poniedziałek, 3 grudnia 2012

Biała – surowa i... wrzosy na początku grudnia


Trudno mi uwierzyć, że mamy grudzień... Listopad przeciekł mi między palcami. Przemknął i to dosłownie, niemal niezauważenie. A ja, chyba po raz pierwszy odkąd prowadzę bloga – wprost nie do wiary! - ani razu nie zakrzyczałam: „ jak ja nie lubię listopada!”.
Czyżby coś się zmieniło w tej kwestii? Bynajmniej... nic, a nic. Zmieniło się jedynie to, że zabrakło mi czasu na rozczulanie i chlipanie w rękaw.
P r a c a ! D u ż o p r a c y ! To najlepsze (jak się okazało) lekarstwo na listopadowe niemoce... :)
Mniej mnie na blogu, ale w zamian będzie można spotkać mnie tu i ówdzie, w innych smacznych miejscach. :) 


poniedziałek, 26 listopada 2012

Trufle z bailey's


 
Historia tych trufli liczy sobie już 9 miesięcy. Wtedy właśnie Agnieszka z bloga Bayaderka (klik) zachwyciła mnie swoimi małymi słodkościami.
I choć domowe trufle, same w sobie, to dla mnie nie nowina, jednak sposób ich podania czytelnikom bloga – spowodował, że wracałam do zdjęć Agnieszki wciąż i wciąż. Nie zliczę ile razy obiecywałam sobie, że „już, już robię! I żadne inne, tylko właśnie te!”. :)
Niektóre rzeczy i sprawy, potrzebują u mnie dużo czasu, by nabrały mocy urzędowej. 
Tak było w tym przypadku. Ale nie odpuściłam im. :D 
Moje trufelki w końcu dojrzały. :) 

niedziela, 25 listopada 2012

Trufelka? :)


Szczegóły niebawem. Zaglądajcie. :)

czwartek, 22 listopada 2012

Ulubiona szarlotka. Moja ulubiona.


Nie tak łatwo złapać oddech, gdy praca wydaje się nie mieć końca. Ale gdy już wpada wolna chwila – to koniecznie! koniecznie trzeba ją wykorzystać na babskie spotkanie. :)
Domowa szarlotka, imbryczek z herbatą i potrzeba wygadania się. To dobry sposób, by blisko trzy godziny przeleciały w pięć sekund, a dwie równe Babki wyrzuciły z siebie z milion słów. :) 
 

poniedziałek, 12 listopada 2012

Gdzie jestem, gdy mnie nie ma...


Dzisiaj niestety nie będzie nowego przepisu. Ostatnio niemal każdą wolną chwilę poświęcam na pracę. Owszem, dużo gotuję i dużo fotografuję, chociaż wszystko toczy się gdzieś „obok” bloga. Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła uchylić rąbka tajemnicy, bo trochę się dzieje. :)
Na razie proszę Was o wyrozumiałość o to, że w ostatnich dniach mniej mnie tutaj i mniej zaglądam na zaprzyjaźnione blogi. 

poniedziałek, 5 listopada 2012

Migawki z kuchennej szafki - cz.6


Dawno nie było na blogu szperania po kuchennych szafkach. Czas temu zaradzić.Dzisiaj więc trochę szlachetnego żelastwa. :)

środa, 31 października 2012

I znów tarta. Dyniowa z orzechami.


Ostatnio zajmują mnie różne nowe projekty. Dużo fotografuję (w sensie więcej, niż zwykle, bo dużo było przecież zawsze :)), biegam w poszukiwaniach nowych naczyń i akcesoriów, a do domu znoszę tak dziwne gadżety, że R. już tylko z politowaniem patrzy na moje dziwactwa. „Masz pomysł, gdzie to upchać?” :) Za bardzo nie mam, ale niezmienne odpowiadam: „ Spokojna twoja rozczochrana!”. Potem zaczynam myszkowanie: tu ścisnę, tam przestawię, coś innego zlikwiduję i... szafa znowu gra. :) 

wtorek, 30 października 2012

Kilka kadrów plenerowych...

 ...głównie z targu i głównie dyniowo, póki sezon trwa... :)

piątek, 26 października 2012

Jak jesień to dynia. A jak dynia – to ciasto dyniowe.


Raczej niechętnie myślę o zbliżającym się listopadzie. Nic tego nie zmieni, nie lubię go i już. Jak zawsze będzie: szaro, buro i ponuro, sennie i apatycznie. Nie moje klimaty. Na szczęście pracy jest dużo, a nawet jeszcze więcej – może pozwoli ona zapomnieć o zbliżającej się brzydszej odsłonie jesieni.

środa, 24 października 2012

W kwestii dyni...


