Zapadła ostatnio cisza na blogu, ale szczęśliwie nie pokrywa się ona z ciszą w ogóle. Dużo się ostatnio działo, sporo pracy i fajne sesje fotograficzne za mną. Teraz nastała krótka chwila na odpoczynek i łapanie pierwszych, trochę zimnych jeszcze promieni słonecznych. Cudowna jest świadomość, że szarość zimy już za nami i lada chwila wiosna wybuchnie całym swym pięknem. Z niecierpliwością czekam, aż moje codzienne trasy obsypie biały i różowy kwiat, a szparagi zasiedlą każdy możliwy stragan. Znów będzie zielono, nie tylko za oknem, ale i na talerzu! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuskus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuskus. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 marca 2014
piątek, 12 kwietnia 2013
Sałatka z kuskusem zamiast czekolady
Podobno dzisiaj jest
Dzień Czekolady... Zapewne politycznie poprawne by było, by na -
bądź co bądź – kulinarnym blogu pojawił się przepis z
czekoladą w roli głównej. Niestety! Nie u mnie. :) I owszem, dwie
kostki mlecznej nawet zjadłam w ciągu dnia, ale to by było na
tyle.
Mnie myślami i czynami
coraz bliżej do lekkich sałatek – nawet jeśli wiosna ciągle gra
nam na nosach... A'propos wiosny – dzisiaj odnotowałam na
termometrze 11 st.C. I byłoby całkiem miło, gdyby nie brak słońca
i niemal nieustający deszcz...
wtorek, 19 czerwca 2012
A co u rybki?
Czy wśród moich Czytelników jest
jeszcze ktoś, kto udział w konkursie pozostawił „na potem”?
Jeśli tak, to przypominam, że czas
powoli dobiega końca. Nie czekajcie dłużej!
A tym, którzy wcześniej nie natrafili
na konkursowy wpis – podpowiadam, że na blogu trwa właśnie prosta i przyjemna zabawa z nagrodami.
Do wygrania są przydasie marki Zeal,
ufundowane przez sklep z akcesoriami kuchennymi (klik).
Wszelkie szczegóły dotyczące
konkursu, znajdziecie TUTAJ (klik).
Termin pozostawiania komentarzy
konkursowych upływa 21 czerwca (o północy).
W temacie „rybki” - monotematycznie, czyli jak zawsze u mnie - łosoś. :)
Cóż, okazuje się, że mieszkanie nad
Zatoką i teoretyczny dostęp do świeżych, morskich ryb – nie
gwarantuje praktycznego wykorzystania potencjału.
Flądry nie lubię, za śledziem nie
gonię, a dorsza jadam od przypadku do przypadku. Za innymi rybami
również szczególnie nie szaleję. (Dla odmiany tęsknię za świeżymi krewetkami, ośmiorniczkami, kalmarami i innymi stworami :)).
Ale łosoś, od zawsze na TAK! :)
Chętnie i na wszelkie sposoby.
Dzisiaj proponuję letni, lekki obiad,
który z powodzeniem może zamienić się w drugie śniadanie,
zabierane do pracy i jedzone na zimno w postaci sałatki.
Mięso ryby macerowałam w soku z
cytryny i ugotowałam na parze. Dzięki niezbyt długiemu procesowi
parowania – mięso zachowuje soczystość i kruchość.
Podałam z cytrynowo - koperkowym
kuskusem, młodą marchewką i... rzodkiewką dla lekkiego
zaostrzenia smaku.
Jadłam obie wersje: na ciepło i na
zimno. Obie mi bardzo smakowały.
Zatem i Wam polecam! :)
Ps. Oczywiście na dzisiejszych zdjęciach znów zawitały drobne akcesoria ze sklepu www.szefkuchni.pl
Koperkowy kuskus z łososiem i
warzywami
(na 2 porcje)
ok. 250g łososia bez skóry
sok z 1 dużej cytryny
kilka gałązek koperku
Łososia umyć i osuszyć. Ułożyć w
płaskim naczyniu, skropić sokiem z cytryny, dodać koperek.
Pozostawić na ok. 30 min. do zamarynowania.
Oraz:
2 młode marchewki
kilka rzodkiewek
½ szkl. kuskus
szczypta soli (ok. 1/8 łyżeczki)
sok z ½ cytryny
ok. 1-1 ½ łyżki posiekanego drobno
koperku
sól, pieprz do smaku
ew. dodatkowa cytryna do smaku
Oczyszczone marchewki pokroić w
cienkie słupki, a rzodkiewki w plasterki.
