Z sałatkami (nie mylić z sałatami) wiadomo jak jest: wrzucić, wymieszać i najlepiej nie patrzeć, bo wyględne szczególnie nie są. :) Prawda stara jak świat. Najlepiej by było zjadać z zamkniętymi oczami, żeby nie drażnić zmysłu wzroku. :D
Unikam więc na blogu dzielenia się pomysłami na najbardziej sałatkowe sałatki, czyli te „klejone” majonezem, bo dla mnie to zbyt duże wyzwanie. Przynajmniej jeśli chodzi o kwestię estetyczną. :D
Zebrałam się jednak na odwagę i jednorazowo (przetestuję na żywym organizmie, czy nie uciekniecie sprzed monitora z niesmakiem :)) pokażę sałatkę, którą dawniej się wprost zajadałam. Dzisiaj przygotowuję ją już tylko od czasu do czasu – w końcu taki żywot sałatek, że przebrzmiewają i ustępują miejsca nowym „wynalazkom” typu „wrzuć i zamieszaj”. :)
Ta, jest pożywna i sycąca, więc całkiem nieźle nadaje się również na wiosenny piknik, czy do pracy na drugie śniadanie. To ostatnie, pod warunkiem, że macie wytrzymałych współpracowników. :D
Moi dzisiaj jakoś dali radę i nie wyrzucili mnie z powodu zapachu jaki rozwiewa tuńczyk. :D
Sałatka makaronowa z tuńczykiem i zielonym groszkiem
(proporcje orientacyjne – można dowolnie zmieniać)
4 duże garście makaronu (np. świderki)
tuńczyk w sosie własnym (u mnie puszka 170g)
2 - 3 łyżki majonezu
ok. ½ szkl. mrożonego groszku (w sezonie lepiej świeży)
pół pęczka natki pietruszki
sól, pieprz do smaku
Makaron ugotować ale dente w osolonej wodzie. Odcedzić, przestudzić.
Tuńczyka osączyć na sicie. Natkę pietruszki drobno posiekać,
Mrożony groszek wrzucić na wrzącą wodę. Doprowadzić do ponownego wrzenia i od razu odcedzić. Ostudzić.
Wszystkie składniki włożyć do miski i wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Smacznego!



