Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morele. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Parówkowym skrytożercom polecam ciasteczko :D



Nie wiem. Nie znam się. Nie orientuję się. Zarobiona jestem!
I nie mówicie mi, że jest ciężko, bo każdemu jest ciężko. Szesnaście filmów o tym nakręciłam.
No ale przecież rozchodzi się o to, żeby te plusy nie przesłoniły minusów. Więc jak nam ukradną furę, to muszą nam oddać samolot. Rozumiecie? Samolot!
Nie bądźmy jednak peweksami... W końcu tutaj nie jest salon damsko – męski! Tu jest kiosk Ruchu! Ja... ja tu mięso mam! A i tak parówkowym skrytożercom – mówię nie!!!
Właśnie do Was dzwonię, gdyż niestety nie mogę z wami rozmawiać. A wszystko przez to , że nie lubię poniedziałków. :D

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Mazurek z morelami i marmoladą pomarańczową


Święta za pasem, wiosna w kalendarzu, a u mnie na północy śnieg pada, aż miło... Mokra aura mnie nie dziwi – przecież myłam okna, a to nieuchronny znak, że czyste szyby muszą zostać na nowo czym prędzej zabrudzone. Tak jest od zawsze. No i dobrze, zdążyłam się już przyzwyczaić. :D
Od mazurków wolę baby (zwłaszcza te drożdżowe!), ale od czasu do czasu i mazura popełnię, zwłaszcza, gdy nie jest zupełnie tradycyjny i nie topi się w kajmakach i kolorowych lukrach.
Ten, który prezentuję dzisiaj – wyszperałam u Asi z Kwestii Smaku (klik). Spodobała mi się jego odmienność i jednocześnie prostota. Lekko go zmodyfikowałam, ale były to zmiany raczej kosmetyczne. Jest szybki w wykonaniu, więc można go przygotować nawet na ostatnią chwilę.


Mazurek z morelami i marmoladą pomarańczową
inspirowane przepisem Asi z Kwestii Smaku (oryginał klik) – z moimi modyfikacjami

Kruchy spód ucierany:
150 g miękkiego masła
70 g miałkiego (drobnego) cukru do wypieków lub 60 g cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (niekoniecznie)
150 g mąki pszennej
75 g mąki ryżowej

Forma o wymiarach około 25cmx 25cm *

Dodatki:
około ½ szklanki marmolady pomarańczowej
ok. 200 g suszonych moreli
ok. ½ szkl. płatków migdałowych

Polewa:
150 g białej czekolady
3 łyżki śmietanki kremowej 30%

Masło utrzeć z cukrem. Dodać ekstrakt z wanilii oraz przesianą mąkę pszenną wraz z mąką ryżową. Miksować przez chwilę lub wygniatać ręką łącząc składniki w kulę. Zawinąć w folię i włożyć do lodówki na około 15 minut.
Piekarnik nagrzać do 160 stopni.
Ciasto włożyć pomiędzy dwa arkusze papieru do pieczenia i rozwałkować na placek wielkości przygotowanej foremki. Zdjąć górny papier.
Placek przełożyć razem z dolnym papierem do formy
Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 30 minut, na lekko złoty kolor. Wyjąć z piekarnika i ostudzić. Delikatnie zerwać papier.

Morele pokroić w cienkie paseczki.
Na kruchym spodzie rozsmarować marmoladę pomarańczową. Rozłożyć pokrojone morele.
W rondelku roztopić białą czekoladę wraz ze śmietanką. Polać spód i od razu (zanim zastygnie) posypać płatkami migdałowymi. Pozostawić do zastygnięcia czekolady.


* w oryginale forma 33x26cm – ale mnie się nie udało rozwałkować ciasta do takiego wymiaru

środa, 9 listopada 2011

Rzecz o ciasteczkach...


