
Weekendowa Piekarnia startowała w miniony weekend poraz 13... Miałam nadzieję, że mnie ta przesądna trzynastka ominie, zwłaszcza, że dla mnie to pierwszy udział w jej piekarniczych ramach. ;-) Do przyłączenia się skusił mnie przepis na
Roscon de Reyes, zaproponowany przez
Tatter z blogu Palce Lizać, pełniącej w tym tygodniu rolę Gospodyni Weekendowej Piekarni.
Wygląda na to, że jednak owa trzynastka miała mnie 'na oku' i obdarzyła swym feralnym wpływem, bowiem od samego początku spadły same kłopoty związane z surowym ciastem... Najpierw zaskoczył mnie widok niezwykle twardej, kruszącej się kuli ciasta (ratowałam sytuację dodatkiem odrobiny płynu), a potem po wmieszaniu miękkiego masła – ciasto stało się rzadkie i mocno kleiste (niestety o elastyczności nie było mowy). Jak na złość dosypywanie mąki – nie przyniosło nic dobrego. Miałam nadzieję, że może wyrastanie poprawi strukturę ciasta, które według przepisu powinno być wałkowane... Ale jak wałkować, gdy nie idzie?
W tej chwili śmieję się z całej tej sytuacji, ale wczoraj, gdy próbowałam nadać ciastu przepisowy kształt – uwierzcie – miałam ochotę strzelić sobie przysłowiową kulkę w głowę. ;-) Wszystko szło źle. Ze złości postanowiłam zakończyć plan „rób wg przepisu” i wszystko co stało się potem – to wielka improwizacja. ;-) Po pierwsze: postanowiłam, że wszystkie przygotowane bakalie (oprócz płatków migdałowych) wylądują wewnątrz ciasta, zamiast na wierzchu. Po drugie – zaniechałam wałkowania. Z wielkim trudem udało mi się uformować z ciasta kulki. Złożyłam je w całość, tak jak w proponowanym przez
Beę przepisie na Galette des rois (ciasto Trzech Króli).
Szczęśliwie wyrastanie i pieczenie ciasta – nie przysporzyło kłopotów. ;-)
Moje Roscon de Reyes nie wyszło zbyt puszyste, raczej nieco zbite i dość suche. Nie wiem, czy taka jego uroda, czy to wynik konsystencji ciasta jakie spod moich rąk wyszło. Ja zdecydowanie preferuję mięciutkie wypieki drożdżowe, więc na tym polu – porażka. ;-) Żeby jednak tak zupełnie nie pogrążać tego wypieku (przecież jedna nie do końca udana próba – o niczym nie przesądza) - to uczciwie muszę przyznać, że cudowny cytrusowy aromat jaki roztaczał się podczas wypiekania zdecydowanie poprawił mój przygasły humor. A w całym domu roznosił się zapach, przypominający dopiero co minione święta. :)
Jedliśmy kawałki Roscon de Reyes z domową marmoladą pomarańczową. :)
Pechowo rozpoczęłam swój kulinarny kolejny rok i pechowo wstąpiłam w szeregi Weekendowej Piekarni. Jednak pierwsze koty za płoty, bo jak to mówią: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. ;-) Może właśnie takie doświadczenie było mi pisane. ;-) Zatem do następnego razu! :)
Roscon de Reyescytuję za Tatter450g białej pszennej mąki chlebowej
1/2 łyżeczka soli
20g świeżych drożdży
70ml letniej wody
70ml letniego mleka
75g masła
75g drobnego cukru
2 łyżeczki skórki startej z cytryny
2 łyżeczki skórki startej z pomarańczy
2 jajka
1 łyżka brandy lub koniaku
1 łyżeczka wody z kwiatu pomarańczy
1 czysta mała moneta lub ziarno suszonej fasoli
1 roztrzepane białko do smarowania wierzchu chleba
garść mieszanych suszonych i kandyzowanych owoców i skórek
płatki migdałowe
Duża płaska blacha do pieczenia, wysmarowana tłuszczem.
Wszyscy posiadający foremkę do savarin mogą ja wykorzystać do upieczenia tego chleba.
Do dużej miski należy przesiać mąkę z solą, na środku zrobić ręką dołek. Mleko połączyć z wodą i rozprowadzić w nich drożdże. Miksturę wlać do dołka i wmieszać tyle maki aby powstał zaczyn gęstości kwaśnej śmietany. Miskę zakryć folia i zostawić na 20 minut.
W innej misce masło ubić z cukrem, aż masa stanie się miękka i kremowa.
Do miski z mąką i zaczynem dodać skórkę startą z cytrusów, jajka, brandy i wodę z kwiatu pomarańczy. Wszystko dobrze połączyć. Następnie wyrobić dość gładkie ciasto. Dodawać stopniowo masło z cukrem.Ciasto ma być gładkie i elastyczne. Miskę dokładnie przykryć folią i zostawić w cieple na 1 1/2 godziny, do podwojenia objętości.
Wyrośnięte ciasto odgazować i raz jeszcze delikatnie zagnieść (najlepiej w serii kilku złożeń) dodając w tym czasie monetę lub fasolkę.
Następnie ciasto rozwałkować w długi pasek 66x13cm, który należy zwinąć wzdłuż długiego boku (jak Swiss roll). Końce rolady połączyć ze sobą tak, aby utworzył się okrągły wieniec. Ułożyć go na przygotowanej blasze złączeniem w dół i zostawić pod przykryciem do wyrośnięcia na 1-1 1/2 godziny.
Piekarnik rozgrzać do 180C. Wierzch wieńca posmarować białkiem i posypać owocami i skórką, delikatnie wciskając je w ciasto. Posypać płatkami migdałowymi i piec 30-35 minut.