Jeśli w kuchni można mówić o
miłości od pierwszego wejrzenia – to tak - to była taka miłość.
Zabujałam się w jednej chwili. :)
Zobaczyłam i wpadłam jak śliwka w
kompot. :)
Jeśli nie wiecie czy patisony są
smaczne – to tak – są pyszne, podobne smakiem do cukinii.
Za to wyglądem biją je na głowę. :)
Jeśli wahacie się czy nadziewać –
to TAK! Nadziewać czym prędzej i czymkolwiek! :)
Ja wykorzystałam zbożowe risotto (na
bazie ryżu, pszenicy i kaszy jęczmiennej perłowej) z kurkami.
Całkiem podobne do tego, które kiedyś
prezentowałam na blogu(klik).
Pięknie się teraz prezentowało podane w patisonie.
Biegnijcie na targ po te wesołe owoce
o wyglądzie statku kosmicznego z filmów S-F i nadziejcie tym, co lubicie
najbardziej.
I zakochajcie się od pierwszego kęsa.
:) Tego Wam życzę. :)
Polecam!
Patisony nadziewane risottem z
trzech zbóż i kurek
2 patisony zielone lub żółte (u mnie
zielone)
½ szkl. mieszanki 3 zbóż: ryż, pszenica, kasza
jęczmienna perłowa (użyłam gotową mieszankę ziaren Gallo)
ok.
100g świeżych kurek
1 mała cebulka
ok. 50 ml białego wina
wytrawnego
ok. 250 ml wrzącego bulionu (u mnie warzywny) – do
risotta
+ ok. 250 ml gorącego bulionu – do
duszenia patisonów
kilka gałązek świeżego tymianku
2
łyżki oleju roślinnego do smażenia
pieprz do smaku
garść
poszatkowanej drobno natki pietruszki
Patisony umyć i
osuszyć. Odciąć nożem wierzch z ogonkiem. Łyżeczką wydrążyć
miąższ, uważając, by nie przebić ścianek (dobrze sprawdza się
łyżeczka do wycinania kulek z owoców).
Czysty miąższ (niegąbczasty i bez
pestek) pokroić w kostkę. (Mnie trafiły się patisony, który
miał mało dobrego miąższu – większość była gąbczasta i nie
nadawała się do użytku).
Kurki oczyścić. Jeśli są bardzo
zabrudzone – przepłukać pod bieżącą wodą i osuszyć
papierowym ręcznikiem. Pokroić dowolnie (malutkie grzybki można
pozostawić w całości).
Cebulę drobno posiekać.
W głębokiej
patelni rozgrzać olej, wrzucić cebulkę – smażyć do lekkiego
zeszklenia. Dodać kurki i miąższ patisonów - smażyć 2-3 minuty
na niewielkim ogniu. Wrzucić mieszankę ziaren - chwilę przesmażyć.
Zalać białym winem, dodać listki tymianku – dusić, aż do
wyparowania płynu. Wlać chochelkę wrzącego bulionu (garnuszek z
bulionem najlepiej trzymać na maleńkim ogniu, tak by bulion cały
czas był bardzo gorący). Gotować, często mieszając, aż do
wyparowania płynu. Bulion dolewać partiami (po 1 chochelce).
Doprawić do smaku pieprzem. Zdjąć z ognia gdy ziarna będą al
dente – a ostatnia porcja płynu jeszcze nie zdążyła całkowicie
się zredukować.. Wmieszać natkę pietruszki.
Nadziać risottem oba patisony. Do
patelni o dużej średnicy (powinna pomieścić oba patisony) wlać
drugą porcję gorącego bulionu (ok. 250ml). Umieścić w niej
patisony i i dusić pod przykryciem na niewielkim ogniu przez ok. 20
min. Co kilka minut można polewać je bulionem, w którym się
znajdują. Patisony powinny być miękkie, ale nadal jeszcze lekko
chrupiące.
Smacznego!