Czy poziom szczęścia można policzyć na ilość zjedzonych słodkich okruszków?
Czy wypada podbierać je swoim pociechom?
Czy to nie dziecinne nosić domowe ciastka w kieszeni?
Albo w torebce?
I podjadać jedno w skm-ce, zanurzywszy nos w książce?
Dlaczego kawa bez małej słodyczy smakuje inaczej?
I czy to prawda, że słodkości częściej wybierają kobiety, niż mężczyźni?

Pytania ot tak, bezwolnie snują się po głowie. Bez potrzeby znajdowania odpowiedzi...



Ciasteczka owsiane z suszoną morelą i białą czekoladą
(na ok. 25 ciasteczek)

100g suszonych moreli
100g białej czekolady
150g masła w temp. pokojowej
60g cukru trzcinowego
1 bardzo duże jajko (lub 2 małe) w temp. pokojowej
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
130g mąki (1 szkl.)
160g płatków owsianych (ok. 1 ½ szkl.)
½ łyżeczki sody oczyszczonej
¼ łyżeczki soli

Piekarnik rozgrzać do temp. 190st. C. Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
Suszone morele pokroić na niezbyt duże kawałki. Czekoladę posiekać w kosteczkę.
Mąkę przesiać wraz z sodą oczyszczoną i solą do osobnej miski.
Masło utrzeć z cukrem trzcinowym na puszystą masę. Cały czas ucierając dodać jajko i ekstrakt waniliowy. Dodać mąkę i płatki owsiane. Na koniec wmieszać morele i czekoladę.
Na blachę układać ciasto małą gałkownicą do lodów, albo po 1 łyżce (rozkładać z odstępami w rzędach pionowych i poziomych 5x5).
Piec ok. 15 min. aż ciasteczka się zezłocą. Ostudzić.
Smacznego!

niedziela, 21 sierpnia 2011

Morele i migdały


Morele tego lata mają u nas duże wzięcie. Które notabene wcale nie przekłada się na morelowe wypieki. Znikają w sporych ilościach świeże i to zanim zdążę pomyśleć o innym przeznaczeniu dla nich. Maja wprost nie daje mi szansy na kulinarne poczynania i owoce zjada aż miło! Podczas toskańskich wojaży domagała się ich równie często co ukochanych lodów. :) A i powrocie do domu – fascynacja szczęśliwie nie maleje.


Tym razem jednak mając na uwadze, że to ostatnie morelowe chwile na straganach – zdecydowana byłam na szybką utylizację i to najlepiej w ukryciu. Oczywiście plan nie mógł się powieść, bowiem Pszczółka równie mocno lubi kręcić się po kuchni, co jej mama. :) Na szczęście zakupy były z przewidzianym zapasem, więc starczyło i do brzuszka, i do foremki.


A ciasto przygotowałam z rodzaju tych, co w środku więcej mielonych migdałów mają, niż mąki. Jest dość tłuste, ale jednocześnie raczej kruche. Lepiej jeść je na talerzyku, bo złapane w rękę może się rozpaść.
Upiekłam w podłużnej, wysokiej foremce, ale post factum uważam, że lepszym pomysłem jest użycie foremki na przykład kwadratowej i niższej. Niski wypiek łatwiej będzie kroić i mniej będzie okruchowych strat.



Ciasto migdałowe z morelami i tymiankiem
(na foremkę prostokątną 30x11cm lub kwadratową 20x20cm)

150g masła w temperaturze pokojowej
150g cukru
2 bardzo duże jaja (lub 3 mniejsze) w temperaturze pokojowej

170g mąki
200g mielonych (obranych) migdałów
1 łyżeczka proszku do pieczenia
ok. 1 łyżeczki świeżych listków tymianku
garść płatków migdałowych (do posypania wierzchu ciasta)
ok. 500g moreli

