Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bataty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bataty. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 września 2015

Małe co nieco z batata


Z wyglądu przypomina swojskiego kartofla, w smaku – kojarzy mi się z dynią.
Nie przypuszczam, aby słodki batat kiedykolwiek zastąpił ziemniaka w tradycyjnej kuchni polskiej, ale osobiście nie mam nic przeciwko temu, by na inne sposoby urozmaicał nasze talerze.
Ot, choćby takie pieczone frytki... Te mogłabym jeść nawet codziennie. :)
Ale frytki to dopiero początek pysznej batatowej góry lodowej. Moja lista ulubionych potraw na bazie wilca ziemniaczanego (innymi słowy: batata) sukcesywnie rośnie. Są tam i pikantne, rozgrzewające curry, i delikatne zupy, i treściwe gulasze, i zapiekanki, i deserów również nie brakuje.


czwartek, 16 kwietnia 2015

Frytki warzywne. Pieczone.


O wyższości frytek nad tłuczonym ziemniakiem lepiej nie dyskutować. Cokolwiek złego by nie powiedzieć o tych pierwszych... - postaw przed pociechą dwa talerze, a boleśnie przekonasz się, którą zawartość ochoczo wybierze.
Frytki, fryteczki, frytunie...
Osobiście nie znam dziecka, które na ich widok nie uśmiechnęłoby się od ucha do ucha. Taki zwykły ziemniak, a utopiony w tłuszczu, tyle wzbudza emocji...
No to weźmy nasze dzieciaki sposobem i dajmy im takie frytki, na jakie zasługują! :) Pełne smaku, kolorowe i niemal słodkie. :)


piątek, 10 stycznia 2014

Jarmuż, ciecierzyca i bataty – na zdrowie!


Jeśli jest jakaś wiodąca i główna myśl, którą chciałabym dzisiaj sprzedać – to niewątpliwie zamknie się w słowach „zdrowe też może być smaczne”. I na tym w zasadzie mogłabym zakończyć wprowadzenie do przepisu, bo zawiera dokładnie wszystko co trzeba. :)



Jarmuż jest modny, jarmuż jest smaczny, o jarmużu ostatnimi czasy sporo się mówi – zwłaszcza o jego walorach zdrowotnych (wspomnę tylko o dużej zawartości łatwo przyswajalnego wapnia, co dla mnie osobiście ma ogromne znaczenie).
Trochę szkoda, że mało dba się o to, aby pojawiał się w naszych sklepach, straganach  i naszej kuchni. Takie zapomniane (piękne) warzywo...

piątek, 4 stycznia 2013

Pierwszy w 2013


Zima, a dzień zupełnie niezimowy. I słońce, i plusy na termometrze, a i śniegu jakoś nie uświadczy człowiek na tej naszej północy.
W planach była kawiarnia i babskie pogaduchy, ale skoro pogoda typowo spacerowa, to stolik w lokalu zamieniłyśmy na przechadzkę po gdańskich zakamarkach.


czwartek, 27 września 2012

Jak on nie lubi batatów!


Wiesz, chyba nie lubię batatów... Wolę dynię... Po raz kolejny i kolejny słyszę od męża.
Ooo, naprawdę? Jaka szkoda...
Po czym znów kupuję słodkie ziemniaki, przyprawiam i podaję z kalafiorem, i ciecierzycą, a podaję anonsując... dynię.
Kochanie, jaka pyszna ta dynia z kalafiorem! Nie to co bataty...
Małe kłamstewka w kuchni? Owszem, zdarzają mi się. Ale czy to komu szkodzi? :)
Ponoć cel uświęca środki. :)

Jeśli lubicie szybkie, rozgrzewające potrawy, to zapraszam dzisiaj na jednogarnkowiec typu balti. Tym razem w wersji wegetariańskiej.



 
Balti z batatów, kalafiora i ciecierzycy

1 kalafior (niezbyt duży)
1 duży batat
ciecierzyca z zalewy (puszka 400g), lub ok. 2/3 szkl. suszonej (namoczonej na noc, a następnie ugotowanej)
1 cebulka
ok. 1-2 łyżki oliwy / oleju do smażenia
1 puszka dobrej jakości pulpy pomidorowej (400g)
1 łyżeczka zmielonego / utartego kuminu
½ łyżeczki zmielonej / utartej kolendry
kawałek świeżego imbiru (ok. 2-3cm)
ok. 1 łyżeczka zmielonej papryczki chilli (albo do smaku)
1 łyżeczka cukru muscovado
ok. ¾ szkl. gorącej wody
sól do smaku
garść świeżej kolendry (lub natki pietruszki)