...z pewnością nie zabraknie na blogu - jak co roku - dyniowego ciasta. :)
Po przepis i więcej zdjęć - zapraszam wkrótce.  Fotki będą bardzo jesienne. :)

czwartek, 18 października 2012

Potrzebny będzie cukier trzcinowy...


Nie trzeba wiele. Wystarczą trzy podstawowe składniki: masło, mąka i cukier. Ale uwaga: cukier koniecznie trzcinowy! To wystarczy by na szybko wyczarować bardzo smaczne i najprostsze ciasteczka świata. Słodkie, delikatne i kruchutkie. Nawet jajek możemy nie mieć w lodówce, bo nie będą potrzebne. Ale jeśli dodamy czwarty składnik: syrop złocisty – będziemy chrupać najwspanialsze karmelowe ciasteczka.



Wczorajszy dzień był dla mnie ogromnie wyczerpujący. Nawet obiad był tylko resztkowy, bo członki odmówiły współpracy. Ale gdy wieczorem znienacka naszła mnie ochota na słodkie – niewiele się zastanawiałam. Upiekłam ciasteczka karmelowe.
Polecam! 

Ps. A na zdjęciach znalazły się przecudnej urody papierowe słomki od HandpickedForYou. Koniecznie zajrzyjcie do sklepiku (klik)! :) 


Kruche ciasteczka karmelowe
(ok. 50 ciasteczek)

150 g cukru trzcinowego (jasny muscovado)
200g masła w temp. pokojowej
4 łyżki syropu złocistego (golden syroup)
280g mąki
½ łyżeczki sody oczyszczonej
garść wyłuskanych orzechów włoskich

Piekarnik nagrzać do temp. 180st.C. (grzałki góra – dół). Przygotować dwie duże blachy (z wyposażenia piekarnika) i wyłożyć je papierem do pieczenia.
Mąkę przesiać wraz z sodą oczyszczoną do osobnej miski.
Masło ubić z cukrem trzcinowym na puszystą masę. Cały czas ubijając, dodawać kolejno: syrop złocisty, a następnie przesianą mąkę z sodą.
Ciasto będzie bardzo miękkie, ale dość elastyczne. Dłońmi nabierać małe porcje masy – wielkości małego orzecha włoskiego – i formować kulki. Układać na blasze, pozostawiając odstępy pomiędzy nimi (kwadratową blachę zapełniłam rzędami 5x5=25 kulek).
Zdecydowanym ruchem spłaszczyć palcami każdą kulkę. Dodatkowo można lekko przycisnąć płasko ustawionym widelcem – wyciskając paskowy wzorek. W każde ciasteczko delikatnie wcisnąć ćwiartkę orzecha.
W ten sam sposób przygotować ciasteczka na drugiej blasze.
Piec ok. 15 min. do ładnego zezłocenia.
Smacznego!

poniedziałek, 15 października 2012

Blog of Gdańsk 2012. Nagroda Czytelników.

źródło zdjęcia (klik): Blog Forum Gdańsk
 
Właściwie wszystko zostało już powiedziane. :) Wszelkie gorące wieści niósł na bieżąco Facebook.
Dzisiaj specjalnie dla tych Czytelników, którzy Pieprz czy Wanilię śledzą tylko tutaj – jeszcze raz dzielę się wspaniałą wiadomością...
W konkursie Blog of Gdańsk 2012 – Pieprz czy Wanilia - zdobył najmilszą (moim zdaniem) nagrodę – Nagrodę Czytelników. :)
Najmilszą, bo ta nagroda to dowód Waszej sympatii. :) Nie byłoby jej, gdyby nie Wasze oddane głosy i Wasze wsparcie. :)
Wczoraj i dzisiaj przesłaliście mi tak dużą ilość gratulacji, że wprawiły mnie w lekkie zakłopotanie... W końcu to Wasza, nie moja - zasługa! :) 

 źródło zdjęcia (klik): Blog Forum Gdańsk
 
Pozwólcie, że raz jeszcze, podziękuję każdemu z osobna i jednocześnie wszystkim razem - za Wasze głosy, za gratulacje i sympatię, którą obdarzacie mnie na co dzień. :)
Mam cudownych Czytelników! :) 
A wszystkich nowych, którzy teraz tutaj trafili – serdecznie zapraszam. :)

Obiecałam wczoraj pokazać Wam nagrodę, zatem voilà! . :)
Tak oto wpisała się w mój odgruzowany kąt do pracy. :) Co prawda, na razie ustawienie jest tymczasowe, ale finalnie i tak zostaną tutaj ze mną. :)
A tymczasem rozważam konieczność zakupienia identycznego, czerwonego fartuszka. :)