Przygotować foremkę, wysmarować masłem i oprószyć odrobiną mąki, lub wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzać do temperatury 180 st.C.
Morele umyć, osuszyć, przekrajać na pół i wypestkować.
Mąkę przesiać wraz z proszkiem do pieczenia do osobnego naczynia.
Masło utrzeć z cukrem na gładką, puszystą masę. Cały czas ucierając, dodawać po jednym jajku, a następnie stopniowo dodawać przesianą mąkę. Na koniec wmieszać mielone migdały i listki tymianku.
Wlać masę do foremki. Połówki moreli wtykać dość gęsto w ciasto. Z wierzchu posypać płatkami migdałów.
W przypadku użycia foremki wąskiej i wysokiej – piec ok. 60 min. Jeśli używamy foremki 20x20 czas pieczenia powinien być krótszy (ok. 40 min.).
W obu przypadkach należy przed wyjęciem z pieca włożyć w środek ciasta patyczek i sprawdzić czy jest suchy.

sobota, 21 sierpnia 2010

Rustykalna tarta morelowa


Chłonę ostatnie chwile lata. Wystawiam twarz i ramiona do słońca. Pozwalam, by wiatr dowolnie rozwiewał mi włosy, podczas rowerowych powrotów z pracy do domu.


Biegam z aparatem za motylami i schylam się nisko w trawę, by dostrzec polne koniki. W wolnych chwilach przechadzam się po Jarmarku Dominikańskim i z niegasnącym zapałem zwiedzam targ staroci. Snuję się ulicami i zaglądam w twarze turystów. Łapię chwilę i zapisuję nie tylko w pamięci.


Zjadam niezliczone ilości śliwek, malin i brzoskwiń. Przedkładam pomidora i bazylię nad parówkę i keczup. Piekę ciasta. Zamykam pyszne i soczyste owoce w słodkiej otoczce. Takiej jak ta tarta.



Rustykalna tarta morelowa
inspirowana przepisem z BBC Good Food *

200g mąki pszennej (użyłam krupczatkę)
140g zimnego masła
85g jasnego muscovado
1 żółtko + 1 białko
ok. 700g moreli
1 łyżka brązowego cukru trzcinowego

Mąkę przesiać na stolnicę lub do misy robota, dodać masło pokrojone na małe kawałki. Rozcierać, aż utworzą się małe grudki. Dodać muscovado – wymieszać, a następnie wbić żółtko jaja. Zagniatać, niezbyt długo, aż ciasto będzie gładkie.
Uformować kulę, spłaszczyć dłonią. Zawinąć w folię spożywczą. Wstawić do lodówki i chłodzić przez ok. ½ godziny.
Rozgrzać piekarnik do temperatury 200 st.C. Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
Morele przekroić na pół, wypestkować.
Schłodzone ciasto rozwałkować do kształtu okręgu i grubości ok. 0,5cm. Przełożyć na blachę. Układać morele przecięciem do góry na surowym cieście, w taki sposób, by na brzegach pozostawić ok. 5cm zapas. „Wolne” brzegi delikatnie zawijać do góry, zakrywając morele ułożone najbardziej po zewnętrznej stronie. Rozkłócić lekko białko jaja widelcem. Zawinięte do góry brzegi ciasta posmarować białkiem. Posypać owoce 1 łyżką brązowego cukru.
Piec ok. 30-35 min. Aż ciasto będzie złociste.
Studzić na kratce.
Smacznego!

* w oryginale do ciasta dodano jeszcze 2 łyżeczki cynamonu. Piekłam wersję z cynamonem i osobiście uważam, że bez cynamonu jest lepsza

