wtorek, 16 kwietnia 2013

Jak na blog przystało... :D



Trochę się wahałam, czy w ogóle warto w nie inwestować. W końcu przecież to tylko blog, więc po co się wygłupiać... (mam milion innych pomysłów jak spożytkować fundusze :)). Ale już tyle razy znalazłam się w niezręcznej, wręcz krępującej sytuacji, gdy proszono mnie o „wizytówkę bloga”, a ja w zamian odręcznie notowałam dane na karteczce...
No to już mam. :) Osobiste – blogowe. :) Jak na blogera przystało. :)
Skorzystałam z okazji, że MOO niedawno przygotowało małą, weekendową promocję. Dzisiaj dotarły i nie mogę się nacieszyć - jakość wykonania na medal. I tylko żałuję, że tak mało...:) 

Ps. Pauli, tak jak mówiłaś - warte swej ceny. :)
 

piątek, 12 kwietnia 2013

Sałatka z kuskusem zamiast czekolady


Podobno dzisiaj jest Dzień Czekolady... Zapewne politycznie poprawne by było, by na - bądź co bądź – kulinarnym blogu pojawił się przepis z czekoladą w roli głównej. Niestety! Nie u mnie. :) I owszem, dwie kostki mlecznej nawet zjadłam w ciągu dnia, ale to by było na tyle.
Mnie myślami i czynami coraz bliżej do lekkich sałatek – nawet jeśli wiosna ciągle gra nam na nosach... A'propos wiosny – dzisiaj odnotowałam na termometrze 11 st.C. I byłoby całkiem miło, gdyby nie brak słońca i niemal nieustający deszcz...

środa, 10 kwietnia 2013

O córce rybaka



Są tacy, którzy z racji mojego zamieszkania - nazywają mnie „córką rybaka” (heh, tylko w przenośni! nie dosłownie :)). Jednak jak na mieszkankę Wybrzeża – zadziwiająco mało ryb jadam. Nigdy też nie byłam ich wielką fanką. Od czasu do czasu – proszę bardzo, nie ma sprawy, ale żeby od razu regularnie z kalendarzem w ręku...? Co to, to nie... Wszelkie statystyki spożycia – zdecydowanie zaniżam. 



piątek, 5 kwietnia 2013

Migawki z kuchennej szafki – cz. 9


 
Oto uszatka. Mój całkiem nowy nabytek. Jest tak brzydka, że aż piękna... Co prawda, w tym ujęciu jej brzydota nieźle się maskuje, więc uwierzcie mi na słowo – tak nieproporcjonalnych uszu w kuchni – jeszcze nie widziałam. Czekam na okazję, by pokazać ją w kulinarnym wydaniu 'en face'. :)

środa, 3 kwietnia 2013

Powrót do przeszłości – Chatka Puchatka


Był taki czas, że gdy Chatka Puchatka pojawiała się na stole w moim rodzinnym domu – tylko jedno wtedy było pewne: oto nadszedł czas świąteczny. Wtedy niełatwo było nawet o zwykłe składniki - po cukier czy kakao trzeba było swoje wystać... Masło zastępowane było margaryną, jak w większości przepisów na domowe słodkości, które wtedy „chodziły po ludziach”. „Chatka” była luksusowa. „Chatka” była na specjalne okazje...
Nie to co dzisiaj... :)

wtorek, 26 marca 2013

Kaszą w „Kuchni” sypnęło... :)


i to całkiem konkretnie. :) Koniecznie zajrzyjcie do kwietniowego wydania „Kuchni” , a potem w swojej własnej, domowej – zróbcie „skok na kasze” wszelkiej maści. Nie dajcie się długo namawiać – naprawdę warto. :)


poniedziałek, 25 marca 2013

Rozwiązanie konkursu wielkanocnego z Wedlem


Moi drodzy, zacznę bardzo krótkim wstępem: w większości wypadków bezbłędnie rozszyfrowaliście moje zamiary. :) Oczywiście postanowiłam przygotować popularną  Chatkę Puchatka (vel Domek Baby Jagi), a chochlika żadnego nie było. :) Ale to nie rodzaj ciasta / deseru grał w konkursie najważniejszą rolę, ale to w jaki sposób próbowaliście mnie zachęcić do skorzystania z Waszego pomysłu na wykorzystanie składników z konkursowego zdjęcia.
Niespodziewanie ujawniło się dość szerokie grono poetów i wielbicieli rymów. :) Dokładnie czytałam, a nawet oglądałam wszystkie Wasze sugestie (przyszła ponad setka zgłoszeń) i jak zwykle dochodzę do tego samego wniosku - wcale nie tak łatwo oceniać innych. :)

Nie przedłużając, czas na rozstrzygnięcie konkursu.



piątek, 22 marca 2013

Konkurs - do wygrania słodkości marki E.Wedel


Ciągle w zimowych okolicznościach przyrody, przybywam z propozycją konkursu. Zabawa będzie łatwa, szybka i przyjemna, a nagrody słodkie i smaczne. :) 

Do wygrania przygotowanych jest 5 wielkanocnych zestawów (na zdjęciu powyżej), które firma E.Wedel chce Wam przekazać za moim pośrednictwem.
Każdy zestaw zawiera:
- Ptasie Mleczko waniliowe
- Ptasie Mleczko śmietankowe
- Torcik Wedlowski
- Mieszanka Wedlowska Classic
- Mieszanka Wedlowska Galaretki
- Czekolady mleczne dla dzieci (owca, zając, kurczak)

 
Przeczytajcie uważnie zasady i warunki konkursu (poniżej), i... do dzieła! :)

niedziela, 17 marca 2013

„Kulinarne Pomorskie podróże w czasie” - czyli warsztaty kulinarne 'nie bez przyczyny'...