Łososia posolić i ugotować na parze
(ok. 20 min.). Na ok. 3-4 min. przed końcem gotowania – do łososia
dołożyć słupki marchewki (marchewka po parowaniu powinna być
jędrna i ciągle lekko twarda).
W międzyczasie gdy łosoś się gotuje
– przygotować kuskus: suche ziarenka wrzucić do miseczki,
wymieszać ze szczyptą soli, oraz zalać mieszanką soku z cytryny i
niewielkiej ilości wrzątku (płynu powinno być tyle, by po
zalaniu wystawał ponad ziarenka na ok. 2-3mm). Przykryć talerzykiem
i pozostawić na kilka minut do wchłonięcia.
Gotowy kuskus rozbić - „drapiąc”
widelcem. Wmieszać posiekany koperek i doprawić do smaku pieprzem,
ewentualnie dodatkowo solą.
Podawać z dodatkiem parowanego
łososia, z marchewką, rzodkiewką i ćwiartkami cytryny.
Podawać na ciepło. Ale na zimno jest
równie smaczne i bardziej sałatkowe.
Smacznego!
niedziela, 22 kwietnia 2012
Zielona sałatka z kuskus
Za mną kilka bardzo pracowitych dni i duże nerwy. Przede mną - mam nadzieję - same miłe chwile. Wiosna w końcu chyba się obudziła na dobre. Dzisiejsze słońce zdejmowało spacerowiczom kurtki. Ale nie zabrakło też ciepłych kropel deszczu. Drzewa w końcu (!) ukwieciły się na biało. :) Zawsze z utęsknieniem czekam na ten moment. To najpiękniejsza odsłona wiosny.
Na targu już pojawiła się pierwsza botwinka. Na razie jest droga, ale zapewne z każdym następnym dniem będzie już coraz przystępniej. Czekam na szparagi... Codziennie zaklinam: „żeby już, żeby już...”. A tymczasem ciągle nic. W takich okolicznościach przyrody – ciężko o cierpliwość. :D
W ramach oczekiwania – proponuję szybką, prostą sałatkę. Trochę na wiosenną nutę.
Przesyłam wszystkim uśmiechy i uściski, i szybko uciekam do swoich pilnych prac!
Miłego nowego tygodnia życzę! :)
Ps. A tutaj (klik) ciągle można pozostawiać komentarze, biorące udział w konkursie Edukator Stylu – z nagrodami od Duki.
Zielona sałatka z kuskus
ok. ¾ szkl. kuskus
szczypta soli
sok z ok. ½ cytryny + trochę wrzącej wody
Kuskus z solą wsypać do miseczki. Zalać sokiem z cytryny i dodać wrzącej wody w ilości takiej, by płyn z małym naddatkiem „wystawał” ponad kaszkę. Zakryć miskę (np. talerzem) i odstawić na kilka minut, aby ziarenka wchłonęły płyn.
Oraz:
1 duża pierś z kurczaka
1 dojrzałe awokado (ale niezbyt miękkie)
ok. 5-6 szt. suszonych pomidorów z zalewy oliwnej
kawałek świeżego ogórka
garść drobno posiekanej natki pietruszki
sok z cytryny (ilość do smaku)
sól, pieprz do smaku
ok. 2-3 łyżki oliwy extra vergine z pierwszego tłoczenia na zimno
Pierś z kurczaka ugotować w osolonej wodzie. Ostudzić i pokroić w kostkę.
Awokado przekroić na pół, wydrążyć łyżką stołową miąższ – pokroić w kostkę i skropić dużą ilością soku z cytryny (żeby zapobiec utlenianiu).
Ogórka obrać i wraz z suszonymi pomidorami pokroić w kosteczkę.
Gotowe kuskus wymieszać z kurczakiem, awokado, ogórkiem i suszonymi pomidorami. Dodać natkę pietruszki. Doprawić do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Wymieszać.
Podawać na zimno.
Na targu już pojawiła się pierwsza botwinka. Na razie jest droga, ale zapewne z każdym następnym dniem będzie już coraz przystępniej. Czekam na szparagi... Codziennie zaklinam: „żeby już, żeby już...”. A tymczasem ciągle nic. W takich okolicznościach przyrody – ciężko o cierpliwość. :D
W ramach oczekiwania – proponuję szybką, prostą sałatkę. Trochę na wiosenną nutę.
Przesyłam wszystkim uśmiechy i uściski, i szybko uciekam do swoich pilnych prac!
Miłego nowego tygodnia życzę! :)
Ps. A tutaj (klik) ciągle można pozostawiać komentarze, biorące udział w konkursie Edukator Stylu – z nagrodami od Duki.