piątek, 27 listopada 2009

Pilaw na arabską nutę

Niewiele mam teraz okazji, by w samo południe przejść uliczkami mojego miasta. Niespiesznie, jak do niedawna, po prostu przed siebie, trzymając za rączkę Maję, lub kierując się w kierunku ulubionego warzywnego targu. Wystawiając twarz do słońca, lub wciskając pod kaptur gdy deszcz siąpi.
Zamiast tego, każdego ranka oglądam świat przez okno stukającej miarowo kolei miejskiej. Blisko 40 min. mam na poranne analizowanie szybko zmieniających się widoków. O! Nowy biurowiec! I budynek mieszkalny, którego wcześniej nie widziałam! To dziwne, że z perspektywy jadącego auta tak mało zauważałam. Przez okno kolei widać jakby więcej... Czasem zamykam oczy (zwłaszcza, gdy deszcz pada) i słucham jak szeleszczą gazety współpodróżujących. Dzisiaj młody mężczyzna siedzący po mojej prawej stronie jadł drożdżówkę, głośno „grając” kawałkiem papierowej torebki. W rzędzie dalej siedziała dziewczyna z bardzo grubymi szkłami w ładnych oprawkach. Wyglądała na nieśmiałą. Młoda kobieta z naprzeciwka czytała książkę obłożoną w białą, kartonową okładkę. Zwykle chętnie podglądam, co kto czyta, ale tym razem moją uwagę przykuły jej niesamowicie długie tipsy, przypiłowane na kształt migdała ostro zakończonego. Krzywię się w myślach do siebie, bo jak z takimi paznokciami szybko operować nożem? :) Nieee, ona zapewne do kuchni nieczęsto zagląda. :)
I tak minuta za minutą. Dojeżdżam do celu. Praca czeka. W drodze powrotnej będę czytała własną książkę. Albo pomyślę, co zrobić na obiad i do których sklepów zajrzeć. Mój nowy zwykły dzień.


Pilaw z kurczaka, z morelami, żurawiną i zielonym groszkiem
inspirowane przepisem w „Kuchnia arabska” wydawn. Rzeczpospolita
2-3 porcje

1 pierś z kurczaka
1 nieduża cebula, drobno posiekana
3 łyżki oliwy lub ghee
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka mielonego kuminu
1 łyżeczka utartych ziaren kolendry
¼ łyżeczka kurkumy
ok. 70g suszonych moreli – pokrojonych w plasterki
1 szkl. brązowego ryżu basmati
ok. 2 szkl. bulionu warzywnego lub drobiowego
garść suszonej żurawiny
1/3 szkl. mrożonego zielonego groszku
sól, pieprz do smaku
garść uprażonych na suchej patelni orzeszków piniowych
garść posiekanych liści kolendry (ew. natki pietruszki)

Pierś z kurczaka umyć, osuszyć, pokroić w większą kostkę. W garnku lub głębszej patelni rozgrzać oliwę – smażyć kawałki kurczaka, aż się zetną z wszystkich stron. Dodać poszatkowaną cebulę – smażyć średnim ogniu ok. 1-2 min.. Dodać kumin, kolendrę i kurkumę – smażyć krótką chwilę. Wrzucić ryż – mieszając smażyć, aż ryż lekko się zeszkli. Zalać bulionem i dusić pod przykryciem, aż ryż będzie prawie miękki. W razie potrzeby podlać dodatkowym bulionem lub wodą. Dodać morele, żurawinę i mrożony groszek (może być prosto z zamrażalnika). Znów dusić pod przykryciem, aż cały płyn wyparuje. Zdjąć z ognia, posypać listkami kolendry i orzeszkami piniowymi.
Smacznego!

piątek, 21 sierpnia 2009

Crumble... powakacyjnie


Wróciłam. Wróciłam z krótkiego wyjazdu. :) Już rozpakowana, „wyprana” i nawet bułki upieczone. :) Ale by na dobre rozkręcić się w swojej kuchni – potrzebuję jeszcze małej chwilki. Choć urlopowy odpoczynek od własnej kuchni i garnków jest ze wszech miar przyjemny, jednak ponowny powrót do niej chyba jeszcze fajniejszy. :D Mam tak zawsze... cieszę się gdy wyjeżdżam, a szczęśliwa i stęskniona wracam do domu.
Gdzie byłam? Co robiłam? Napiszę krótko: piękne, polskie Mazury i fotograficzne plenery z pewnym fotografem... :) Gdyby tylko pogoda zechciała być bardziej sprzyjająca, a własne dzieci mniej awanturujące... ;-D I gdyby czas mógł biec wolniej...