Wnętrze gdańskiej Restauracji Metamorfoza
Czy Pomorskie, w którym notabene od urodzenia przyszło mi żyć, ma szansę zabłyszczeć jako ten region, który swoim Gościom oferuje nie tylko piaszczyste plaże, zróżnicowaną architekturę Trójmiasta i kaszubskie jeziora, ale również prawdziwą ucztę smaków?
I czy posiadający potencjał wystarczy, by namówić Gościa z innej części kraju, lub zza granicy – do chęci powrotu?
Odpowiedzi na podobne pytania szukają ludzie zaangażowani w rozwój turystyczny naszego regionu (Pomorska Regionalna Organizacja Turystyczna), włodarze (Miasto Gdańsk) i... nie inaczej – niektórzy zdrowo myślący restauratorzy i szefowie kuchni.


I chyba określenie „zdrowo myślący” jest tutaj, jak sądzę, całkiem na miejscu... Nie ma co udawać, nasza kulinarna (a co za tym idzie – i zdrowotna) świadomość – wzrosła tak mocno w ostatnich latach (i nadal rośnie), że wciskanie Gościom nieświeżego, czy śmieciowego jedzenia – wydaje się być mocno szkodliwe dla reputacji miejsca, a przy tym chyba zwyczajnie już 'passe'. Śmieciowe jedzenie można zjeść wszędzie, nie ma potrzeby wyruszania po nie na drugi kraniec Polski, czy świata...

Reguła zdaje się być tyleż dziecinnie prosta, co często niedoceniana: korzystajmy z lokalnych zasobów, zbierajmy owoce naszych najbliższych pól, wód i lasów, wspierajmy naszych lokalnych, niedużych, ale sprawdzonych producentów. A potem – sezonowe, maksymalnie świeże i pachnące – stawiajmy na stół. :) Jednym słowem regionalne smaki – rulez!

Detale wnętrza Restauracji Metamorfoza


Takie motto przyświeca kilku bardzo ważnym na kulinarnej mapie Trójmiasta – restauracjom. Zdecydowanie należą do nich gdańska Restauracja Metamorfoza (prowadzona przez Justynę Zdunek), oraz sopocki Bulaj (Artura Moroza).

niedziela, 10 marca 2013

Migawki z kuchennej szafki – cz. 8



Pamiętacie jak swego czasu budowałam wieżę z serwetek, ściereczek i innych foto-szmatek?(KLIK – dla tych co nie widzieli) Otóż, za „murarkę” wzięłam się ponownie, choć tym razem W górę pięły się talerze i talerzyki. Moja miłość do kuchennej ceramiki jest równie wielka, co do tekstylii. Mam ich naprawdę sporo i ciągle kolekcja się powiększa. Wieża jaka jest – każdy na fotkach widzi. Teoretycznie, mogła być wyższa (jeszcze trochę zostało w szafkach), tylko niestety niebezpiecznie się już kiwała. Obawiałam się bolesnych strat. ;-) 
Miski, miseczki, talerze głębokie, kubki i filiżanki - może pokażę przy innej okazji. :) 

wtorek, 5 marca 2013

Rozwiązanie konkursu z Tchibo


Moi drodzy, chyba mogę śmiało powiedzieć, że zasypaliście mnie zdjęciami. Co prawda, nie były to setki zdjęć, ale 75 nadesłanych prac, to i tak sporo. Zważywszy, że nagrody były w ilości sztuk trzy – łatwo obliczyć, że statystycznie zaledwie jedna na dwadzieścia pięć prac miała szansę na wygraną.
W związku z tym, że wybór wcale nie był prosty - obok przyznania nagród głównych, Jury  postanowiło wyróżnić kilka dodatkowych prac, przyznając nagrody pocieszenia.

Nie trzymam Was dłużej w napięciu... Poniżej podaję wyniki konkursu, wraz z uzasadnieniem Jury (w postaci przedstawicieli Sponsora nagród) .

czwartek, 28 lutego 2013

Sernikowa kostka 'Oreo' przyszpilona na czerwono :)

 

Przez ostatnich kilka miesięcy, niemal każdą wolną chwilę spędzam na eksploracji Pinteresta. Im bardziej zapuszczam się w głąb, tym bardziej dochodzę do wniosku, że to studnia bez dna. Ilość inspiracji, czy to kulinarnych, czy przede wszystkim fotograficznych jest niezmierzona. Przyczepiam wirtualną, czerwoną pinezką po kilka, kilkanaście fotek dziennie, a moje tablice rosną i rosną. Samej jest mi ciężko się zorientować, czy przypadkiem nie powielam przypięć (no cóż, oczywiście robię to po wielokroć!) . :)
Czasem mam wrażenie, że Pinterest, to nic innego jak wirtualny odpowiednik mojego realnego gadżeciarstwa. Lubię mieć, nawet jeśli wcale nie muszę mieć.
Z drugiej strony, przeglądanie tych wszystkich pięknych, zapisanych „ku pamięci” fotografii – to jedna z fajniejszych chwil w ciągu dnia... Taka wisienka na torcie.  Do niektórych prac wracam by podziwiać (i szukać inspiracji), do innych w poszukiwaniu ciekawego przepisu. :)

Jeśli macie ochotę podejrzeć moją tablicę, a w niej to co mnie inspiruje – serdecznie zapraszam TUTAJ (klik). :)