Na moim „zimnym” parapecie leżakuje kilka dyni. To część zapasów, które poczyniłam jesienią. Dynia jest wdzięcznym owocem, bo w sprzyjających warunkach może przeczekać nawet kilka miesięcy. To poniekąd wartość dodana i lubię z niej korzystać. Gdy w środku zimy najdzie mnie znienacka ochota na „coś dyniowego” - cieszę się, że mam ją pod ręką.
piątek, 20 lutego 2015
Brzydkie, a dobre, czyli szukając pomysłu na dynię
Na moim „zimnym” parapecie leżakuje kilka dyni. To część zapasów, które poczyniłam jesienią. Dynia jest wdzięcznym owocem, bo w sprzyjających warunkach może przeczekać nawet kilka miesięcy. To poniekąd wartość dodana i lubię z niej korzystać. Gdy w środku zimy najdzie mnie znienacka ochota na „coś dyniowego” - cieszę się, że mam ją pod ręką.
czwartek, 12 lutego 2015
Jego Wysokość Pan Pączek Warszawski
Dzisiaj już nie będę nikogo namawiać na smażenie pączków. Tłusto-czwartkowy wieczór raczej skłania do składania broni, niż startowania. Chociaż wyjątków zapewne nie brakuje. :)
To tytułem wstępu.
W kwestii rozwinięcia powiem jednak, że bez receptury się nie obejdzie. Przyda się na przyszłość, w końcu Tłusty Czwartek już za rok. ;-) Odpowiednio wcześnie przypomnę, że na blogu czeka świetny przepis dla fanów domowych słodkości.
A musicie wiedzieć, że prezentowane na zdjęciach pączki warszawskie są znakomite i raczej trudno takie znaleźć w pierwszej lepszej cukierni. :)
Przepis wyszperałam w „W staropolskiej kuchni” (autorstwa: Maria Lemnis Henryk Vitry – pod którymi to pseudonimami kryła się osoba Tadeusza Żakieja).
poniedziałek, 9 lutego 2015
Sałatka poezja. Z sezamową nutą.
O tym, jak wdzięcznym owocem jest awokado, pisałam ostatnim razem, dlatego dzisiaj oszczędzę ponownych kwiecistych opisów. :)
Dość powiedzieć, że odkąd niedawno weszłam w posiadanie kilku dorodnych sztuk przepysznej (delikatnie orzechowej) odmiany Haas – staram się jak najlepiej je spożytkować. Najlepiej oznacza, jak najmniej przetworzyć.
Raz przyrządzam wspomniane już guacamole. Inne ot tak, po prostu kładę w plasterkach na kanapkę, okraszone jedynie maleńką szczyptą soli i dodatkową kapką oliwy (najchętniej tej, w której przetrzymuję suszone pomidory) lub dobrej jakości olejem rzepakowym (koniecznie tłoczonym na zimno).
środa, 4 lutego 2015
Trzy oblicza guacamole
Awokado (zwane smaczliwką) to taki owoc, który nierzadko wywołuje skrajne emocje – albo się je kocha, albo nienawidzi.
Trudno powiedzieć czy przyczyną tego stanu jest jego zielony kolor (nie czarujmy się, wiele z nas ma „alergię” na zielone w kuchni ;-)), czy może ta jego nietypowa - jak na owoc - maślana, tłusta, bardzo delikatna w smaku konsystencja. Niektórzy twierdzą nawet, że awokado smakuje niczym, albo co gorsza – smakuje jak mydło...
Często deklaracja o miłości lub nienawiści zapada od razu już po pierwszej próbie konsumpcji. I o ile przychylna opinia zostaje w człowieku zwykle na całe życie (lepiej być nie może!), o tyle nieprzychylną niełatwo potem w sobie zmienić.
poniedziałek, 2 lutego 2015
Do ostatniej skórki...
Rzecz miała miejsce dokładnie rok temu. Wtedy właśnie po raz pierwszy zdecydowałam się na kupno cytrusów sycylijskich. Nie mam tu na myśli zakupów w pobliskim hipermarkecie, czy lokalnym warzywniaku ale takich, co to jadą wprost z włoskiej farmy, aż pod drzwi domu. Tudzież, jak w moim przypadku – pod drzwi zaprzyjaźnionej osoby, która wpierw zbiera zamówienia, dokonuje zbiorczych zakupów, a potem rozdziela.
wtorek, 20 stycznia 2015
O krewetkowym interesie. I o krewetkach z patelni.
Długo się zastanawiałam, cóż tu z siebie dzisiaj wydusić, zanim przejdę do przepisu...
Przez głowę jak błyskawica przeleciała mi myśl: PEAN! Wiersz, piosenkę, epopeję – cokolwiek! byle tylko „wywielbić” pod niebiosa mojego ulubionego morskiego stwora.
Cóż, poeta ze mnie kiepski. Nie potrafię...
cytowana poniżej scena: od 1:53 min.