Tymczasem wracam do swojej codziennej rzeczywistości (którą notabene całkiem lubię :)) i dzisiaj polecę Wam deser, który robiłam jeszcze przed wyjazdem, ale z braku czasu nie udało mi się go wcześniej opublikować.
Wczoraj zaszłam na targ i widziałam, że morele wciąż jeszcze wdzięczą się na straganach, więc morelowe wypieki i desery nadal jeszcze są na czasie.
A mowa jest o crumble morelowo – lawendowym z ciągle jeszcze świeżego przepisu Beatki z bloga Bea w Kuchni. :) Jeśli lubicie smak i zapach lawendy – to zachęcam do wypróbowania. Crumble jest naprawdę pyszne i aromatyczne. :) Ja nie wahałam się ani chwili, ale przyznaję, że po prostu uwielbiam lawendę. Za oknem mam kilka krzaczków świeżej lawendy, w szafie lniany woreczek z lawendowym suszem, w wazonie lawendowe gałązki, na półce z przyprawami – jadalne, suszone kwiaty i lawendowy cukier (produkcji własnej), a w łazience – lawendowe kosmetyki. :) Ach! I jeszcze całkiem nowy nabytek, pamiątka z tegorocznego Jarmarku Dominikańskiego – serweta, którą widać na załączonych zdjęciach – oczywiście z haftowanym motywem lawendowym. :D Przyznacie, że niemało tego lawendowego szaleństwa. :)


Ps. Obiecuję, że postaram się w miarę możliwości czasowych nadrobić wszystkie powstałe przez urlop blogowe zaległości. Bardzo jestem ciekawa co też pysznego powstało w Waszych kuchniach? :)




Morelowo – lawendowe crumble
(z kruszonką mistrza Hermé)
cytuję za Beą:

na ok. kilogram moreli :
ok. 40 g masła
ok. 40 g miodu lawendowego (użyłam akacjowego)
2-3 krople olejku lawendowego *

migdałowa kruszonka :
60 g zimnego masła
60 g mąki
60 g cukru
60 g bardzo drobno zmielonych migdałów
szczypta soli

+ masło do wysmarowania formy

Nagrzać piekarnik do 180ºC.
Formę do zapiekania wysmarować masłem.
Składniki kruszonki w miarę szybko dobrze razem wymieszać i pokruszyć (lub posiekać).
Morele umyć, osuszyć, przepołowić i wypestkować, pokroić w ćwiartki.
Masło i miód roztopić, nastęśnie dodać morele i podgotować je kilka minut. Zdjąć garnek z ognia, przełożyć owoce do foremki a do maślano-miodowego sosu dodać olejek lawendowy. * Wymieszać i polać nim owoce. Następnie posypać kruszonką i piec ok. 25 minut.
Crumble świetnie smakuje sam, lub w towarzystwie kulki waniliowych lodów. Z lawendowymi również świetnie by się komponował ;)
Smacznego!



* z braku olejku lawendowego – użyłam ok. 1/2 łyżeczki suszonych, jadalnych kwiatów lawendy, które zagotowałam wraz z miodem i masłem.

niedziela, 12 lipca 2009

Tarteletki. Mascarpone i letnie owoce.