Kalafiora umyć, podzielić na różyczki. Batata obrać ze skórki, umyć, pokroić w grubą kostkę (ok. 1,5x1,5cm). Cebulkę obrać i pokroić w małą kosteczkę. Imbir obrać, drobno utrzeć.
W garnku, lub głębokiej patelni delikatnie zeszklić na oleju posiekaną cebulę. Dodać sypkie przyprawy: kumin, kolendrę i papryczkę chilli, a także utarty imbir – krótką chwilkę przesmażyć wraz z cebulą. Dorzucić łyżeczkę muscovado i cały czas mieszając, jeszcze chwileczkę smażyć, aż cukier się całkowicie rozpuści. Wrzucić pokrojone bataty i kalafior – przemieszać, aby otoczyły się oliwą i przyprawami. Smażyć ok. 1 min. na niewielkim ogniu. Zalać gorącą wodą i zagotować. Gotować ok. 10 min. Dodać pulpę pomidorową i ugotowaną wcześniej (lub z puszki, przepłukaną pod bieżącą wodą) ciecierzycę. Gotować kolejnych ok. 10 min. aż warzywa zmiękną (nie należy ich rozgotować). W międzyczasie doprawić do smaku solą.
Przed samym podaniem wmieszać garść posiekanych listków kolendry.
Podawać np. z chlebkiem naan (ja nie miałam, podałam więc ze zwykłą bagietką).
Smacznego!


poniedziałek, 24 października 2011

Trochę słodko, trochę ostro



To pewne, dynię najbardziej lubię w postaci upieczonej. Co z nią zrobię potem, do czego dodam - to sprawa w zasadzie drugorzędna. Czy doprawię ją ziołami, czy kuminem, czy jedną z mieszanek curry – też nie ma większego znaczenia. Uwielbiam każdą wersję,
Co prawda, to prawda (jak mawiała moja Babcia :)) - gdy już piekę dynię, to zawsze z zapasem, bo zanim podam właściwe danie – niepostrzeżenie trochę znika w tak zwanym „międzyczasie”. :)






No chyba, że obiad od razu z piekarnika, gorący i pachnący trafia na stół...
W międzyczasie powstaje co najwyżej dressing, który zaostrza smak i jest w kontrze do lekko słodkiej upieczonej reszty...



Pieczona dynia, bataty i pietruszka z zielonym dressingiem

1 dynia piżmowa
2 bataty
2 większe korzenie pietruszki
kilka gałązek świeżego tymianku
oliwa (nadająca się do pieczenia)
sól

Warzywa umyć, osuszyć, obrać ze skórek (dynię wydrążyć z gniazda nasiennego) i pokroić np. w talarki.
Piekarnik nagrzać do temp. 200 st.C. Blachę z piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia. Ułożyć warzywa, oprószyć solą, posypać listkami świeżego tymianku i spryskać oliwą.
Piec ok. 20 min. aż warzywa zmiękną i staną się złociste.

Zielony dressing

ok. ½ bardzo dużego pęczka natki pietruszki (jeśli jest mały to cały)
sok z ½ cytryny
mały ząbek czosnku
ok. 3-4 oliwy extra vergine
sól, pieprz do smaku

oraz dodatkowo:
garść uprażonych orzeszków piniowych

Wszystkie składniki (poza orzeszkami) dokładnie zmiksować (np. blenderem).
Upieczone warzywa posypać uprażonymi orzeszkami piniowymi. Podawać z zielonym dressingiem.
Smacznego!

wtorek, 26 października 2010

Pachnące małe co nieco z dynią w roli głównej


10 powodów, dla których uwielbiam dynię:

Po pierwsze: zdrowa (i to jak!).
Po drugie: pyszna (mega pyszna!).
Po trzecie: atrakcyjna wizualnie (słaby powód, ale prawdziwy :D)
Po czwarte: uniwersalna (jak kto lubi, na słodko i na słono).
Po piąte: lubi towarzystwo przypraw (a ja lubię przyprawy).
Po szóste: łatwa w obróbce (chociaż wybierania pestek nie lubię :D).
Po siódme: nie ma bardziej słonecznej zupy nad zupę dyniową
Po ósme: jest zdrowa i pyszna! (to już było? )
To nic! Bo po dziewiąte i dziesiąte: też jest zdrowa i pyszna! :)