Potem przypomniała mi się scena z „Forrest Gump'a”, w której Baba (kto oglądał, ten wie, że Baba wiedzę o krewetkach miał w małym palcu) opowiada Forrestowi o krewetkowym interesie. I o tym, co z krewetek można przygotować:
„(...) można je smażyć, gotować, dusić, piec. Są szaszłyki z krewetek, krewetki w tomacie. Krewetki w zalewie, krewetki smażone w głębokim tłuszczu, panierowane. Krewetki z ananasem, krewetki z cytryną. Krewetki z kokosem, krewetki z papryką. Zupa z krewetek, gulasz z krewetek. Sałatka z krewetek, hamburger z krewetek. Kanapka z krewetkami... Iiii..., to chyba wszystko...”
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Hasło na styczeń: słońca i szarlotki!
Trudno mi się polubić z tegoroczną zimą. Taką zimą, co to straszy szarością i zapłakanym, brudnym niebem. Ciężkie poranki. Ponure dni. Mam wrażenie, że zapadam w głęboki sen. Chciałabym spać, spać, spać...
Moja babcia zwykła mówić: „nie ma słońca, nie ma życia”. I trochę tak się właśnie czuję, jakby życie na chwilę zatrzymało swój bieg.
Nie mogę wysiedzieć w czterech ścianach. Za ponuro, za ciasno. Przemierzam miasto w tę i z powrotem. Nie potrzebuję konkretnego celu. Byle złapać odrobinę światła, choćby kilka promieni słońca. A potem jeszcze tylko spora dawka fitnessu. Codziennie. Ta przynosi dodatkowy mały zastrzyk energii. Nie starcza na długo, ale ziarnko do ziarnka... uzbiera się, by dotrwać do końca dnia.
Skreślam dni w kalendarzu. Byle do marca. Dam radę.
poniedziałek, 5 stycznia 2015
2015 zaczynam pomarańczami w „Kuchni” (nr 1/2015)
Wprost wstyd się przyznać z jakim wielkim, wielkim (!) leniem wkroczyłam w Nowy Rok. Leniem kulinarnym, bo reszta (np. biegi przełajowe przez miasto) – szczęśliwie pozostały bez zmian. :)
Nie sądzę, aby stan ten miał się zbyt długo utrzymać, bo co jak co, ale zjeść (najlepiej dobrze) lubię jak nic innego w życiu. :D A, jak już wiecie i bez odgłosu pracującej migawki aparatu długo nie wytrzymam, więc cisza „na morzu” długo potrwać nie może. ;-)
środa, 31 grudnia 2014
Migawki 2014
2014 to był dobry rok. Dobry, bo zdrowy. Dobry, bo pełen miłych i życzliwych ludzi. Dobry, bo obfity w fotograficzne wyzwania. :)
Jeśli miałabym wyrazić jakieś jedno, jedyne swoje życzenie na rok nadchodzący – to żeby był taki jak poprzedni. Prosty, szczęśliwy rok – bez fajerwerków, wywracających życie do góry nogami. :)
Wam, drodzy Czytelnicy, Przyjaciele i Znajomi – również życzę wielu radości. Takich zwykłych i codziennych, które zapełniają dzień po dniu. Niech suma tych małych radości zawsze będzie na plusie. :)
Dobrego 2015 Roku!
A ponieważ to już ostatni w tym roku wpis, więc śladem lat ubiegłych, zostawiam na koniec małe zestawienie, traktujące o tym, co przez cały rok piszczało na blogu i obok bloga.
Zapraszam na Migawki 2014. :)
(Dla porównania tutaj – klik można obejrzeć migawki 2013).poniedziałek, 29 grudnia 2014
Smażone pierożki (z azjatycką nutą smakową)
O minionych świętach mogłabym powiedzieć, że były... lekkie. :) Lekkie z wyboru.
Tego roku postawiłam na zdrowy (zdrowszy niż zwykle) rozsądek, co oznacza, że nie szalałam w kuchni, nie uległam rodzinnej presji: „zjedz jeszcze kawałeczek, no przecież nie może się zmarnować..”, a przede wszystkim nie zrezygnowałam ze swojej porcji codziennej gimnastyki. Dzięki czemu czuję się gotowa na szał sylwestrowej nocy. ;-)
środa, 24 grudnia 2014
Świątecznie :)
"Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat,
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas,
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole."
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas,
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole."
("Kolęda dla nieobecnych")
Pięknych świąt Wam życzę!
Niech obfitują w miłość i wzajemne zrozumienie.
Odpoczywajcie i cieszcie się każdą chwilą spędzoną z bliskimi!
Spędźcie ten czas jak najpiękniej. :)
piątek, 19 grudnia 2014
Wilgotny piernik, najeżony orzechami
Zafiksowałam się ostatnio na piernikowe smaki. A że w domu wszyscy je lubią i niecierpliwie czekają cały długi rok, to nie żałuję ani sobie, ani bliskim. :)
Ciasteczek na razie dość, ale ze słodkościami ciągle jeszcze nie skończyłam.
Tym razem mam dla Was przepis na piernik. To kolejna szybka i prosta receptura. Ciasto nie musi dojrzewać - można je przygotować choćby w dzień Wigilii. Ale jeśli upieczemy 2-3 dni wcześniej i zapakujemy w papier – będzie się dobrze przechowywać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