Zielona sałatka z kuskus
ok. ¾ szkl. kuskus
szczypta soli
sok z ok. ½ cytryny + trochę wrzącej wody
Kuskus z solą wsypać do miseczki. Zalać sokiem z cytryny i dodać wrzącej wody w ilości takiej, by płyn z małym naddatkiem „wystawał” ponad kaszkę. Zakryć miskę (np. talerzem) i odstawić na kilka minut, aby ziarenka wchłonęły płyn.
Oraz:
1 duża pierś z kurczaka
1 dojrzałe awokado (ale niezbyt miękkie)
ok. 5-6 szt. suszonych pomidorów z zalewy oliwnej
kawałek świeżego ogórka
garść drobno posiekanej natki pietruszki
sok z cytryny (ilość do smaku)
sól, pieprz do smaku
ok. 2-3 łyżki oliwy extra vergine z pierwszego tłoczenia na zimno
Pierś z kurczaka ugotować w osolonej wodzie. Ostudzić i pokroić w kostkę.
Awokado przekroić na pół, wydrążyć łyżką stołową miąższ – pokroić w kostkę i skropić dużą ilością soku z cytryny (żeby zapobiec utlenianiu).
Ogórka obrać i wraz z suszonymi pomidorami pokroić w kosteczkę.
Gotowe kuskus wymieszać z kurczakiem, awokado, ogórkiem i suszonymi pomidorami. Dodać natkę pietruszki. Doprawić do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Wymieszać.
Podawać na zimno.
niedziela, 15 maja 2011
Kuskus ze szparagami na piknik lub do pracy
Nareszcie zalała mnie wiosna. Również ta kulinarna. Długo na nią czekałam, zabiegana i zbyt zajęta, by poświęcić jej należną uwagę. Od kilku dni w końcu mam czas, by się nią delektować. Rano w drodze do pracy nasłuchuję szczebiocących wróbli. Przyglądam się ukwieconym drzewom i nie dowierzam, że tak prędko przekwitają.
W pracy z koleżankami analizujemy wpadające promienie słoneczne, a widok z naszego okna kuchennego na ogródek (w samym środku miasta) pozwala zrelaksować zmęczony od komputera wzrok. W drodze powrotnej do domu kupuję szparagi. Jak zwykle zielone, bo właśnie te lubię najbardziej. Wiem, że jak zawsze skończą się prędko, zanim zdążę się prawdziwie nimi nacieszyć.
Niby – sałatka. Chociaż wcale nie taka „niby”... Całkiem wiosenna i dość pożywna. Trochę nowalijek, kuskus, cytryna i oliwa. Zaletą tego typu potraw jest ich prostota i uniwersalność. Sprawdzają się w różnych sytuacjach. W ostatnich dniach podałam ją na późną obiado-kolację. To co pozostało zabrałam następnego dnia w szczelnym pudełeczku do pracy na drugie śniadanie. A wczoraj fajnie spędziliśmy czas w ogrodzie u przyjaciół. Przygotowałam podobną sałatkę, jako dodatek do grillowanych mięs.
Na majówkę, czy piknik w parku, albo na plaży też by się sprawdziło. Polecam. :)
Wiosenny kuskus ze szparagami
½ szkl. kuskusu
1 pęczek zielonych szparagów
½ pęczka rzodkiewki
1 dojrzałe awokado
kilka sztuk suszonych pomidorów z zalewy oliwnej
duża garść świeżej bazylii
garść rukoli
sok z 1-1 ½ cytryny (a najlepiej do smaku)
sól, pieprz do smaku
2-3 łyżki oliwy z oliwek extra vergine (u mnie ta, którą zalewałam suszone pomidory)
Kuskus przygotować na sypko (wg instrukcji na opakowaniu; nie zapomnieć o posoleniu).
Szparagi umyć, osuszyć, usunąć zgrubiałe końcówki. Przygotować al dente na parze lub włożyć do wrzącej wody i gotować ok. 4-5 min. (główki szparag powinny wystawać ponad wodę; zmiękną pod wpływem gorącej pary wodnej). Gotowe szparagi wyjąć z wrzątku i zahartować zimną wodą. Odciąć główki, a łodyżki pokroić na kawałki ok. 1-2cm długości.
Rzodkiewkę umyć, osuszyć, odciąć ogonki i pokroić na cieniutkie plasterki. Suszone pomidory pokroić w paseczki lub kosteczkę. Bazylię porwać (raczej nie kroić nożem, bo listki ściemnieją). Awokado przekroić na pół, usunąć pestkę, wydrążyć miąższ dużą łyżką z łupinki i pokroić w niezbyt drobną kostkę. Wszystkie składniki wrzucić do miski i od razu wlać sok z cytryny (zatrzyma ona proces utleniania się awokado). Dodać oliwę z oliwek, oraz sól i pieprz do smaku. Wymieszać. Można podawać od razu, ale najlepiej smakuje po kilku godzinach chłodzenia w lodówce (smaki się przegryzą).
