Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiśnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiśnie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 sierpnia 2016

Cherry pie. Z migdałami.


Być może to już ostatnia okazja na kupienie świeżych wiśni. Z trójmiejskich targów jeszcze nie zniknęły, ale wystarczy przejść się między straganami, by nabrać pewności, że czas świetności mają za sobą. Może jutro, a może za tydzień na dobre przeminą z tegorocznym latem. Szczęśliwcy Ci, którzy w pełni sezonu postanowili zachować trochę lata i zamrozili kilka woreczków albo zamknęli w słoiczkach wiśniowy skarb. :)

środa, 12 sierpnia 2015

Gofry & Gwiazdy


Dzisiaj jest noc spadających gwiazd. Nie wiem czy w środku dużego miasta znajdę wystarczająco dobry skrawek nieoświetlonej powierzchni, aby bez przeszkód zaobserwować Perseidy.
Tak czy siak, łapię pyszną przegryzkę w rękę i idę szukać szczęścia - gwiazdy, która spełni moje marzenie. Wam również radzę zrobić to samo. ;-)
Do przeczytania wkrótce. :)

Ps. Gofry z przepisu Michael'a Roux są genialne. Nie ma w nich ani szczypty proszku do pieczenia, a i tak wychodzą wyrośnięte, puszyste i mięciutkie. To zasługa dodatku piany z białek, która świetnie „podnosi” ciasto. Polecam recepturę genialnego szefa kuchni.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Tu i tam. Mini serniczki z wiśnią i jagodami.



Przychodzę...trochę jakbym w gościnę zaglądała.
Po długiej nieobecności. Byłam... tu i tam. Chociaż głównie tam.
Tam, spędzałam po wiele godzin dziennie. Tam było bardzo pracowicie.
Tam jadłam kanapki z serem i ciepłe drożdżówki z „Justynki”.
Tam piłam kawę nie dla przyjemności, ale by poderwać zmęczone myśli.
A tu... witałam tylko wieczorami.
Tu stęsknione dzieci czekały.
Tu mąż dzieciom na obiad jajecznicę przyrządzał. I pizzę zamawiał.
Tu córeczka ukończyła 3 latka.
Tu z opóźnieniem upiekłam urodzinowe serniczki z owocami.
Chcę znów być tu. Jak najwięcej „tu”.
A tymczasem dzielę swój czas z „tam”.


Serniczki były prawdziwą improwizacją. Mascarpone od miesiąca stojące w lodówce nieubłagalnie dobiegało do ukończenia daty ważności. Miało być tiramisu – no cóż, nie doczekało się (przecież byłam „tam”). Owoce w zamrażalniku leżą od zeszłego lata... Chyba najwyższy czas robić miejsce na tegoroczne zapasy...
Pomysł zrodził się sam. I tak powstały mini serniczki. Dużo lżejsze i bardziej puszyste, niż z samego serka 3-krotnie mielonego.



Mini serniczki z wiśniami lub jagodami

Składniki na spód:


* 150 g ciastek digestive z czekoladą
* 50 g masła
* 1 łyżka syropu złocistego

Ciastka dość drobno pokruszyć, zmiksować z masłem (najlepiej użyć malaksera). Przygotować foremki do muffinów i papilotki (u mnie dwie foremki: 12 szt. + 6 szt.). Pokruszone ciastka wyłożyć na spody papilotek, lekko docisnąć.

Nadzienie:

500 g mascarpone
250 g kremowego serka 3-krotnie mielonego
3 duże jajka
120 g miałkiego cukru
1 łyżka ekstraktu z wanilii
2 łyżki mączki kukurydzianej (maizena), ew. ziemniaczanej

ok. 1 szkl. drylowanych wiśni i borówki amerykańskiej (użyłam mrożonych, nie rozmrażałam)

Nagrzać piekarnik do 170 st.C.
Jajka ubić z cukrem na puszystą, jasną masę. Ubijając dodawać kolejno: mączkę kukurydzianą i ekstrakt z wanilii. Następnie dołożyć mascaropne i serek 3-krotnie mielony i na wolnych obrotach miksera (a najlepiej ręcznie – łyżką lub szpatułką silikonową) połączyć z masą (nie miksować zbyt długo, by zbytnio nie napowietrzyć masy).
Rozlać masę serową do foremek. Do każdej foremki powciskać po kilka owoców.
Piec ok. 35-40 min. (patyczek wetknięty w środek serniczka powinien być suchy).
Ostudzić na kratce.
Smacznego!

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Podziękowania i ciasto wiśniowe 'upside down'.


