poniedziałek, 8 września 2014

Hello! Kuku-rydza!


Gdy portal Hello Zdrowie zaprasza do współpracy – pewne jest, że owoc kulinarnych zmagań będzie pyszny i zdrowy. Żaden tam boczek, czy cukier puder. Tutaj bilans, jakby nie liczyć – musi wyjść na plus. Na duży plus!
Tematem przewodnim schyłku lata stała się kukurydza.
Jestem pewna, że wśród Czytelników bloga znajdzie się niejeden fan tego najsłynniejszego „złota Ameryki”. :)
Jeśli macie ochotę poznać kilka ciekawych faktów na jej temat, a do tego rozgrzać się (uwaga zachwalam! ) przy przepysznej, szybkiej w wykonaniu, jednogarnkowej potrawie, którą miałam okazję zaproponować, przygotować i oczywiście uwiecznić – koniecznie zajrzyjcie TUTAJ (klik!).
W imieniu swoim i Hello Zdrowie, zapraszam serdecznie do lektury, licząc na to, że w trakcie zgłodniejecie i pobiegniecie do kuchni przygotować coś smacznego z kukurydzą w roli głównej! :) 
 

środa, 3 września 2014

Powroty nie są nudne... :) Tarta z kurkami.


Z przykrością wczoraj odkryłam na targu, że cena kurek paskudnie podskoczyła do góry. Jeszcze całkiem niedawno kupowałam dużymi garściami za całkiem znośne pieniądze, teraz mam obawy, że to jedne z ostatnich zakupów. A szkoda, bo kurki darzymy miłością i jak co roku, żal będzie się z nimi rozstawać. 
Pamiętam, jak w czasie wakacji syn zajadał się zwykłą jajecznicą z tymi złotymi grzybkami, twierdząc, że lepszej w życiu nie zrobiłam (tej sprzed roku jakoś już nie pamiętał :D). 
 

niedziela, 31 sierpnia 2014

Kurki (wrześniowe Moje Smaki Życia)


Czas leci nieubłaganie (ależ odkrycie, prawda? :)). Dopiero co cieszyłam się pełnią urlopu i w jego trakcie zapowiadałam wekowanie z Moimi Smakami Życia.
A oto rozpoczynamy nowy rok szkolny (więc prawie tak jakbyśmy witali jesień) i czas również na zaproszenie do lektury kolejnego, wrześniowego wydania magazynu. 
 


niedziela, 24 sierpnia 2014

Niespodzianka i wyzwanie koktajl


Nie przepadam za niespodziankami. Tymi oczywiście, które mnie dotyczą i które mają trafić w moje ręce. Taki ze mnie dziwak. :)
Owszem, moment zaskoczenia jest przyjemny, ale pod warunkiem, że wcześniej nikt się nie wygada, że jakikolwiek upominek jest dla mnie szykowany... Gdy małżonek mój osobisty i całkiem prywatny, oznajmia mi, że za jakiś czas dostanę COŚ fajnego (na co rzekomo choruję / czekam od dawna / uwielbiam / tudzież o istnieniu tego czegoś nie mam pojęcia, ale na pewno mi się przyda) – dostaję szału! Staję się jak harpia, jak pantera, jak modliszka... I kąśliwa jak komarzyca. :D Skręca mnie z ciekawości tak bardzo, że robię się upierdliwa, namolna i wiercę przysłowiową dziurę w brzuchu tak długo, aż delikwent - mąż wymięknie i dla swojego świętego spokoju zaspokoi moją ciekawość.
Achhhh! W tym momencie spływa na mnie błogi spokój i już z radością włączam opcję kombinowania jak to będzie miło taki fajny, jawny prezent dostać...
Straszne, prawda? :D 

*********************
Haha! no dobrze, przyznaję - odrobinkę podkoloryzowałam. ;-) Jak każdy, lubię niespodzianki, a jeszcze bardziej uwielbiam, gdy sama je sobie wybieram. :D
Tyle prywaty.
 


wtorek, 19 sierpnia 2014

Kwiaty cukinii. Tarta.