Pomysł na dzisiejszą tartę znalazłam tutaj. Muszę przyznać, że sposób jej przygotowania w oryginale został niepotrzebnie przekombinowany. Za pierwszym razem przygotowałam ją zgodnie z przepisem, ale prawdę mówiąc wynik nieco mnie rozczarował. Co prawda nie jeśli chodzi o smak, ale strona wizualna pozostawiała wiele do życzenia. Wstępne gotowanie w wodzie, potem smażenie na oleju i na koniec pieczenie warzyw - spowodowało, że warzywa zamieniły się w bezkształtną masę. A ja lubię, gdy na talerzu potrawa wygląda zachęcająco. Dlatego za drugim razem zrobiłam po swojemu. Maksymalnie skróciłam obróbkę i wyszło o niebo lepiej. :)
To moja druga propozycja w tegorocznym Festiwalu Dyniowym.
Przepis podaję już po moich zmianach.


Zapiekana dynia i bataty na cieście francuskim
(na 4 niewielkie porcje)

250g dyni (najlepiej o suchym miąższu, np. Hokkaido)
250g batatów
1 czerwona cebula
8 pomidorków koktajlowych
1 łyżeczka kuminu w ziarnkach (ew. mielonego)
1 łyżeczka ziarenek kolendry (ew. mielonej)
½ – 1 suszonej papryczki peperoncino (ostre! można pominąć)
sól, pieprz (do smaku – u mnie po sporej szczypcie)
2 łyżki oliwy (u mnie olej z pestek winogron)
1 op. ciasta francuskiego

Piekarnik rozgrzać do 190 st.C. Przygotować 4 osobne niewielkie naczynka do zapiekania (wysmarować oliwą), lub dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
Dynię i bataty obrać ze skórki, pokroić w grubszą kostkę (np. 2x2cm). Czerwoną cebulę pokroić w ósemki (żeby cebula zbyt mocno się nie rozpadła nie należy odcinać wydłużonego końca). Pomidorki podzielić na połówki lub ćwiartki.
W moździerzu utrzeć razem ziarenka kolendry z kuminem i peperoncino.
Do większej miski wlać 1 łyżkę oliwy, wrzucić utarte przyprawy (trochę zostawić do dodatkowego posypania), sól, pieprz, oraz pokrojone bataty i dynię. Wszystko wymieszać.
Ciasto francuskie podzielić na 4 części i wyłożyć przygotowane naczynka lub ułożyć na blasze.
Na cieście ułożyć otoczone w oliwie i przyprawach dynię i bataty. Na wierzchu rozłożyć kawałki cebuli i pomidorki. Skropić z wierzchu pozostałą oliwą, oraz przyprawami.
Piec ok. 40 min. aż bataty i dynia zmiękną (można sprawdzić w trakcie pieczenia patyczkiem grillowym), a ciasto francuskie nabierze złocistego koloru.
Podawać ciepłe.
Smacznego!

sobota, 23 października 2010

Dynia - my love

Moje dzieci czasem mówią: „nie lubię, nie zjem”. Oczywiście rzecz dzieje się zanim spróbują choćby odrobinę.
Jak to nie lubisz? Zjedz trochę i wtedy porozmawiamy o tym czy ci smakuje, czy nie...
Bywa różne. Jednym razem uda się namówić na skosztowanie, innym nie. Ale jedno jest pewne: przełamaliśmy wiele kulinarnych barier. Całe mnóstwo pojedynczych składników i całych dań zostało oswojonych i polubionych.
Ja też niejedno oswoiłam. Ba! Pokochałam! Opowiadać mogłabym długo, ale dzisiaj wymienię tylko jedno słowo: dynia. :)
Śmiem twierdzić, że gdybym cztery lata temu nie dała się ponieść blogowej fali, zwanej Festiwal Dyniowy – dzisiaj nie mogłabym powiedzieć „dynia – my love”. A właściwie... dynia – my LOVE.
W tym roku po raz czwarty przyłączam się do Dyniowego Festiwalu, a po raz trzeci odbywa się on dzięki wielkiej miłośniczce dyni – Bey. :)


Przez tych kilka lat przekonałam się, że dynia jest tak uniwersalnym owocem, że można z niego wyczarować wiele, a może nawet wszystko. :) Gdzie by jej nie dodać, jak by nie przyprawić – zawsze zadziwi swoim smakiem.