Dzisiaj będzie krótko. Dzisiaj będą podziękowania. Za wyróżnienia, które przyznane zostały dla Pieprz czy Wanilia... :)
Ale zanim o powyższych - najpierw ciasto. Bardzo skromne. Proste i szybkie. Letnie, bo z owocami. Ciasto z wiśniami, potraktowanymi tak jak jabłka, które lądują w tarcie Tatin.
Przepis na ten placek znalazłam w ostatnim numerze miesięcznika „Kuchnia” (8/2009). Spodobał mi się ze względu na ten 'upside down'. :) A że wiśnie powoli już się kończą – postanowiłam tym właśnie ciastem zamknąć sezon wiśniowy. :)



Placek wiśniowy 'upside down'
przepis z miesięcznika „Kuchnia” nr 8/2009 (z moimi modyfikacjami)

¼ szkl. brązowego cukru
40 g masła
2 łyżeczki octu balsamicznego
600 g wiśni (waga po wydrylowaniu)

1 szkl. cukru (użyłam brązowego)
110 g masła w temperaturze pokojowej
2 duże jajka w temperaturze pokojowej
2 łyżeczki ekstraktu z prawdziwej wanilii (można zamienić na cukier z prawdziwą wanilią, lub ziarenka z ½ laski wanilii)
1 i ¼ szkl. mąki pszennej
¼ szkl. mąki kukurydzianej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
2/3 szkl. maślanki (w oryginale ½ szkl. mleka)

Wydrylować wiśnie. Jeśli mają dużo soku – pozostawić na sitku, by nieco wyciekł.
Przygotować foremkę okrągłą o średnicy 20-23cm (u mnie 20cm). Wysmarować masłem.
Piekarnik rozgrzać do temp. 180 st.C.
Na patelnię o grubym dnie wsypać brązowy cukier, dodać 40 g masła i ocet balsamiczny. Podgrzewać na średnim ogniu, mieszając, aż cukier się rozpuści. Zwiększyć ogień, włożyć wiśnie i zagotować. Gotować kilka minut, do momentu, aż nadmiar soku wyparuje. Zdjąć z ognia i wyłożyć wiśnie równą warstwą na dnie foremki. Odstawić.
W misce wymieszać obie mąki, proszek do pieczenia i sól.
W drugiej misce utrzeć masło z cukrem na puszystą masę. Dodawać po jednym jajku, a następnie ekstrakt z wanilii - nadal ucierając. Teraz dodawać porcjami na zmianę mąkę i maślankę.
Gotowe ciasto wyłożyć na przestudzone wiśnie. Piec ok. 45 min. Włożyć patyczek w środek ciasta i sprawdzić, czy patyczek jest suchy.
Wyjąć ciasto z piekarnika i pozostawić je w formie przez ok. 5 min. Potem okroić je dookoła foremki, przykryć większym talerzem i odwrócić całość 'do góry dnem'. Pozostawić na kolejne 5 min. i dopiero wtedy zdjąć formę. Ostudzić.
Smacznego!

***************************************************************************

Wracając do wyróżnień... :)
Moi stali czytelnicy wiedzą doskonale, że niełatwo namówić mnie na blogowe zabawy „łańcuszkowe”... :D Wiedzą o tym też wszyscy Ci, którzy już wcześniej przyznawali mi podobne wyróżnienia. :) Zawsze się wyłamuję. I choć miło jest mi niesłychanie, że ktoś i o mnie pomyślał, i wirtualnie nagrodził – to nie bardzo potrafię przekazywać wyróżnienia dalej. Bo ja, tak jak Bea – nie umiem z tej przeogromnej wirtualnej społeczności – wybrać kilka blogów. Nie umiem i nie chcę. Wyróżnienia należą się wszystkim, a każdemu za co innego. :)

Dlatego chciałam serdecznie podziękować:
Karolce z bloga For the body and Soul,
Olciaky z bloga Internetowa cukierenka Olcik,
i Majance z bloga Majanowe pieczenie
za dwa wyróżnienia:












Wybaczcie, że nie będę pisała o sobie, jak przewiduje regulamin zabawy. Nie lubię zamykać się w punktach. :D Zresztą, sądzę, że o wiele więcej dowiadujecie się o mnie, o tym co lubię, czego nie, co mnie uszczęśliwia, a co denerwuje – z moich blogowych notek. :)

Chciałam równie serdecznie podziękować Kass z bloga Smaki i aromaty za wyróżnienie:















Po raz kolejny sprawiłyście mi ogromną radość, ale proszę nie miejcie mi za złe tego, że nie nominuję dalej...

wtorek, 21 lipca 2009

Kruche babeczki. Pełne wiśni.


Siedziałyśmy przy okrągłym stoliku. W słońcu było gorąco i duszno, a my schowałyśmy się pod parasolem, w przyjemnym cieniu „ogródka”. Nawet lekka bryza utorowała sobie drogę właśnie między stolikami, przynosząc dodatkową ulgę. Umówione byłyśmy na babskie plotki. W Pikawie. Przy kawie. Mrożonej oczywiście. :) Moje ulubione miejsce spotkań (obok Mon Bazlac i Cafe Ferber). Z klimatem. Z ciekawym wnętrzem i pięknymi meblami. Kawiarnia, w której każdy najmniejszy detal ma swoje miejsce i trudno nie zawiesić na nim dłużej oka.

