i ostudzić.

Ciasto:

500 g mąki
1,5 łyżeczki drożdży instant
2 łyżeczki cukru
1-2 łyżeczki soli
ok. ½ łyżeczki świeżo utartej gałki muszkatałowej

¾ szkl. mleka (ok. 190 ml)
250 g masła
2 nieduże jaja

1-2 łyżki kwaśnej śmietany
mak lub sezam

Do garnuszka wlać mleko i włożyć masło. Podgrzewać na małym ogniu, aż masło się całkowicie rozpuści. Zdjąć z ognia i przestudzić. Gdy mleko będzie już letnie – wbić dwa jajka – rozkłócić.

Mąkę wymieszać z drożdżami instant, cukrem, solą i utarta gałką. Wlać połowę mleczno – maślano – jajecznego płynu. Wyrabiać ciasto, dolewając powoli po trochę płynu. W zależności od tego jak mąka chłonie płyn – może okazać się konieczne zużycie płynu w całości lub tylko w części. Ciasto powinno być miękkie i elastyczne, pozwalające na wałkowanie.
Przykryć ciasto czystą ściereczką i odstawić do rośnięcia na ok. 1 godzinę (powinno podwoić swoją objętość).

Gdy ciasto wyrośnie, odkrawać po sporym kawałku – rozwałkowywać ciasto na grubość ok. 3mm w prostokąt (ok. 30x 15cm). Wzdłuż dłuższego boku rozkładać część farszu. Zwijać po krótszym boku, zaczynając od strony z farszem – ku stronie samego ciasta. Powstały nadziany rulon – kroić ostrożnie ostrym nożem na kawałki ok. 5 cm długości. Paszteciki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Czynność powtarzać, aż do wyczerpania całego ciasta.
Pozostawić na blasze do ponownego wyrośnięcia (ok. 30 min.). Przed wstawieniem do pieca smarować delikatnie kwaśną śmietaną, posypać makiem lub sezamem.
Piec w piekarniku nagrzanym do temp. 180st. C. az ciasto się zezłoci. Studzić na kratce.
Smacznego!

43 komentarze:

Bea pisze...

Malgosiu, to jest to czego mi bylo potrzeba! Maz bowiem 'zakocham' sie w polskich pasztecikach i od niedawna testuje rozne przepisy.
Juz wiem, ktory bedzie testowany na zblizajace sie tegoroczne Swieta :)
Bardzo nastrojowe zdjecia Malgosiu :)

majana pisze...

Małgosiu, one są piękne. Cudowne, świąteczne paszteciki. U nas nie ma w domu tradycji robienia pasztecików choć ja chętnie bym je włączyła do wigilijnego menu. Jednak chyba już nie będę miała czasu ich zrobić.
Piękne, świąteczne zdjęcia.
Ach! Jaka atmosfera !
Pozdrawiam.

Komarka pisze...

To ja proponuję wymianę - garść piwonów za garść pasztecików :-D

Agatek pisze...

Gosiu piekne te paszteciki :) U mnie w rodzinie tez sie robi, choc farsz robie taki jak do uszek.
Przyznam sie szczerze ze pieke je kilka razy w ciagu roku, bo maz marudzi zeby zjadl i nie mam wyjscia ;-)

Liska pisze...

Uwielbiam paszteciki i mogłabym je jeść codziennie. Podobnie jak krokiety. I barszcz. Ja też, jak Komarka, proponuję wymianę, na cokolwiek. Świąteczny barter na blogach byłby genialnym pomysłem, można by wtedy spróbować wszystkiego. Mniam!

Tilianara pisze...

Cudowne te paszteciki. To jest to czego mi potrzeba :) Piękne zdjęcia i na pewno równie smaczne paszteciki :)

Anonimowy pisze...

pysznie wyglądają te paszteciki! ja mam pytanie czy mogę i ile użyć drożdzy świeżych i jak w takim wypadku postępować z ciastem?pozdrawiam

Małgosia.dz pisze...

Bea, mam zatem nadzieję, że i Wam posmakują. :)

Majanko, z tą tradycją to chyba jest tak, jak niedawno pisała u siebie Agusia...sami ja tworzymy. :) U nas to ja zapoczątkowałam kilka lat temu zwyczaj podawania pasztecików do barszczu i tak już zostało. ;-)

Komarko i Lisko, hihi, to gdzie wysyłać świątecznego kuriera? '-)

Agatko, a jaki to farsz?

