Wnętrze gdańskiej Restauracji Metamorfoza
Czy Pomorskie, w którym notabene od urodzenia przyszło mi żyć,
ma szansę zabłyszczeć jako ten region, który
swoim Gościom oferuje nie tylko piaszczyste plaże, zróżnicowaną
architekturę Trójmiasta i kaszubskie jeziora, ale również
prawdziwą ucztę smaków?
I czy posiadający potencjał wystarczy, by namówić Gościa z innej
części kraju, lub zza granicy – do chęci powrotu?
Odpowiedzi na podobne pytania szukają ludzie zaangażowani w rozwój
turystyczny naszego regionu (Pomorska Regionalna Organizacja
Turystyczna), włodarze (Miasto Gdańsk) i... nie inaczej –
niektórzy zdrowo myślący restauratorzy i szefowie kuchni.
I chyba określenie „zdrowo myślący” jest tutaj, jak sądzę,
całkiem na miejscu... Nie ma co udawać, nasza kulinarna (a co za
tym idzie – i zdrowotna) świadomość – wzrosła tak mocno w
ostatnich latach (i nadal rośnie), że wciskanie Gościom
nieświeżego, czy śmieciowego jedzenia – wydaje się być mocno
szkodliwe dla reputacji miejsca, a przy tym chyba zwyczajnie już 'passe'.
Śmieciowe jedzenie można zjeść wszędzie, nie ma potrzeby
wyruszania po nie na drugi kraniec Polski, czy świata...
Reguła zdaje się być tyleż dziecinnie prosta, co często
niedoceniana: korzystajmy z lokalnych zasobów, zbierajmy owoce
naszych najbliższych pól, wód i lasów, wspierajmy naszych
lokalnych, niedużych, ale sprawdzonych producentów. A potem –
sezonowe, maksymalnie świeże i pachnące – stawiajmy na stół.
:) Jednym słowem regionalne smaki – rulez!
Detale wnętrza Restauracji Metamorfoza
Takie motto przyświeca kilku bardzo ważnym na kulinarnej mapie
Trójmiasta – restauracjom. Zdecydowanie należą do nich gdańska
Restauracja Metamorfoza (prowadzona przez Justynę Zdunek), oraz
sopocki
Bulaj (Artura Moroza).