Odsuwam od siebie myśl, że okres wakacyjny tuż tuż za nami... To niesprawiedliwe, że zima i wszechobecna ciemność zwykle wydaje się nie mieć końca, a słoneczne i promienne lato mija w okamgnieniu. Przecież powinno być odwrotnie, prawda?
Nie zaglądam jeszcze do zdjęć z letnich podróży, bo gdy człowiek zaczyna wspominać, to tak jakby już pożegnał się z latem. Próbuję odsunąć od siebie ten moment, naiwnie wierząc, że może choćby najmniejsza fala upału jeszcze mnie zaskoczy. I wygoni z miasta nad kaszubskie jeziora, choćby na chwilę, choćby na kilka prawdziwie upalnych godzin. :) 
W oczekiwaniu na ten moment, staram się nie przegapić żadnej okazji, by aktywnie spędzać wolne chwile. Uskuteczniam długie spacery, które notabene i tak zawsze kończą się na bliższym czy dalszym targu warzywnym. A w ostatnich dniach wprost całymi godzinami włóczyłam się po Jarmarku Dominikańskim – zwłaszcza po ulubionej jego części, przekopując się przez stosy staroci. Żałuję, że nie uaktywniłam popularnego obecnie licznika, by zmierzyć ilość przemierzonych kilometrów, a może i spalonych kalorii. :) O tym, jakie nowe skarby do stylizacji udało mi się w tym roku „wykopać” będzie na blogu niebawem. :) 



wtorek, 12 sierpnia 2014

Semifreddo z czarną porzeczką. Deser dla twardzieli. :)


Miesiąc temu, zanim spakowałam bagaże i uciekłam z rodziną na wakacyjne wojaże – rzutem na taśmę, zdążyłam jeszcze kilka razy przytargać z targu czarną porzeczkę. Nie powiem, że udało mi się nią porządnie nacieszyć, ale w przeciągu kilku dosłownie dni wycisnęłam tyle, ile tylko możliwości (zwłaszcza te czasowe) pozwoliły. Wystartowałam od wspomnienia PRL-u, czyli popularnego pleśniaka (ha! nawet dwukrotnie!) i ulubionego przez dzieci domowego kisielu. Potem przeszłam do nieco bardziej pracochłonnego wyczynu, angażującego całe mnóstwo naczyń (sic!) i ukręciłam bardzo puszyste, kremowe semifreddo - mrożony deser, który (uogólniając) troszkę przypomina lody, choć jest od nich zdecydowanie tłustszy, kaloryczniejszy i bogatszy w składniki.


wtorek, 5 sierpnia 2014

Racuchy z ricotty. Z bobem i miętą.


Pierwszy tydzień urlopu przynosi dziką radość i sporą dawkę emocji. Wiadomo: nowe i długo oczekiwane! :)
Niecierpliwie wypatrujemy kolejnych wędrówek, atrakcji, odkrywania nowych miejsc i smaków. Chwile biegną tak szybko, że chciałoby się postawić znak STOP, aby zatrzymać pęd czasu.
Wolniej! wolniej!
Ani się obejrzymy, a wkrada się tydzień drugi, znów szybko wydzierając dzień za dniem. Od tego pierwszego różni się tylko tym, że niebezpiecznie wzrasta nasze poczucie nieuchronnego powrotu do domu.


środa, 30 lipca 2014

Wekujemy! (sierpniowe Moje Smaki Życia)


Tak się złożyło, że blogową ciszę spowodowaną tegorocznym urlopem, przyszło przerywać mi li tylko informacjami o kolejnych sesjach fotograficznych, przy których przyszło mi pracować.
Idę za ciosem i tym razem mam przyjemność zaprosić wszystkich Czytelników Moich Smaków Życia do lektury nowego numeru, a ze swojej strony - w szczególności do rubryki sezonowej.


wtorek, 22 lipca 2014

Pomidorowo. W sierpniowej Kuchni.