Osobiście życzyłabym sobie, żeby na rodzimym rynku pojawiły się różne jej odmiany. Może niekoniecznie te tysiące, które rozsiane są po całym świecie, ale choćby kilkanaście... Tymczasem spoglądam na kolekcję Beatki i zazdroszczę niemiłosiernie... :)

Tegoroczny Festiwal Dyniowy rozpoczynam daniem z tajską nutką smakową. Polecam fanom ostrzejszych smaków. :)



Curry z dynią, batatami i kurczakiem

ok. 500 g wydrążonej dyni
1 batat
1 pierś z kurczaka
3 łyżki czerwonej soczewicy
ok. 700 ml bulionu drobiowego
½ szkl. zielonego groszku (użyłam mrożonego)
2 łyżki oleju (użyłam z pestek z winogron)
1 łyżeczka czerwonej pasty curry *
250 ml mleczka kokosowego
sól do smaku

Dynię i batata obrać ze skórki, pokroić w większą kostkę. Pierś kurczaka pokroić na kawałki.
W garnku rozgrzać olej. Wrzucić kawałki kurczaka, smażyć do momentu, aż mięso się zetnie. Dodać czerwoną pastę curry. Wymieszać i krótko przesmażyć (zacznie wydobywać się aromat pasty). Wrzucić batata, dynię i czerwoną soczewicę. Znów przemieszać. Zalać gorącym bulionem. Gotować ok. 20 min. aż warzywa zmiękną, a soczewica się rozpadnie. Zalać mleczkiem kokosowym. Zagotować. Wrzucić zielony groszek i gotować jeszcze ok. 3 min. Jeśli trzeba - doprawić do smaku solą.
Podawać gorące.
Smacznego!

* czerwona pasta curry często nazywana jest pastą „łagodną”, niemniej jak dla mnie jest piekielnie ostra. Użycie 1 łyżeczki pasty curry powoduje, że danie jest dość pikantne (jak na moje możliwości smakowe). Radzę więc stopniowo jej dodawać (np. Zacząć od ½ łyżeczki) i w miarę gotowania i próbowania - dodać więcej, jeśli uznamy, że wolimy danie ostrzejsze.

piątek, 5 lutego 2010

Curry z batatów i kurczaka


To był tydzień... aaa psik!
Tydzień pod znakiem kataru, chusteczek, czerwonego nosa i załzawionych oczu.
Gorąca herbata, miód i cytryna powróciły do łask.
I gruby sweter wyszedł z szafy, mimo że w domu przyjemnie cieplutko.
Zapewne powinnam wejść do łóżka i zająć się „nic nierobieniem”, ale należę do tej grupy ludzi, którzy leżeniem się męczą. :D Więc robiłam wszystko, by się nie zmęczyć. Niestety tym razem, niewiele to miało wspólnego z kuchnią. Oczywiście do czasu... :D Zbyt długa niebytność w kuchni - jak wiadomo - jest niezdrowa. :D


A więc rozgrzewamy się!
Bataty i groszek.
Kurczak i soczewica.
Pasta curry i mleczko kokosowe.
Na słodko, na pikantnie..., pożywnie i pysznie.
Prawdę mówiąc żałuję, że nie było dokładki.
Ale nie żałuję, że od poniedziałku w końcu wracam do codziennych obowiązków. :)



Curry z batatów i kurczaka.
Inspirowane przepisem z BBC Good Food

2 łyżki oleju (używam z pestek z winogron)
2 piersi z kurczaka, pokrojone w kostkę (lub paseczki)
2 średniej wielkości bataty, pokrojone w dużą kostkę
ok. 1 łyżeczka czerwonej pasty curry (ilość dozować do własnego smaku)
4 łyżki czerwonej soczewicy
250 - 300 ml bulionu z kurczaka lub warzywnego
400 ml mleczka kokosowego
ok. 150g mrożonego zielonego groszku
garść natki kolendry

Do garnka z rozgrzanym olejem – wrzucić pokrojone mięso kurczaka. Smażyć 2-3 min., aż mięso lekko zetnie się z wszystkich stron. Dodać bataty i czerwoną pastę curry – mieszając smażyć 1-2 min. Wsypać czerwoną soczewicę i znów smażyć ok. 1 min. Zalać całość bulionem - zagotować, a następnie dodać mleczko kokosowe i gotować jeszcze przez kilka minut, aż soczewica i bataty zmiękną, a sos trochę się zredukuje. W razie potrzeby doprawić do smaku jeszcze pastą curry, albo solą.
Wsypać mrożony groszek, znów zagotować i pozostawić na ogniu jeszcze ok. 3 min. Zdjąć z ognia, posypać poszatkowaną natką kolendry.
Smacznego!