Więcej zdjęć z wnętrz Pikawy zamieściłam na Lustrze.


Trzy godziny minęły w mgnieniu oka. W międzyczasie pojawiły się jeszcze słodkości: torcik kajmakowy i deser Bambo. Kolejne odłożone w biodra kalorie. Kto by się tym przejmował. :)
Obgadałyśmy ze sto babskich spraw. Ponarzekałyśmy na mężów (no bo kto to widział, żeby auto trzydrzwiowe było lepsze od pięciodrzwiowego?!), na kryzys (no niechże się już skończy!), nawet dzieciom nie przepuściłyśmy. ;-) Ach, były też tematy kulinarne, no ba! To się rozumie samo przez się! :D


A potem wróciłam do domu i ulepiłam 22 babeczki. Kruche. Po brzegi wypełnione świeżą, sezonową wiśnią.
Powstały w wyniku inspiracji przepisem Mary Berry na wiśniowy paj (wyszperany przez Dziunię. Notabene, to właśnie z Dziunią odkładałyśmy wspomniane wyżej kalorie. :)). Użyłam jednak w zamian oryginalnego – swój ulubiony, klasyczny przepis na kruche ciasto, a zamiast jednego dużego ciasta – wykonałam małe babeczki, zmieniając jednocześnie proporcje wszystkich użytych składników.

Nie będę Was namawiać, że koniecznie trzeba je upiec. Ale tak się składa, że to jedyna metoda, by sprawdzić jakie są pyszne. :)



Kruche babeczki nadziewane wiśnią (ok. 22 szt.)
inspirowane przepisem Mary Berry na wiśniowy paj

Nadzienie:
ok. 700 g wydrylowanych wiśni wraz z sokiem, które puszczą (waga bez pestek)
120 g cukru (najlepiej brązowego)
2 łyżki skrobii kukurydzianej (maizena) lub mąki ziemniaczanej
2 łyżki zimnej wody
10 g masła
kilka kropel zapachu migdałowego (niekoniecznie)

Wiśnie wraz z sokiem i cukrem włożyć do garnka (jeśli soku jest bardzo mało, to wlać na dno ok. 50 ml wody), postawić na mały ogień i często mieszając gotować ok. 10 min. aż wiśnie puszczą więcej soku, a cukier się dobrze rozpuści. W kubeczku wymieszać dobrze skrobię kukurydzianą (lub ziemniaczaną) w dwóch łyżkach zimnej wody i od razu wlać do wiśni. Energicznie mieszać, bo masa szybko zacznie gęstnieć. Doprowadzić do wrzenia i gotować jeszcze ok. 1 minuty cały czas mieszając. Zdjąć z ognia. Dodać masło i zapach migdałowy – dobrze wymieszać.
Odstawić do ostudzenia.

Kruche ciasto:
250 g przesianej mąki
125g masła
125 g cukru pudru
1 jajko

Mąkę przesiać na stolnicę lub do misy robota, dodać masło pokrojone na małe kawałki. Rozcierać, aż utworzą się małe grudki. Dodać przesiany cukier puder – wymieszać, a następnie wbić całe jajko. Zagniatać, niezbyt długo, aż będzie gładkie.
Uformować wałek o średnicy ok. 5 - 6cm, podzielić na dwie części w proporcjach ok. 2/3 i 1/3. Zawinąć w folię spożywczą. Wstawić do lodówki na min. ½ godziny.

Piekarnik rozgrzać do 180 st. C. Przygotować foremki do tartaletek – wysmarować rozpuszczonym masłem lub olejem roślinnym, oprószyć lekko mąką.

Schłodzone ciasto (większy kawałek) pokroić na plasterki ( u mnie grubości ok. 0,7 cm). Każdy plasterek rozwałkować dość cienko (max. 2mm) do wielkości odpowiadającej średnicy foremek. Wyłożyć foremki ciastem. Wystający poza foremkę nadmiar ciasta – odciąć. Ze skrawków znów można zagnieść ciasto. Piec ok. 5 min. (tylko do lekkiego ścięcia).
Wyjąć z piekarnika. Do każdej babeczki włożyć po łyżce wiśni.
Mniejszy kawałek ciasta pokroić na plasterki w ilości odpowiadającej podpieczonych babeczek. Każdy plasterek rozwałkować cienko I delikatnie nałożyć na wierzch babeczek, lekko przyciskając do brzegów. Każdy przygotowany w ten sposób wierzch nakłuć w kilku miejscach wykałaczką. Wstawić do pieca na kolejnych ok. 15 – 20 min. Piec do zrumienienia wierzchu babeczek.
Wyjmować z foremek po lekkim wystudzeniu. Ostudzone posypać cukrem pudrem.
Smacznego!