Zagryzając czerwonego, niemal słodkiego pomidora, spoglądam na zdjęcia i buzia mi się śmieje. Bo czyż może być przyjemniejsza sytuacja, niż praca, która kończy się wielką wyżerką? :) Odpowiadam: dla mnie NIE! bo przecież kocham jeść! :D
I chociaż sama właśnie odpoczywam od pracy i domowej krzątaniny w kuchni, nie odmówię sobie przyjemności zaproszenia Was do lektury sierpniowego numeru Kuchnia. Magazyn dla smakoszy.
A w nim, wśród innych letnich tematów - pojawia się właśnie on - POMIDOR (bardzo konkretny gość).
Dość powiedzieć, że praca nad sesją zdjęciową szła gładko jak po maśle. Owoce się turlały tu i tam, piękne zapachy rozchodziły, a aparat rozgrzewał do pomidorowej czerwoności (przeżył! :)).
No i ta pyszna uczta na koniec! :)
Wybrać najsmaczniejszą  potrawę - chyba nie potrafię, "tomaty" z radością zjem pod każdą postacią i absolutnie w każdych ilościach. Ale i owszem - element zaskoczenia miał miejsce... Mimo, że smak surowego pomidora, oprószonego cukrem nie jest mi obcy - to już "tomato halva" (bardzo słodki deser z kuchni indyjskiej) próbowałam po raz pierwszy. :)

wtorek, 15 lipca 2014

W kaszubskich klimatach. Jagody z lasu. I placek.


Zwykłe codzienne obowiązki (nie ma się nad czym rozwodzić) i nie takie zwykłe sesje fotograficzne (lubię!). Dzień za dniem biegnie szybko. Normalne lato w mieście.
Przez ostatnie dni mało wyściubiałam nos poza mury. Ale tydzień wcześniej fajnie się działo. :)


Siostra moja, jest jak wiatr, w pięć minut podejmuje decyzje, zbiera ekipę i wyrusza za miasto. „Siostra! Zbierajcie dzieciaki, bierzcie koc i za godzinę spotykamy się nad jeziorem! Aha! Będzie grillowanie!”.
I już jej nie ma. :) 

środa, 9 lipca 2014

Cud – bób – na zdrowie!



Uff, uff, uff! Gorący okres u mnie. Gorąco za oknem i gorąco w pracy. Chłodzę się jak mogę – wodą, wentylatorem, wypadem za miasto, soczystymi owocami i letnimi sałatkami. Te ostatnie są prawdziwym wybawieniem, bo nie dość, że szybko i pysznie, to jeszcze zdrowo i sezonowo!
Dzisiaj nie będzie przepisu na blogu, ale to nie znaczy, że nic fajnego w kuchni nie wyczarowałam... :)
Lubicie bób? Ja bardzo! I to właśnie on jest bohaterem powyższego zdjęcia.
Na zaproszenie portalu Hello Zdrowie miałam przyjemność przygotować krótki materiał do rubryki Jedz Sezonowo - na temat tego letniego, zielonego warzywa.
Zajrzyjcie koniecznie (TUTAJ klik) – czeka tam propozycja na naprawdę fajną i naprawdę (!) zdrową sałatkę. :) 
Smacznego! 
 

wtorek, 1 lipca 2014

S jak Sernik. T jak Truskawki. U jak Ukochane. W jak Wakacje.


Bez wątpienia z rozpoczęcia wakacji najbardziej cieszą się dzieci. Moje wprost szaleją ze szczęścia. :D Pszczółce miła jest myśl, że po wakacjach stanie się prawdziwą uczennicą (a nie tam zerówkowiczem, jak dotąd). ;-) Syn natomiast nie posiada się z radości, że oto wyczekiwana wolność nadeszła (!), twierdząc przy tym, że po tak ciężkim roku - żadna siła na niebie i ziemi nie zmusi go do wysiłku umysłowego przez najbliższe dwa miesiące...
My też się cieszymy, bo jednak lato to lato! Dłuższe leniuchowanie, spontanicznie organizowane grillowanie za miastem, duuużo spacerów (a ja łazik jestem, nogi ciągle mnie gdzieś niosą :)), że o zbliżającym się urlopie nie wspomnę. Do tego cała ta cudowna mnogość sezonowych owoców i zieleninki, którą dogadzamy sobie każdego dnia.
Jednym słowem radość na całego! :)