Lubię prace manualne.
W szkole podstawowej uszyłam dla młodszej siostry spodnie. Jednorazowe. Wyszła w nich na podwórko. Wróciła bez spodni... :D
W szkole podstawowej wyszywałam obrusy. Obowiązkowo wzorem kaszubskim. :D Niedawno wszystkie wyrzuciłam. Nigdy nie rozścieliłam ich na stole...
Farby, pędzle, biała ściana w młodzieńczym pokoju. Po kilku godzinach wyłonił się koń z rozwianą grzywą.
Druty, szydełko... oczko za oczkiem. Ileż ja swetrów i ażurowych bluzeczek nadziergałam jako młoda dziewczyna... Z jednym z nich wiążą mnie szczególne wspomnienia...
Na studiach budowałam makiety. Całe plansze warstwic, na nich domy, drogi, drzewa. Wszystko ręcznie cięte, mierzone, pasowane, sklejane...
Na studiach rzeźbiłam w glinie. Spod zatopionych w materiale palcach – wyłaniało się popiersie człowieka...
Setki zarysowanych tuszem kalek. Drapanych żyletkami, gdy wkradł się błąd, lub weszła planowana zmiana.
Potem nadeszły komputery. Zabrakło miejsca na manualne uniesienia. Klik klik klik. Klik klik klik. Klik.




Dzisiaj prace manualne odnajduję w kuchni. Trudno się tym znudzić. Zbyt wiele inspiracji, zbyt wiele chęci. Nie bez znaczenia jest fakt, ze lubię jeść. Również wzrokiem. :) Tu nie ma miejsca na pośpiech. Odliczam, ważę, ucieram. Bawię się kolorem i formą. A potem będzie nagroda. Uśmiechnięte buzie zadowolonych dzieci. I męża.
Mnie też smakuje. :) Choć nie wiem, czy sam akt tworzenia nie był przyjemniejszy... :) To nic. Stworzę coś nowego. :)



Tarteletki z kremem z mascarpone i letnimi owocami

Kruche ciasto:
250 g przesianej mąki
125g masła
125 g cukru pudru
1 jajko

Mąkę przesiać na stolnicę lub do misy robota, dodać masło pokrojone na małe kawałki. Rozcierać, aż utworzą się małe grudki. Dodać przesiany cukier puder – wymieszać, a następnie wbić całe jajko. Zagniatać, niezbyt długo, aż będzie gładkie.
Uformować wałek o średnicy ok. 5 - 6cm, zawinąć w folię spożywczą. Wstawić do lodówki na min. ½ godziny.

Piekarnik rozgrzać do 200 st. C. Przygotować foremki do tartaletek – wysmarować rozpuszczonym masłem lub olejem roślinnym, oprószyć lekko mąką.

Schłodzone ciasto pokroić na plasterki ( u mnie grubości ok. 1 cm). Każdy plasterek rozwałkować dość cienko do wielkości odpowiadającej średnicy foremek. Wyłożyć foremki ciastem. Piec ok. 15 min. (do lekkiego zarumienienia). Gotowe spody delikatnie wyjmować z foremek po ostudzeniu.


Krem:
inspirowany przepisem na torcik capuccino

2 żółtka
85 g drobnego cukru do wypieków
250 g sera mascarpone
2 listki żelatyny
250 ml śmietany kremówki
1 łyżka amaretto (albo innego alkoholu smakowego, np. cytrynowego)

Żółtka ubić z cukrem na parze. Zdjąć miskę z parującego garnka.
2 listki żelatyny namoczyć w zimnej wodzie. Gdy zmięknie - rozpuścić w odrobinie gorącej wody (ok. 2 łyżki). Lekko przestudzić i wmieszać do masy jajecznej.
Teraz delikatnie wmieszać mascarpone (najlepiej ręcznie, np. rózgą cukierniczą).
Śmietanę ubić na sztywny krem i wraz z amaretto - wymieszać z masą mascarpone.


Owoce:

ok. 1 szkl. jagód
ok. 1-1,5 szkl. malin
3-4 morele
lub inne dowolne owoce (porzeczki, jeżyny, nektarynki, etc.)

Każdy kruchy spód wypełnić ok.1 łyżką kremu. Dekorować świeżymi owocami.
Rozkoszować się smakiem lata od razu. :) Pozostałe tarteletki przechowywać w lodówce (jednak jak najkrócej).
Smacznego!