Tilia, zatem nie pozostaje Ci nic innego, jak zakasać rękawy. :)

Anonimie :) Prawdę mówiąc, już od kilku lat nie używam świeżych drożdży i tychże pasztecików z takimi nigdy nie robiłam. Niemniej, w oryginalnym przepisie, z którego czerpałam proporcje produktów - widnieje 40g drożdży świeżych. Osobiście wydaje mi się, że to dość dużo i gdyby przyszło mi właśnie świeżych używać, prawdopodobnie ilość tą zmniejszyłabym do 20-25g. Po prostu nie lubię, gdy drożdże zbyt mocno dominują smak ciasta.
Co do samego wykonania, to najlepiej zrobić tradycyjny zaczyn drożdżowy, a zatem: z puli głównych składników odlej nieco letniego (nie może być gorące!) mleka (powiedzmy ok. 100 ml), wkrusz świeże drożdże, wsyp 2-3 łyżki mąki, dodaj cukier i wszystko porządnie wymieszaj. Postaw w ciepłe miejsce na kilka minut. Zaczyn zacznie pracować. Gdy podwoi swoją objętość - przełóż go do pozostałej mąki. A dalej postępuj już jak w przepisie: dolewaj partiami płyn i wyrabiaj ciasto.
Życzę smacznego i pozdrawiam.:)

margot pisze...

Paszteciki ,cudne paszteciki.
Ja teraz nie wiem które pierwsze piec Twoje Małgosiu ,Liski czy Komarki ,bo chyba trzy rodzaje pasztecików na stole Wigilijnym to jednak już lekka przesada :D

Małgosia.dz pisze...

Margot, hihi, zdecydowanie przesada. ;-) Jestem pewna, że wszystkie pyszne, a Ty zrób te, przy których najbardziej serducho Ci zapikało. ;-)

RippeR pisze...

Malgosiu podduszone na masle pieczarki + podduszona na zloto cebula + ugotowane grzyby suszone
wyszystko posiekane drobno
w sumie stosunek jest
1:1:1
i duzo ziol i chili i pieprzu ;-)
pikantne musi byc

i obowiazkowo 2-3 lyzki bulki tartej zeby farsz dobrze sie wiazal

w sumie nic odkrywczego
ale my taki uwielbiamy

Notme pisze...

Bardzo ladne, uwielbiam takie paszteciki, ale wyjatkowo w tym roku u mnie beda tylko z pieczarkami.

Agatek pisze...

Malgosiu - ten komentarz z konta Ripper to moj - Malzon sie nie wylogowal a ja nie sprawidzlam ;-)

Anonimowy pisze...

dziękuję za tak szybką i wyczerpującą odpowiedź,zrobię te paszteciki już w przyszłym tygodniu i zamrożę a na Wigilię będziemy się nimi z pewnością zajadać;-)miłej nocy!

Małgosia.dz pisze...

Agatku, domyśliłam się. :)

zawszepolka pisze...

Gdzie czlowiek nie zajrzy tam paszteciki:)
I ladne zdjecia! W tym roku jeszcze swoich nie pieke, swieta jeszcze nie u nas.. Ale kto wie moze juz za rok?:)

atina pisze...

Małgosiu ależ te paszteciki smacznie wyglądają:)

Tilianara pisze...

Zrobiłam je i są bajeczne. Dla nich zrezygnowałam z drożdżowego kulebiaka i drugiego z ciasta francuskiego i przyrządziłam z potrójnej porcji z 3 nadzieniami :))) Jest wspaniałe :))) Dzięki Małgosiu za ten wspaniały przepis :)))

Małgosia.dz pisze...

Tili, już widziałam i cieszę się niezmiernie! :)

Nina pisze...

zrobiłam, wyszły super

cleo pisze...

Dotarłam na Twojego bloga poprzez stronę internetową (http://zpierwszegotloczenia.pl/) i jestem zachwycona przepisem na paszteciki. Co prawda musiałam się nad nimi nieźle napracować (perfekcjonistka ze mnie niestety :P), ale chyba dzięki temu są jeszcze lepsze. Jestem pewna, że zrobią furrorę na stole wigilijnym. Bardzo dziękuję Ci za ten przepis :) Ściskam mocno i życzę wesołych świąt.

Małgosia.dz pisze...

Cleo, jak bardzo się cieszę! Na zdrowie! Za życzenia dziękuję i również przesyłam najserdeczniejsze życzenia świąteczne! :)

Bea pisze...

Melduje, ze zrobilam na tegoroczne Swieta i ze paszteciki na stale juz wejda do naszego repertuaru! Sa absolutnie przepyszne!
Dziekuje za przepis Malgosiu!

Małgosia.dz pisze...

Super Bea! Ach! Jak się cieszę! :)

Tilianara pisze...

U mnie podobnie jak u Beatki, paszteciki zawojowały serca zjadaczy :))) Ostała mi się ostatnia paczka w zamrażalniku i dziś ją na obiad z barszczykiem zjedliśmy :))) Pewnie będę je robić nie tylko od Święta, bo mój mąż strasznie za nimi przepada :))) Dzięki Małgosiu, bo ja lubię uszczęśliwiać innych moim gotowaniem, a te paszteciki mi to umożliwiły :****

margot pisze...

to ciasto jest rewelacyjne na paszteciki ,Małgosiu dziękuje za przepis :)

Małgosia.dz pisze...

Prawda, Margot? Ja też jestem nim niezmienne zachwycona! :)

kabamaiga pisze...