Smacznego!
niedziela, 24 stycznia 2010
Kulinarna intuicja. Smakowanie to podstawa...

Mam w swojej kulinarnej biblioteczce książki, na których można polegać jak na Zawiszy. Który przepis by nie wybrać – można mieć pewność, że wszystko doskonale się uda. Najczęściej te „pewniaki” sygnowane są „dobrym” w kulinarnym świecie nazwiskiem. Wspomnę choćby tylko o Piere Herme, Michelu Roux czy Gordonie Ramsayu.

Ale mam też sporo książek, które kupiłam ze względu na mocno smaczne i sugestywne zdjęcia, a które to fotki zwykle nie idą w parze z jakością przepisów. Bynajmniej nie uważam tych pozycji za zupełnie bezwartościowe. Wręcz przeciwnie, oglądam je często, gęsto i bardzo chętnie, zwykle już w łóżku, bardzo późnym wieczorem. :) „Oglądam” to dobre stwierdzenie, wolę je oglądać niż czytać. Lektura bowiem czasem przyprawia mnie o ból serca. :/
O ile ratowanie ciast nie jest wcale takie proste, bo jak wiadomo w słodkich wypiekach ważne są dobre proporcje użytych składników – o tyle przy przepisach na dania wytrawne jest naprawdę prosto. Wystarczy zdać się na własną intuicję. Smakowanie podczas gotowania – to podstawa.

Tak więc po wielokroć, moja uwaga skupia się na magnetyzującym zdjęciu w książce, a potem po prostu „tworzę”. Tak jak mi tam w duszy gra.:) Dlatego nie boję się kupować książek kulinarnych „no name”. Często można w nich spotkać naprawdę fajne inspiracje. Wystarczy minimalna szczypta doświadczenia...
Dzisiejszy przepis pochodzi właśnie z jednej z takich pozycji. Chociaż! akurat prezentowane danie, tym razem nie potrzebowało z mojej strony gigantycznych zmian. Nie licząc faktu, że pominęłam w przepisie dodatek groszku cukrowego i cukinii – tylko nieznacznie zmodyfikowałam sposób wykonania. I już. :)

Kurczak po marokańsku z kuskusem
inspirowane przepisem w „Szybko, zdrowo, smacznie...” wyd. Reader's Digest
2 piersi z kurczaka (ok. 400g)
2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju z pestek winogron
1 średniej wielkości cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka świeżo utartego kuminu
1 łyżeczka świeżo utartych ziaren kolendry
1 laska cynamonu
ok. 200 ml bulionu (drobiowego lub warzywnego)
1 puszka ciecierzycy
1 puszka (400g) pulpy pomidorowej (krojone pomidory)
sól, pieprz do smaku
garść posiekanych liści kolendry (u mnie z chwilowego braku kolendry - zamiennie nać pietruszki)
opcjonalnie kilka kropel soku z cytryny
Piersi z kurczaka umyć, osuszyć, pokroić w grubą kostkę. Cebulę drobno poszatkować, czosnek drobno utrzeć.
Na patelni o grubszym dnie, lub w garnku rozgrzać 1 łyżkę oliwy. Wrzucić kawałki kurczaka i mieszając smażyć, aż mięso zetnie się z wszystkich stron. Dolać drugą łyżkę oliwy i dorzucić poszatkowaną cebulę. Smażyć 2-3 min. aż się zeszkli. Dodać czosnek, utarty kumin i kolendrę, i smażyć jeszcze ok. ½ min. Zalać bulionem, wrzucić laskę cynamonu, oraz odsączoną i przepłukaną pod bieżącą wodą ciecierzycę – dusić całość kilka minut do momentu, aż płyn przynajmniej do połowy (albo więcej) wyparuje. Dołożyć pomidorową pulpę, w razie potrzeby doprawić do smaku solą i pieprzem. Dusić kilka minut, aż sos się zredukuje i zagęści. Wyjąć laskę cynamonu. Na chwilę przed końcem duszenia wrzucić posiekaną kolendrę (pozostawić odrobinę do ozdobienia).
Podawać gorące z przygotowanym w międzyczasie kuskusem. Posypać z wierzchu pozostałą świeżą kolendrą. Kto lubi – można pokropić sokiem z cytryny.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)