Małgosiu a ile tak mniej więcej wychodzi tych pasztecików? Chciałbym je zrobić w tym roku, a gości troszkę będzie.

Małgosia.dz pisze...

To pytanie z cyklu trudnych. :D Piekłam je tyle razy, a jakoś nigdy nie spisałam ilości. :) Ale ponieważ kilka dni temu piekłam znów, to mam świeżo w pamięci "wygląd zapełnionej blachy". :D Myślę, że można liczyć, że z tych proporcji wychodzi ok. 30 pasztecików.

leloop pisze...

Malgosiu,
sa rzeczywiscie bardzo smaczne, moglyby byc jeszcze bardziej gdyby bretonczycy potrafili kisic kapuste (kupna ma smak kuchennej sciery a wlasna jeszcze sie nie ukisila :/ ).
przesadzilam tylko z iloscia farszu bo wyszly mi paszteciory-potwory ;)
a ciasto przypomina mi ciasto krucho-drozdzowe z ksiazki "kuchnia staropolska" wydanej w PRLu, tyle, ze tam sie je robi jak klasyczne drozdzowe tyle, ze duza iloscia tluszczu, zawsze z niego robie makowiec. teraz ulatwie sobie sprawe ;), wrzucilam wszystko do maszyny do chleba i po 15 minutach bylo gotowe a ja w tym czasie buszowalam sobie w necie :)

Anonimowy pisze...

witam właśnie je robie po raz pierwszy mam nadzieje ze mi wyjda tak samo pięknie jak u ciebie, pozdrawiam

Małgosia.dz pisze...

Leloop, paszteciory - potwory rulez! :D Ja właśnie dzisiaj robię drugą turę swoich. :) Pierwsza poszła na szkolną Wigilię u mojego synka. :)
A wszelkie maszyny, roboty i inne cuda techniki niech żyją! Ja nie wyobrażam sobie, bym mogła inaczej w swojej kuchni funkcjonować. ;-) Ot, duch czasu... :D

Do anonimowego czytelnika: trzymam kciuki za udany wypiek! :)

Anonimowy pisze...

Wczoraj pierwszy raz zobaczylam Pani blog za sprawa Gazety Wyborczej oczywiscie i juz dzis robie paszteciki wigilijne - farsz juz gotowy sie studzi, ciasto wyrazta pod sciereczka i czekam i pomyslalam sobie ze pogratuluje Pani swietnego bloga i pieknych zdjec.... :) ja wracam do moich pasztecikow a Pania i wszystkich gotujacych czytelnikow pozdrawiam bardzo Swiatecznie i cieplo mimo ze za oknem mroz,
Daria

Małgosia.dz pisze...

To się nazywa siła internetu! :) Dario, (pozwolę sobie tak bezpośrednio :)) dla mnie to ogromna przyjemność, gdy inni próbują przepisów tu zamieszczonych. :) Jeszcze większą przyjemność mi sprawia, gdy potrawy udają się bezproblemowo i smakowo trafiają w gust moich czytelników. :) Życzę zatem, by paszteciki wyszły koncertowo! :)
Dziękuję za miłe słowa i życzę wesołych świąt! :)

Anonimowy pisze...

Ja tylko tak wpadłam na chwilke, zeby powiedziec, że Twoje paszteciki, Małgosiu są absolutnie wyśmienite :) właśnie wyjęłam pierwsza partię z piekarnika i naprawde udały się koncertowo... chyba zchrupię sobie jeszcze jednego...
Daria

Małgosia.dz pisze...

Wspaniale! :) życzę smacznego. :)

edysia79 pisze...

Małgosiu paszteciki są przepyszne, zrobiłam je na tegoroczną Wigilię i od tej pory będę je piec co roku :)
Dziękuję za to że przypomniałaś ten przepis w tegorocznym wpisie :)

Ewa pisze...

Małgosiu mam prośbę, czy mogłabyś mi podać przelicznik drożdży instant na zwykłe świeże. Nie mam możliwości w tym momencie kupić tych, które podajesz w przepisie.

leloop pisze...

Ewo, pozwole sobie odpowiedziec za Malgosie. wg. dostepnych mi przelicznikow:
8gramowa saszetka drozdzy suchych odpowiada 25g drozdzy swiezych

Ewa pisze...

Paszteciki upiekłam. Wyszły rzeczywiście bardzo smaczne. Część zamroziłam dla niespodziewanych gości. Dzięki za przepis.

Małgosia.dz pisze...

Dziękuję Leloop za odpowiedź dotyczącą drożdży. :)
Ewo, cieszę się ogromnie! :)

atina pisze...

Małgosiu robiłam je już dwa razy i niedługo będzie trzeci - są genialne! Pyszności! Dziękuje:)

Anonimowy pisze...

pieknie wygladają ... mam pytanko...kapusta po odcedzieniu powinna być kwaśna czy nie ? pierwszy raz robie paszteciki z kapustą. z góry dziękuję za odpowiedz i pozdrawiam